Dziurawe sito weryfikacji

Barbara Antoniewicz – była członkini Zarządu Gminy Swarzędz – jest rekomendowaną przez poznańskie władze Platformy Obywatelskiej kandydatką na burmistrza podpoznańskiego Swarzędza. Tymczasem toczy się przeciw niej proces karny – zdaniem prokuratury Antoniewicz w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przekroczyła uprawnienia przy rozstrzyganiu przetargów na zakup nieruchomości, działając w ten sposób na szkodę interesu publicznego. To jednak nie przeszkadza liderowi wielkopolskiej Platformy Waldy’emu Dzikowskiemu, którego przed potencjalnym postawieniem zarzutów korupcyjnych w innej sprawie ochronił immunitet poselski. Sama Antoniewicz przekonuje, że jej zatrzymanie i proces to „polityczna prowokacja Leszka Millera” i z kandydowania nie zamierza rezygnować.

Rekomendowana przez PO Barbara Antoniewicz jest faworytką wyborów uzupełniających do rad gmin i powiatów w podpoznańskim Swarzędzu. Politycy wielkopolskiej Platformy chcą, by to właśnie ona została nowym burmistrzem tego miasta. Wybory uzupełniające są konieczne, ponieważ dotychczasowa burmistrz – Bożena Szydłowska – została w ostatnich wyborach parlamentarnych wybrana na posła. Wszystko wskazuje na to, że Antoniewicz już niebawem może objąć lukratywne stanowisko.

– Otrzymała rekomendację Rady Powiatu Platformy Obywatelskiej. Była prezentacja dwójki kandydatów – pani Antoniewicz i pana Marka Baumgarta – i wynikiem – o ile dobrze pamiętam – 30 do 3 rekomendację przyznano pani Antoniewicz – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Antoniewicz będzie musiała jednak w przypadku zwycięstwa wyborczego godzić czas pomiędzy zasiadaniem na fotelu burmistrza Swarzędza i nieco mniej wygodnej ławie oskarżonych w poznańskim sądzie. Kandydatka Platformy jest wszak jedną z piętnastu oskarżonych w głośnej sprawie karnej dotyczącej przekroczenia uprawnień i nadużyć oraz działania na szkodę interesu publicznego przez byłych członków Zarządu Gminy Swarzędz. Poważne zarzuty prokuratorskie, jakie na niej ciążą, najwyraźniej jednak nie przeszkadzają liderowi wielkopolskiej PO.


„Mały” problem


– Czy to jest dobra kandydatura? No cóż, to nie ja namaszczam, muszę uszanować wolę Rady Powiatu. Jest jeden mały problem wynikający z tego, że od kilku lat trwa niezakończone postępowanie. To było poruszane na Radzie Powiatu, nikt niczego nie ukrywał – mówi Dzikowski.

Prokuratura postawiła Barbarze Antoniewicz dwa zarzuty, oba mówią o działaniu „wspólnie i w porozumieniu”, oba również mówią o nadużyciu w 1999 r. uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Materiały przygotowane przez prokuraturę, które stały się podstawą prowadzonego procesu karnego, a do których udało się dotrzeć „Naszemu Dziennikowi”, zawierają jednoznaczną konkluzję: zdaniem prokuratury, Antoniewicz działała na szkodę interesu publicznego.

– Na razie w polskim prawie jest domniemanie niewinności. Pani Antoniewicz przeszła przecież weryfikację w wyborach samorządowych do rady powiatu, dostała najlepszy wynik ze wszystkich radnych powiatowych i jest to weryfikacja typowo społeczna. A ja nie mam możliwości powiedzenia – proszę nie startować. To struktura w sposób demokratyczny, zgodnie z regulaminem, tak rekomendowała – zapewnia poseł Waldy Dzikowski, lider wielkopolskiej Platformy.

On sam niedawno dzięki wspólnemu głosowaniu posłów PO i SLD przeciwko uchyleniu immunitetu ochronił się przed ewentualnym postawieniem mu w innej sprawie zarzutów korupcyjnych.

Kandydatura Barbary Antoniewicz dzieli jednak wielkopolską PO. Część osób związanych z tym środowiskiem nie ukrywa, że taką nominacją nie jest zachwycona. Jeden z prominentnych polityków wielkopolskiej PO, który prosi o zachowanie anonimowości, całą sprawę nazywa „poważnym garbem”. Szerzej na temat takiej ewentualności nie chce też się wypowiadać poseł Bożena Szydłowska, była burmistrz Swarzędza.

– Moim kandydatem jest desygnowany przez pana premiera Tuska na pełniącego obowiązki burmistrza pan Marek Baumgart. W czasach, kiedy ja byłam burmistrzem, był to sekretarz gminy Swarzędz. Uważam, że to lepsza kandydatura, która jest gwarantem, że prace, które rozpoczęłam, będą kontynuowane, że będzie uprawiał podobną politykę – twierdzi poseł Szydłowska.


