Ewangelia
IV niedziela zwykła
W mieście Kafarnaum Jezus w szabat wszedł do synagogi i nauczał. Zdumiewali
się Jego nauką: uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak uczeni w
Piśmie. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zaczął
on wołać: Czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić.
Wiem, kto jesteś: Święty Boży. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: Milcz i wyjdź z
niego. Wtedy duch nieczysty zaczął go targać i z głośnym krzykiem wyszedł z
niego. A wszyscy się zdumieli, tak że jeden drugiego pytał: Co to jest? Nowa
jakaś nauka z mocą. Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne. I wnet
rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej okolicznej krainie galilejskiej.
Mk 1,21-28
***
Misja proroka
Nasz Dziennik, 2012-01-29
Wielką rolę w historii zbawienia odegrali prorocy. Powoływani
i posyłani przez Pana, obwieszczali ludowi Jego wolę, wzywali do nawrócenia.
Często odrzucani z powodu niepopularnych treści, które głosili, otoczeni
pogardą, przeżywający kryzysy wiary – świadomi kruchości naczynia, w jakim
nieśli skarb Bożego słowa (por. 2 Kor 4, 3-10), nie zważali na trudności i
niepowodzenia. Byli po to, aby siać. Sprawa wzrostu i przynoszenia owocu już do
nich bezpośrednio nie należała.
Istnieli też inni prorocy: nadworni, ustanawiani przez władzę,
wykształceni stosownie do koniunktury polityczno-społecznej. Mówili to, co król
chciał usłyszeć. Często pozostawali w opozycji do proroków, których powołał Pan
Bóg (por. 1 Krl 20, 35; 2 Krl 2, 3-25). Kwestionowali ich słowa, za co byli
nagradzani i obsypywani przywilejami. Tworzyli strukturę, którą – używając
współczesnego języka – można by nazwać zapleczem PR-owskim władcy. Mieli spory
wpływ na kształtowanie się jego wizji świata i tym samym ponosili ogromną
odpowiedzialność za to, co się działo w państwie.
Nie bez przyczyny ustami autora natchnionego Księgi Powtórzonego
Prawa Pan wypowiada bardzo ostre słowa: "Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich
słów, które on [prorok] wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania
sprawy. Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie
rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych – taki prorok musi ponieść
śmierć". Czy dziś Bóg posyła proroków, aby mówili w Jego imieniu, napominali,
czasem też "wyrwali i obalali zło, niszczyli, burzyli jego struktury, budowali i
sadzili" (por. Jr 1, 10)? Bez wątpienia tak. I tak samo są niepopularni, jak
Jeremiasz, Amos, Jonasz czy inni.
Na mocy misji, jaką otrzymujemy podczas chrztu świętego, każdy z
nas jest na swój sposób prorokiem. Mamy głosić słowo Pana, utwierdzać je
świadectwem własnego życia. Nie bać się odrzucenia, nie przerażać się
trudnościami i obojętnością świata. Pokonywać kryzysy i być gotowym do tego, aby
cierpieć za wierność Bogu. "Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, aby cię
chronić" – mówi Bóg do Jeremiasza. Nie zważaj na liczbę i potęgę tych, do
których cię posyłam i którzy są przeciwko tobie, lecz na to, że ja jestem z tobą
jako twój Pan i Wybawiciel (por. Jr 1, 8n). Aby skutecznie głosić słowo, trzeba
się wyzbyć strachu, odrzucić pokusę ulokowania się obok głównego nurtu życia i
śledzenia z bezpiecznej odległości rozwoju wydarzeń. "Biada mi, gdybym nie
głosił Ewangelii" – napisał św. Paweł (1 Kor 9, 16). Biada nam, gdybyśmy
zamienili ją na brzęk monet czy wyparli się jej w imię ulotnych zasad! Przyjdzie
bowiem czas, że Pan Bóg upomni się o swoje i podda surowej karze fałszywych
proroków.
ks. Paweł Siedlanowski
