Ewangelia
Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski,
Patronki Polski
Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona
Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej
ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie
rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
J 19,25-27
***
W lustrze historii
Nasz Dziennik, 2012-05-03
"Boże, Ty dałeś narodowi polskiemu w Najświętszej Maryi Pannie przedziwną
pomoc i obronę (…)" – to początek kolekty z uroczystości Najświętszej Maryi
Panny Królowej Polski. Cytowane słowa dobrze określają powód, dla którego dziś
gromadzimy się w świątyniach, czcimy Matkę Pana jako naszą Patronkę, modlimy się
za Ojczyznę. Nie chodzi tylko o poruszenie ducha, które towarzyszy Jej
wspomnieniu. Emocje niekoniecznie prowadzą do prawdy, bywa, że ją spłycają bądź
zaciemniają. Chodzi o dotarcie do istoty owej obecności, przebicie się przez
symbole, zrozumienie siebie i historii Narodu, który nigdy w swoich najgłębszych
pokładach istnienia nie przestał istnieć mimo wielu prób unicestwienia.
Dlaczego? Ponieważ zachował w sobie ducha Bożego. Stał w swojej gromadzie, wraz
z Matką "obok krzyża Jezusa Chrystusa" (por. J 19, 25-27), bronił jego godności.
Tutaj zbierał siły do walki o swoją tożsamość, do odrodzenia się z popiołów.
Mocno zapomniany już dzisiaj Antoni Gołubiew w szkicu pt. "Wyprawa na dno
wieków" przejmująco opisuje swój pobyt na dnie stanowiska archeologicznego w
katedrze poznańskiej. Powojenna restauracja odsłoniła przedromańskie zręby
pierwotnego kościoła. Tutaj, na Ostrowie Tumskim, Mieszko I wraz z drużyną
najprawdopodobniej przyjął chrzest. Spoglądając w górę z "dna" dziejów, widząc
kolejne warstwy znaczone nadpalonymi bierwionami, fundamentami, stawianymi na
ruinach poprzednich zburzonych warstw, widzi firmament nieba namalowany na
sklepieniu XX-wiecznej świątyni. "Wszystko to minione wieki budowały, wciąż
budowały, wciąż wznosiły i szły z ufnością w jutro" – pisze Gołubiew. "Ta wizja
z "dna", zaledwie siedem lat po wojnie, poruszała do głębi, wzbudzała wiarę,
nagłą radość (…). Patrzyliśmy nie tylko w tę przebrzmiałą dziś historię, lecz
w lata, które dopiero ku nam nadbiegną, w nieodgadnioną przyszłość". Oto lustro
historii. Siła życia, która nijak nie dała się zatrzymać. Znak nadziei. Nie
byłoby jej, gdyby nie obecność Jezusa i Jego Matki stojącej obok krzyża. O tym
właśnie mówią słowa dzisiejszej kolekty. Każą ufać, że Jej macierzyńska "pomoc i
obrona" pozwolą nam wytrwać, przedrzeć się prawdzie przez kłamstwo, odrodzić
ducha dumnego Narodu i tak jak działo się to tyle już razy w dziejach,
poprowadzi go do zjednoczenia i duchowego odrodzenia.
ks. Paweł Siedlanowski