Mówi, że jest niewinna


Sama Antoniewicz ani z rekomendacji Platformy Obywatelskiej, ani ze startu w wyborach uzupełniających rezygnować nie zamierza i zapewnia, że „jest niewinna”, a cała sprawa – włącznie z zatrzymaniem jej w grudniu 2002 r. – to prowokacja polityczna wymierzona, jej zdaniem, w rządzącą wówczas Swarzędzem koalicję AWS – UW.

– Nie wycofuję się z wyścigu. W ogóle nie dopuszczam takiej sytuacji, że mogę mieć wyrok skazujący. Byłam członkiem zarządu społecznie, jako wicedyrektor szkoły, i przychodziłam raz w tygodniu. Opierałam się na opiniach specjalistów, podejmowaliśmy decyzję wspólnie – było wtedy siedmiu członków zarządu. W sądzie wszyscy jesteśmy razem, bo to był atak polityczny na burmistrza Szymczaka – zaznacza Barbara Antoniewicz w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Zdaniem prokuratury, Antoniewicz 4 marca 1999 r. w Swarzędzu, działając wspólnie i w porozumieniu z Jackiem Szymczakiem [ówczesny burmistrz tego miasta – przyp. red.] oraz Adamem Trawińskim, Zbigniewem Adamczakiem, Barbarą Brodowską, Romanem Bartkowiakiem i Witoldem Kubiakiem, będąc członkiem zarządu gminy oraz członkiem komisji przetargowej działek wyznaczonych do sprzedaży, przekroczyła swoje uprawnienia, uznając, iż przetargi zostały zakończone wynikiem pozytywnym, mimo że – jak figuruje w aktach, do których dotarł „Nasz Dziennik” – zostały one przygotowane niezgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami, co było działaniem na szkodę interesu publicznego.

– Chodziło o sprzedaż nieużytków leżących za pojemnikami z gazem. Nikt się tym nie interesował, w okolicy nie było żadnego przemysłu i my szukaliśmy inwestorów. Decyzję podjęli radni miejscy, przecież zarząd nie robił niczego sam. Troszeczkę dalej działki pod zabudowę były sprzedawane za 14, 16, góra 18 zł za metr kwadratowy, a tę sprzedaliśmy za 20 zł za metr kwadratowy. Sprzedaż wywołana była uchwałą rady miejskiej. Zarząd musiał to zrobić. Opierałam się na opinii merytorycznego pracownika i prawnika – zapewnia Barbara Antoniewicz.

Jak wynika z ustaleń prokuratury, takie działania zostały ponowione we wrześniu 1999 r. – wówczas to Antoniewicz miała, zdaniem prokuratury, przedłożyć na posiedzeniu rady miasta projekt uchwały sprzedaży w trybie bezprzetargowym – jako „maski budowlanej” – nieruchomości leżącej w Jasieniu.

– Tego dnia w ogóle nie byłam na posiedzeniu rady miejskiej. Byłam wówczas z pielgrzymką w Rzymie u Ojca Świętego – zapewnia Antoniewicz. I dodaje, że cała sprawa – tak zarzuty prokuratorskie, zatrzymanie w 2002 r., jak i proces – ma charakter polityczny i została ukartowana przez „rząd Leszka Millera”, bowiem, jak twierdzi kandydatka PO, lewicy zależało na obaleniu „prawicowego zarządu Swarzędza”.

– Była to robota polityczna na polecenie Leszka Millera. Wiemy, że były naciski. Byłam jedyną z tych piętnastu ludzi, którą wyprowadzono w kajdankach. Chcieli mnie złamać psychicznie, rewizja, pan, który jechał obok mnie, w połowie drogi mówi: „Jak pani powie wszystko, co wie, na Szymczaka, to już jest pani wolna”. To była polityczna robota na 100 proc., ale my tego nie udowodnimy – uważa Barbara Antoniewicz.


Nie znała przepisów


Jak wynika z dokumentów prokuratorskich, Antoniewicz w trakcie śledztwa wyznała, że nie znała obowiązujących przepisów, m.in. ustawy o gospodarce nieruchomościami, zaś swoje decyzje podejmowała w oparciu o opinie „merytorycznych urzędników”. Stąd akt oskarżenia w tej sprawie zawiera smutną konkluzję – „reasumując wyjaśnienia podejrzanych, należy stwierdzić, iż w większości nie znali oni przepisów regulujących kwestie, w których podejmowali decyzje, nie zapoznawali się z dokumentacją z tym związaną, a jedynie opierali się na relacjach urzędników (…)”.


Wojciech Wybranowski
drukuj