Demokratyczny „cud” Platformy

Botswana, Timor Wschodni, Jamajka – to tylko niektóre kraje, które
przewyższają Polskę pod względem stopnia demokratyzacji życia publicznego.
Zdaniem europosłów PiS, ten kompromitujący dla polskich władz tzw. Indeks
Demokracji opublikowany przez "The Economist" jest efektem dyskryminujących
działań rządów Donalda Tuska wobec własnych obywateli. Jako przykłady podają
m.in. zerwanie umowy na dofinansowanie inwestycji geotermalnych z Fundacją Lux
Veritatis oraz zarządzenie badań psychiatrycznych dla Jarosława Kaczyńskiego.

– Polska w tymże indeksie niestety została zaliczona nie tyle do demokracji, co
do wadliwych demokracji. Co więcej, pan premier Donald Tusk powinien się
dowiedzieć, że pod jego rządami Polskę w tymże raporcie prześcignęły, jeżeli
chodzi o realizację zasad niezbędnych, żeby uznać system za demokratyczny, takie
państwa, jak: Timor Wschodni, Jamajka, Trynidad i Tobago czy Botswana. A więc
państwa, jak się wydaje, niepierwszoplanowe, jeżeli chodzi o doświadczenia
demokratyczne, stoją wyżej w tym rankingu niż Polska rządzona przez Platformę
Obywatelską – mówił podczas sobotniej konferencji prasowej w Sejmie
europarlamentarzysta Zbigniew Ziobro (PiS). Z zaprezentowanych przez niego
wyników rankingu tygodnika wypływa wniosek, że Polska pod względem stanu
demokracji uplasowała się dopiero na 46. pozycji. Ziobro i Janusz Wojciechowski
(EKR) wskazali konkretne przejawy łamania cywilizowanych zasad: zarządzenie
przez sąd badań psychiatrycznych Jarosława Kaczyńskiego oraz próba cenzury w
Parlamencie Europejskim przez posłów PO i PSL niewygodnej dla rządu wtorkowej
debaty poświęconej energii odnawialnej. Politycy zwracają uwagę, że raport
wytyka polskiemu rządowi działania służące podporządkowaniu publicznych nadawców
bezpośrednio ministrowi skarbu oraz przychylność przyjaznym władzy korporacjom
medialnym kosztem nadawcy publicznego, a także kontrowersyjne decyzje sądowe
naruszające wolność wypowiedzi i nękanie dziennikarzy przez Agencję
Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Wojciechowski odniósł się do piątkowych zarzutów premiera pod adresem jednego z
uczestników konferencji w Brukseli, o. Tadeusza Rydzyka CSsR, dyrektora Radia
Maryja, który miał jakoby złamać regułę, że "o swojej ojczyźnie źle staramy się
nie mówić wtedy, kiedy jesteśmy za granicą". – W dniu 15 lipca 2006 r. ówczesny
poseł do PE, były minister spraw zagranicznych, pan prof. Bronisław Geremek,
opublikował w piśmie "Die Welt" artykuł pt. "Wzorzec nietolerancji". Treść
dotyczyła zjawiska nietolerancji w Polsce, artykuł nie pozostawiał suchej nitki
na państwie polskim. Nie było wtedy wobec tej wypowiedzi protestów pana Donalda
Tuska, ani europosłów PO, po prostu uznano to za pogląd, który może być
wypowiedziany – zauważył Wojciechowski. Dodał, że obecne protesty polityków
koalicji są przejawem obłudy i hipokryzji politycznej. Zwrócił ponadto uwagę, że
o. Tadeusz Rydzyk podczas wtorkowej konferencji w Brukseli nie nazwał Polski
państwem totalitarnym – jak przetransponowała to część mediów, a jedynie
powiedział, że czuje się "jak w państwie totalitarnym". Te gorzkie słowa padły w
związku z decyzjami obecnego rządu o zerwaniu w 2007 r. umowy podpisanej z
Fundacją Lux Veritatis dotyczącej przyznania dotacji na odwierty geotermalne w
Toruniu. – Ja się z tą wypowiedzią zgadzam, dlatego że w Polsce jest, niestety,
bardzo wiele nadużyć dotyczących praw obywatelskich, elementarnych zasad
demokracji, które można kojarzyć z praktykami rodem z państwa totalitarnego.
Jeżeli lider opozycji dzisiaj jest przymusowo prowadzony na badania
psychiatryczne, były premier, to się nie mieści w standardach demokracji. To
niewyobrażalne w jakimkolwiek europejskim kraju – podkreślił Wojciechowski.
Wspomniał, że był uczestnikiem wtorkowej konferencji i słyszał słowa o. Tadeusza
Rydzyka. – Przytaczana wypowiedź o nieprawdziwie polskich rządach była
natychmiast uzupełniana dodaniem – co znaczna część mediów pominęła – że nie
chodzi o pochodzenie ani o narodowość, ale tylko niewłaściwe reprezentowanie
interesów narodowych. To jest opinia, z którą można się zgadzać albo nie, ale to
głos uprawniony w debacie publicznej – oznajmił europoseł. Dodał jednocześnie,
że nie ma standardu w Unii Europejskiej, iż nie wolno mówić źle o władzach
swojego kraju.
Zdaniem Wojciechowskiego, w trakcie konferencji w PE poświęconej energii
geotermalnej zostały ujawnione informacje, o których "trzeba będzie zawiadomić
prokuraturę". – Uzyskaliśmy dokumenty, świadczące o tym, że jeden z
wiceministrów rządu polskiego w grudniu 2007 wywierał – w moim przekonaniu –
niedozwolony i mogący stanowić przestępstwo nacisk na Narodowy Fundusz Ochrony
Środowiska, żeby tę dotację Fundacji Lux Veritatis odebrać – zaznaczył
europarlamentarzysta. W jego opinii, decyzja była motywowana polityczną
antypatią. Wojciechowski przyznał, że nie po raz pierwszy spotkał się z wrogimi
wobec o. Tadeusza Rydzyka i Radia Maryja działaniami. Przypomniał, że jako
prezes NIK w 2000 r. sam podpisywał "raport, który tę dyskryminację stwierdzał".
Europarlamentarzyści zwrócili również uwagę na potrzebę debaty publicznej na
temat stanu demokracji w Polsce. Zadeklarowali, że poruszą ten problem na forum
Parlamentu Europejskiego. – W tej sprawie chcemy też podjąć jako
parlamentarzyści europejscy inicjatywę w postaci skierowania listu do wszystkich
szefów grup politycznych w PE przed wystąpieniem pana premiera Donalda Tuska,
które będzie miało miejsce 6 lipca – oświadczył Ziobro.

 

Jacek Dytkowski

drukuj