Dialektyka „konieczności” seksedukacji jak marksizm

Nie dajemy nikomu w niczym żadnego powodu do zgorszenia (…). We
wszystkim okazujemy, że jesteśmy sługami Boga:(…) przez naukę prawdy i moc
Bożą… (2 Kor 6, 3-7)

Rozwój człowieka przebiega przez okres wewnątrzłonowy, noworodkowy,
niemowlęcy, dziecięcy, młodzieżowy, dojrzały aż do starości. Każdy z tych etapów
jest niezbędny do przejścia w następny, w każdym dokonują się zmiany
charakterystyczne tylko dla niego. Uwagi te dotyczą wszystkich sfer
funkcjonowania człowieka – cielesnej, psychicznej i duchowej. Organizacja
Planned Parenthood International (IPPF) wydaje się ignorować te oczywiste dla
każdego sprawy, czego dowodem jest dokument, w którym domaga się od rządów i
Kościołów zapewnienia młodym ludziom „pełnej informacji na temat seksualności”
oraz „usług z tym związanych”. Konieczność seksedukacji uzasadnia koniecznością
„przezwyciężania tradycyjnych podziałów płciowych”. Organizacja nie widzi
żadnych przeszkód natury somatycznej i psychologicznej, aby dziesięcioletnie
dzieci miały dostęp do nieograniczonej wiedzy na powyższe tematy. Chciałoby się
zapytać, kto doradza IPPF i na podstawie jakich obserwacji naukowych dotyczących
rozwoju człowieka wysuwa swoje żądania pod adresem gremiów odpowiedzialnych za
kształtowanie następnych pokoleń. Co prawda przyzwyczailiśmy się już, że można
mówić wszystko i wysuwać nawet najbardziej absurdalne żądania, ale raczej w Hyde
Parku. Jeśli sprawa nabiera wymiaru międzynarodowego i związana jest z ogromnym
poparciem zamożnych i wpływowych środowisk, trzeba zastanowić się nad
przyczynami i dostrzec następstwa tej długofalowej akcji. Chociaż IPPF nie może
podeprzeć się żadnymi poważnymi badaniami, które w jakikolwiek sposób
usprawiedliwiałyby głoszone postulaty i żądania, to mimo to wywiera wpływ na
pewne organizacje pozarządowe, a nawet rządy państw, aby reformowały system
edukacji i opieki zdrowotnej. Swobodny dostęp do antykoncepcji i aborcji dla
młodzieży, obłędna indoktrynacja w zakresie przekazywania wiedzy na temat
zaburzeń seksualnych, z naciskiem, że wszelkie zachowania w sferze erotyki są
równouprawnione itp. – wszystko to powoli przenika do narodowych programów
nauczania i służby zdrowia. Natomiast doskonale udokumentowane wyniki badań,
które opisują efekty wprowadzenia permisywnej seksedukacji w konkretnych
populacjach, wykazujące zapaść zdrowotną młodzieży związaną z licznymi
aborcjami, chorobami przenoszonymi drogą płciową i zaburzeniami psychicznymi, są
przemilczane. Niewątpliwie chodzi o pieniądze, wielkie pieniądze. Przemysł
farmaceutyczny, w tym ten związany z produkcją środków antykoncepcyjnych, jest
drugim po zbrojeniowym najpotężniejszym na świecie. Warunkiem jego rozwoju są,
jak wiadomo, konsumenci, których najłatwiej szukać wśród ludzi młodych,
niedoświadczonych i ufnych. Rodzina stanowi wielką przeszkodę w upowszechnianiu
demoralizujących propozycji na życie, więc deprecjonuje się jej wartość, niszczy
materialnie i przesuwa odpowiedzialność za kształtowanie młodych na szkoły oraz
inne instytucje, którymi łatwiej sterować. Nie jest obojętną postawa
przeciętnego odbiorcy w tej walce na śmierć i życie, w której stawką jest
przyszłość ludzkości. Wychowanie człowieka zaczyna się od początku jego
istnienia, ze szczególnym uwzględnieniem pierwszych lat jego życia oraz okresu
szkolnego. Wiedzą o tym pracujący dla IPPF, ale wiedzą także inni, którym leży
na sercu dobro młodych. Obojętność, przymykanie oczu, lekceważenie sprawy,
tłumaczenie wszystkiego nieuchronnym postępem jest błędem, którego ceną będą
tragiczne losy zdemoralizowanych w młodości ludzi. „We wszystkim okazujemy, że
jesteśmy sługami Boga: przez wytrwałość wielką w utrapieniach, potrzebach i
ucisku (…), przez czystość i wiedzę (…), przez Ducha Świętego i szczerą
miłość” (2 Kor 6, 4-7).
Hanna Wujkowska

drukuj