Gdzie są telefony prezydenta

Polska prokuratura nie wie, czy stacja bazowa telefonu satelitarnego
z Tu-154 została zniszczona w katastrofie, czy też jest w dyspozycji strony
rosyjskiej. Jak poinformował prokurator Ireneusz Szeląg, strona polska z całą
pewnością jej nie otrzymała. W rękach naszych śledczych jest jedynie część
jednej z trzech słuchawek.

Szeląg potwierdził wcześniejsze doniesienia, że telefon satelitarny na
pokładzie Tu-154 składał się ze stacji bazowej i trzech słuchawek oraz linii
faksowej. W Polsce jest jedna z trzech słuchawek tego zestawu. – Telefon
satelitarny nie został przekazany stronie polskiej – wyjaśnił Szeląg. Jak dodał,
prokuratura nie wie, czy jednostka centralna uległa zniszczeniu w katastrofie,
czy też dysponuje nią Międzypaństwowy Komitet Lotniczy lub rosyjska
prokuratura.
W tym kontekście kłamstwem są słowa szefowej MAK Tatiany
Anodinej, która podczas konferencji komitetu w Moskwie zapewniła, że Rosjanie
przekazują do Polski wszystkie mobilne środki łączności. Przedstawiciele
polskiej prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy informowali
wcześniej, że telefony komórkowe mają być badane w śledztwie – także przy
współpracy ze służbami specjalnymi.
W mediach polskich i zagranicznych
pojawiła się informacja, że Rosjanie, którzy mogli wejść w posiadanie tego
telefonu, poznali dzięki niemu kody dające możliwość dostępu do tajemnic NATO.
Na doniesienia te zareagowała Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która zapewniła,
że na pokładzie samolotu nie było takich „tajnych kodów” ani innych materiałów
tajnych czy kryptograficznych.

ŁS, PAP

drukuj