Ewangelia
IV niedziela wielkanocna
Jezus powiedział: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje
za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są
własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa
i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na
owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie
jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne
owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu
mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo
Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz
Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz
otrzymałem od mojego Ojca.
Łk 24,35-48
***
Na miarę serca
Nasz Dziennik, 2012-04-28
Czwarta niedziela wielkanocna tradycyjnie nazywana jest Niedzielą Dobrego
Pasterza. Kościół modli się za kapłanów, o dobre liczne powołania. Stawia im za
wzór Jezusa, który oddaje życie za swoje owce. Jest to zupełnie inny rodzaj
przywództwa niż to znane nam na co dzień. Nie polega na dominacji, gradacji ról,
podporządkowywaniu sobie innych, ale na służbie – ofiarnej i bezinteresownej.
Kolejne sondaże pokazują kryzys w ten sposób rozumianego "przywództwa". Dzieje
się tak nie dlatego, że brakuje dobrych kapłanów. Problem leży w czym innym: w
rozumieniu Kościoła, a ściślej rzecz ujmując, w sposobie jego prezentacji.
Czasem motywacja ukazywania kapłaństwa (tylko w złym świetle) jest bardziej
prozaiczna: chodzi o podważanie wiarygodności, zerwanie bardzo głębokiej,
intymnej więzi zaufania, jaka łączy pasterza z owczarnią. Z racji bardzo
szczególnej hierarchicznej struktury Kościoła, metody jego funkcjonowania owa
relacja ma fundamentalne znaczenie. Jej podstawą jest zaufanie i je się
najczęściej podważa, deprecjonuje, pomniejsza. Osłabienie tej więzi skutkuje
największym spustoszeniem.
Troska o dobrych pasterzy, o kapłanów, biskupów, modlitwa, aby byli mocni w
swojej wierze i nadziei, to obowiązek wszystkich wiernych. Są "z ludzi wzięci i
dla ludzi postawieni". Jakie są rodziny, jaki świat, tacy kapłani. To przecież
dzieci swoich czasów. Dziękujemy dziś Bogu za nich, za to, że są wśród nas, nie
boją się być wyzwaniem dla coraz bardziej zdezorientowanego świata. To wielka
rzecz: szafować Bożym miłosierdziem, ze swoich dłoni czynić tron dla Chrystusa.
Niech ich nigdy nie zabraknie, niech znajdą się nowi, którzy odważnie pójdą za
głosem powołania. Niech będę pasterzami według Serca Chrystusowego.
ks. Paweł Siedlanowski
