Debatę o in vitro trzeba doprowadzić do końca
Konrad Szymański, poseł PiS do Parlamentu Europejskiego
(Grupa Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy)
Najważniejsze wydarzenia mijaj ącego roku rzadko były budujące. Są one godne dostrzeżenia i zapamiętania nie z powodu nadziei, które rodzą, ale z powodu wyzwań, jakie przed nami stawiają.
Jednym z kluczowych zdarzeń 2009 roku na pewno jest orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie publicznego prezentowania krzyża w jednej z włoskich szkół. To jest kolejny skandaliczny wyrok Trybunału w Strasburgu. Nie przynosi on automatycznych skutków w innych podobnych sprawach czy tym bardziej w innych krajach. Jednak można się spodziewać, że ten sam Trybunał będzie powtarzał swoje stanowisko w przypadku podobnych skarg. Na naszych oczach doktryna praw człowieka odwraca się tyłem do swego źródła, którym była chrześcijańska antropologia akcentująca pełnię i równość człowieczeństwa w każdym z nas. Wyrok pokazuje, że zmiany ideologiczne i filozoficzne w świecie zachodnim mogą z międzynarodowej ochrony praw człowieka uczynić taką samą pałkę w rękach polityków, jaką kiedyś były ustawy i dekrety. W tym konkretnym orzeczeniu w sprawie obecności krzyża w miejscu publicznym uderzający jest fakt jednomyślnego przyjęcia tego werdyktu przez sędziów. Nie znalazł się w składzie orzekającym nikt, kto sprzeciwiłby się tej absurdalnej doktrynie, która rozszerza wolność sumienia na kształt sfery publicznej. Wszak sama obecność krzyża nie ogranicza prawa wyboru wiary bądź niewiary przez kogokolwiek. To pozostaje sferą wolnego wyboru jednostki.
Gdybyśmy mieli podążać za logiką sędziów ze Strasburga, powinniśmy wyrugować odniesienia religijne z każdego obszaru życia. Jak widać, amerykańskie spory sądowe o obecność bożonarodzeniowego drzewka na miejskim rynku dotarły do Europy. Były one często ilustracją raczej żartobliwych opowieści o idiotyzmach politycznej poprawności. Dziś przestaje to być śmieszne, ponieważ prawa do publicznego wyznawania wiary przez chrześcijan są po prostu podważane.
Na początku roku zaprzysiężony został nowy prezydent USA Barack Obama. Oznacza to nie tylko – miejmy nadzieję, przejściowe – uleganie polityce rosyjskiej w naszej części Europy kosztem naszego bezpieczeństwa. Znacznie rzadziej mówi się o tym, jak Barack Obama zmienia dziś politykę USA na forum międzynarodowym w zakresie aborcji i tzw. praw reprodukcyjnych. Widać to wyraźnie na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, gdzie Ameryka przez ostatnie lata była krajem, który często skutecznie hamował nacisk – płynący głównie z Unii Europejskiej – na rzecz upowszechniania tzw. prawa do aborcji w dokumentach prawa międzynarodowego. Ameryka Obamy przyłącza się dziś do frontu, który niszczy prawo międzynarodowe przez wpisywanie do katalogu praw człowieka postulatów aborcyjnych i homoseksualnych, które nigdy tak nie były traktowane.
Mijający rok to światowy kryzys w gospodarce. Wiele o tym już napisano. Warto zwrócić uwagę, że kryzys jest i będzie wykorzystywany do kumulowania władzy publicznej nad gospodarką, często ponad miarę. W Unii Europejskiej kryzys służy dziś nie tylko do zwiększenia regulacji i władzy UE nad państwami członkowskimi, ale również do usprawiedliwiania protekcjonizmu gospodarczego, który dokonuje się naszym kosztem. Wspólny rynek jest jedną z niewielu rzeczy, które się w Europie udały. Dlatego warto go bronić i naciskać na równe zasady gry dla wszystkich uczestników tego projektu.
W Polsce w tym roku działo się wiele. Z jednej strony Platforma Obywatelska przy walnym udziale swoich klakierów wciąż unika konsekwencji afery hazardowej. Sprawą o bardziej długofalowym charakterze jest jednak debata na temat zapłodnienia pozaustrojowego metodą in vitro. Polska nie uniknie przyjęcia ustaw, które uregulują zagadnienia nie tylko zapłodnienia in vitro, ale także eksperymentów czy terapii z wykorzystywaniem komórek macierzystych pobieranych z ciał dzieci poczętych. Jest to ukryty, ale najbardziej zaogniony front walki o zachowanie ludzkiej godności, która czasem jest wyjątkowo ostro konfrontowana ze współczesną biomedycyną. Polska ten spór musi doprowadzić do końca. To jest nie do uniknięcia. Dziś jesteśmy krajem, który zdołał wprowadzić wyższe normy ochrony dziecka poczętego przed aborcją. W dziedzinie zaawansowanych technologii nasz system prawny jest całkowicie bezbronny. Wydana w tym roku encyklika Benedykta XVI „Caritatis in veritate” (dobra lektura dla polityków!) zawiera dosadne słowa: „Nie można jednak bagatelizować niepokojących scenariuszy co do przyszłości człowieka oraz nowych potężnych narzędzi, którymi dysponuje 'kultura śmierci’. Do rozpowszechnionej tragicznej plagi aborcji można by dodać w przyszłości – ale to już jest podstępnie in nuce – systematyczne eugeniczne planowanie narodzin. Z drugiej strony, dochodzi do głosu mens eutanasica, będąca przejawem nie mniej bezprawnego panowania nad życiem, które w pewnych warunkach uważane jest za niegodne, by je dalej przeżywać. Za tymi scenariuszami kryją się postawy kulturowe negujące godność ludzką” (Caritatis in veritate, 75).
Wejście w życie traktatu lizbońskiego otwiera nowy rozdział przed naszą polityką w Unii Europejskiej. Poszerzenie podejmowania decyzji legislacyjnych większością kwalifikowaną, w miejsce jednomyślności, to olbrzymie wyzwanie związane z koniecznością budowania jeszcze szerszych koalicji blokujących, kiedy w grę będzie wchodził nasz interes narodowy. Wątpię, by można było temu sprostać, jeśli programowo i za wszelką cenę unika się sporu z UE. Tego nie robi się polityką uśmiechu. Ciekaw jestem, czy premier Donald Tusk znajdzie czas, by podziękować prezydentowi, kiedy jedyną deską ratunku okażą się mechanizmy gwarancyjne, wynegocjowane właśnie przez Lecha Kaczyńskiego? Pewnie nie. Chociażby dlatego, że nie będzie już premierem…
Wiele z tych zdarzeń napawa smutkiem. Nie warto się na nim zatrzymywać! Sądowy nakaz zdjęcia krzyża wywołał we Włoszech wielkie poruszenie i scementował chrześcijan w jego obronie. Pierwsze kroki Baracka Obamy obudziły szerszą niż do tej pory krytykę prezydenta, który spod tej krytyki – także w Polsce – miał być wyjęty. Kryzys przypomni nam o wartości pracy dla budowania dobrobytu. Debata o in vitro spowodowała, że tysiące osób zauważyły coś więcej niż tylko powierzchowne zachwyty nad technologią. Nowe zasady gry w Unii Europejskiej wyleczą nas z urzędowego optymizmu i nauczą realizmu w tych strukturach. Trzeba te szanse umiejętnie łapać i wykorzystywać. Czego sobie i Państwu życzę na nowy, 2010 rok!
