Dopalacze? Nie, dziękuję

System wczesnego ostrzegania o nowych narkotykach w wielu
europejskich krajach nie zawsze nadąża za produktami zawierającymi nowe
substancje psychoaktywne, oraz za rozmaitymi mieszankami wprowadzanymi
na europejski rynek. Od dwóch lat w Polsce jak grzyby po deszczu
wyrastają sklepy oferujące tzw. dopalacze – legalne używki o działaniu
psychoaktywnym.

Potoczna, nienaukowa nazwa „dopalaczy”
stosowana jest przy określaniu grupy różnych substancji lub ich
mieszanek o rzekomym lub faktycznym działaniu psychoaktywnym. Sprzedaż
wyżej wymienionych środków odbywa się za pośrednictwem
wyspecjalizowanych w tym sklepów, również internetowych. Substancje te
nie znajdują się na liście kontrolowanych przepisami ustawy o
przeciwdziałaniu narkomanii. Wiele osób, głównie młodych, korzysta z
dopalaczy, ponieważ uważa je za nieszkodliwe. Tymczasem coraz częściej w
szpitalach odnotowuje się przypadki pacjentów, którzy użyli dopalaczy.
Istnieją również przesłanki, że niektóre z tych środków mogą uzależniać.
Nowym
zjawiskiem zainteresowało się Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania
Narkomanii, które zainicjowało kampanię edukacyjną „Dopalacze mogą cię
wypalić”. – W przypadku narkotyków wiemy, jak z nimi postępować,
natomiast w przypadku dopalaczy jest cała grupa nowych substancji, co do
których nie mamy potwierdzonej naukowo wiedzy o ich wpływie na organizm
oraz o ich ewentualnej szkodliwości. Dlatego lepiej nie eksperymentować
– radzi Michał Kidawa, starszy specjalista w Centrum Informacji o
Narkotykach i Narkomanii w Krajowym Biurze do spraw Przeciwdziałania
Narkomanii. O wzrastającej popularności i negatywnych skutkach dopalaczy
świadczą głosy rodziców zaniepokojonych o swoje dzieci. – Próbowałam
uświadamiać mojego syna o negatywnym wpływie alkoholu i narkotyków,
tymczasem to on zaczął opowiadać mi, jakimi używkami raczą się jego
koledzy. Cieszę się, że mam z nim dobry kontakt, dzięki temu zaczęliśmy
drążyć temat dopalaczy. Okazuje się, że są jak rosyjska ruletka – nigdy
nie wiadomo, na jaką substancję się trafi i jakie szkody ona wyrządzi.
Zatem wspólnie stwierdziliśmy, że lepiej nie próbować – mówi Alicja
Nowak. Inna matka, tym razem dorosłego syna uzależnionego od narkotyków,
pyta wprost, jak to możliwe, że tak destrukcyjne dla zdrowia produkty
są w Polsce legalnie sprzedawane. – Właściciel sklepu, w którym mój syn
zaopatruje się w dopalacze, odcina się od wszelkich możliwych
konsekwencji związanych z działaniem towaru, którym handluje. Śmieje się
ze mnie, mówiąc, że produkt jest przecież legalny. Zadziwia mnie jego
hipokryzja – denerwuje się pani Anna z woj. podkarpackiego.
Zdaniem
Michała Kidawy, lada dzień powinny być zakończone prace legislacyjne nad
wprowadzeniem nowej grupy substancji objętych kontrolą. Czy to jednak
coś zmieni w sytuacji, gdy na polski rynek napływają coraz to nowsze
preparaty niewiadomego pochodzenia? Twórcy kampanii „Dopalacze mogą cię
wypalić” sugerują, że producenci tych środków rzadko stosują
czasochłonną i kosztowną procedurę badania danych substancji zanim
zostaną one dopuszczone do użytku. „Czy nie jest tak, że swoje wynalazki
producenci dopalaczy testują na Tobie?” – pytają twórcy kampanii. Zanim
zapisy prawne dotyczące dopalaczy zostaną sprecyzowane, może upłynąć
sporo czasu. Pozostają nam zatem normy społeczne i kontrola
rodzicielska.

drukuj