Droga przez pustynię

Biblijne rozumienie pustyni zmieniało się w zależności od etapu
historii zbawienia, ewentualnie od tego, czy oznaczało ono miejsce geograficzne
bądź było areną duchowych zmagań. W pierwszym znaczeniu traktowano ją jako
przeciwieństwo rajskiego ogrodu – oznaczała zatem ziemię, z której zostało
cofnięte Boże błogosławieństwo. Niemożność jej zamieszkania, brak wody zawracały
ją niejako do statusu ziemi sprzed stworzenia, gdzie dominował chaos. Nic
dziwnego, że zamieszkują ją demony (Łk 8, 29; 11, 24), jest przestrzenią, gdzie
materializuje się przekleństwo.

Ewolucja takiego myślenia dokonała się w kluczowym dla Izraela momencie,
kiedy prowadząc swój lud z niewoli egipskiej, Bóg przeprowadził go przez
pustynię po to, aby wprowadzić go do „ziemi mlekiem i miodem płynącej”.
Wcześniejsza symbolika co prawda zostanie podtrzymana – pustynia zachowa
charakter miejsca opuszczonego, ale dominujące stanie się nowe znaczenie: będzie
ona odtąd przestrzenią uobecniania się szczególnej Bożej opieki. Dokonuje się na
niej duchowe dojrzewanie człowieka, który wydany żywiołom, bezradny wobec braku
życia, może liczyć tylko na Bożą pomoc.
W taki świat wchodzi Chrystus. Jak
pisze św. Marek, Duch prowadzi Go na pustynię, aby – co ważne – dla nas i w
naszym imieniu doświadczył czasu zmagania i odkrywania jedynego Boga. Podczas
czterdziestodniowego postu Jezus, Bóg-człowiek przeżywa na nowo poszczególne
etapy dziejów ludu Bożego. W przeciwieństwie do patriarchów, którzy ulegali
pokusie, przeszedł zwycięsko wszystkie próby i pozostał wierny Ojcu,
przedkładając Słowo Boże ponad chleb; ufność Bogu ponad niezwykłość cudów;
służbę Jemu ponad wszelką władzę ziemską. Zatem próba, której Izrael nie
wytrzymał podczas wyjścia z Egiptu, nabiera w Jezusie nowego znaczenia. O ile
podczas tamtego wydarzenia zabrakło Izraelowi ufności Bogu, o tyle w Chrystusie
zakończyła się ona Jego zwycięstwem dlatego, że zawierzył się Ojcu do
końca.
Kuszenie Chrystusa na pustyni jest bardzo precyzyjnym ukazaniem
metodologii działania złego ducha. Zło stroi się zawsze w szaty dobra, pożytku,
piękna. Dlatego jest tak pociągające. Pierwszym etapem kuszenia jest wciągnięcie
człowieka w dialog – diabeł wie, że kiedy się to stanie, odniesie zwycięstwo,
ponieważ jest inteligentniejszy, sprytniejszy. Mami pozorami dobra – więcej:
uderza nawet w tak czuły punkt, jak ufność Bogu (wyprowadzenie na wzgórze
świątynne i propozycja, by Jezus skoczył w przepaść) czy we wrażliwość na głód
chleba, niesprawiedliwość społeczną. Chrystus demaskuje tę taktykę. Nie
podejmuje dialogu, nie daje się prowokować – odpowiada krótko oraz zdecydowanie,
sięgając po Słowo Boże.
Zachowanie Jezusa to ważna szkoła życia dla
chrześcijan. Historia zbawienia nie dzieje się przecież poza nami – ona dokonuje
się w nas. Codziennie doświadczamy kuszenia, ponosimy porażki, pozwalamy się
mamić złudnymi obietnicami. Zwyciężamy wtedy, gdy potrafimy nazwać zło po
imieniu, obnażyć mechanizmy, jakimi się ono kieruje, a przede wszystkim – gdy
potrafimy zawierzyć Bogu, dać Mu się przeprowadzić przez „ziemię
śmierci”.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj