Dworak ma gości
"Głos dziesiątków milionów Polaków. Stop dyskryminacji Radia Maryja i
Telewizji Trwam. Żądamy przydziału Telewizji Trwam miejsca na transponderze
cyfrowym" – z takimi transparentami protestują od kilku dni przed siedzibą
Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji widzowie Telewizji Trwam. Pikietujący
domagają się od Jana Dworaka, szefa KRRiT, zaprzestania dyskryminacji nadawcy
katolickiego.
Protest odbywa się codziennie przy skwerze Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie.
Zazwyczaj zbiera się mała grupka ludzi, którzy modlą się w ciszy i skupieniu.
Pikietujący informują też przechodniów o ważnej roli wychowawczej i edukacyjnej,
jaką pełnią Telewizja Trwam i Radio Maryja. Uczestnicy protestu podkreślają, że
chcą w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec ostatnich działań przewodniczącego
Jana Dworaka. Chodzi o odmowę "rozszerzenia koncesji na rozpowszechnianie
programu telewizyjnego drogą rozsiewczą naziemną w sposób cyfrowy" oraz żądania
od Radia Maryja nadsyłania cotygodniowych nagrań wybranych audycji. – Jest nas
niewiele, ale dlatego, że 15 osób byłoby już zgromadzeniem, a to trzeba byłoby
zgłosić do urzędu gminy. Gmina może wydać decyzję o zakazie zgromadzenia albo o
jego rozwiązaniu. Zbieramy się więc cyklicznie w małej grupie od godz. 9.00 do
15.00, zależy, kto ile czasu może poświęcić – mówi ks. Jerzy Garda, misjonarz z
Republiki Południowej Afryki.
Protestujący zapewniają, że będą manifestować w tym miejscu aż do skutku, tj.
cofnięcia przez Dworaka decyzji o nieprzyznaniu miejsca na multipleksie cyfrowym
dla telewizji Fundacji Lux Veritatis. – Telewizja Trwam jest dla Polaków i
jeżeli dyskryminowane jest coś, co służy Polsce, odbieramy to tak, jakby każdy z
nas był dyskryminowany – zaznacza ks. Garda.
– Mój przekaz jako człowieka i Polki jest taki, że chciałabym się czuć w Polsce
jak u siebie w domu – oznajmia uczestniczka protestu Lucyna Glegola. Tymczasem,
w jej opinii, próby ograniczania możliwości nadawania Telewizji Trwam powodują,
że Polacy tracą poczucie, iż są gospodarzami we własnym kraju. – To jest piękna
telewizja, odkryłam ją po kilkunastu latach jej istnienia. Przekonałam się, że
są tam wspaniałe programy dla każdego – zauważa Glegola.
– W Radiu Maryja jest wiele rzeczy dobrych, zarówno dla dzieci, jak i dla
starszych – dodaje inna uczestniczka pikiety Elżbieta. W jej opinii, dzięki nim
także ludzie chorzy i samotni nie czują się wykluczeni społecznie. – Mogą zawsze
zadzwonić do Radia i podzielić się swoimi problemami lub radością – podkreśla.
Szef KRRiT wydał decyzję o nieprzyznaniu miejsca na multipleksie 29 lipca 2011
roku. Fundacja Lux Veritatis, właściciel Telewizji Trwam, zaskarżyła ją w
całości, wskazując m.in., że naruszone zostały przepisy kodeksu postępowania
administracyjnego i ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji.
Dworak nie miał problemów z podjęciem decyzji, jeśli chodzi o wpuszczenie na
pierwszy multipleks telewizji oferujących programy rozrywkowe: Eska TV, Polo TV,
U-TV oraz ATM Rozrywka. Eksperci zauważają, że argument, iż Fundacja Lux
Veritatis nie będzie miała środków finansowych na nadawanie naziemne, biorąc pod
uwagę pozostałe stacje, które dostały koncesję, jest nieudolną wymówką.
Wskazują, że KRRiT oddała naziemną telewizję cyfrową, z małym wyjątkiem, czterem
koncernom medialnym: TVP SA (TVP1, TVP2, TVP Info, TVP Kultura, TVP Historia),
ITI (TVN, TVN+1, TVN 7), Polsatowi (Polsat, TV4, TV6, Polsat Sport News) i
Zjednoczonym Przedsiębiorstwom Rozrywkowym (Eska TV, Polo TV). W efekcie polska
naziemna telewizja cyfrowa jest ograniczona i nieatrakcyjna, nie tylko z punktu
widzenia widza, ale też potencjalnych reklamodawców.
Jacek Dytkowski
