Czy tupolew był ślepy?
Przed wylotem do Katynia Kancelaria Prezydenta nie została poinformowana
o tym, że samolot Tu-154, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem, dwa
dni wcześniej po starcie z lotniska w Pradze miał kolizję w powietrzu na
wysokości 1200 m w fazie lotu zwanej wznoszeniem. Jej efektem było uderzenie w
osłonę radaru. Jak tłumaczy Ignacy Goliński, wieloletni pracownik Państwowej
Komisji Badania Wypadków Lotniczych, może to spowodować nawet jego wyłączenie.
– Wyłączenie radaru w tupolewie może spowodować, że samolot jest ślepy –
twierdzi.
– Ani minister Jacek Sasin, ani ja nie mieliśmy żadnych informacji na temat
tego incydentu w powietrzu na 2 dni przed katastrofą. Gdyby informacje takie
dotarły do podległych Kancelarii Prezydenta służb, to na pewno by je ona
otrzymała – powiedział wczoraj z rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
Maciej Łopiński, minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Według Ignacego Golińskiego, uderzenie w osłonę radaru może skutkować jego
wyłączeniem. – Wyłączenie radaru w tupolewie może spowodować, że samolot
jest ślepy, jeśli chodzi o warunki meteorologiczne. Radary dają kolorowy
obraz chmur, jąder burzy, zachmurzenia, natomiast nie pozwalają ustalić, czy
przed nami jest jakiś obiekt, np. drzewo; tego radar nie wykrywa – wyjaśnia
Goliński i dodaje, że radar współpracuje z przyrządami nawigacyjnymi i
"jeżeli zada mu się jakąś trasę, to on ją na ekranie pokaże i
autopilot za pomocą radaru prowadzi po tej trasie samolot".
Czy piloci powinni po takim zderzeniu zawrócić do Pragi czy kontynuować lot?
– W takim przypadku pilot podejmuje w powietrzu decyzję, czy ląduje na najbliższym
czy docelowym lotnisku – wyjaśnia gen. Anatol Czaban, szef szkolenia Sił
Powietrznych RP. Dodaje, że radar spełnia ważną funkcję, ale nie jest urządzeniem
kluczowym przy pilotowaniu. – Radar na samolotach pasażerskich służy głównie
do oceny warunków pogodowych, pozwala ustalić, jakie są możliwości ominięcia
burz, bo to na radarze bardzo dobrze widać, i samoloty pasażerskie mają radar
nie po to, aby wykrywać inny samolot, ale do oceny warunków meteorologicznych
– jak ominąć jakąś chmurę, gdzie jest region największej gęstości wody,
wyładowania atmosferyczne – mówi generał. Tłumaczy, że zawsze taki incydent
jest badany po przylocie samolotu przez zespół techniczny danego lotniska, który
podejmuje decyzję, co dalej robić. – Jeśli uszkodzenia są poważniejsze, to
sprawę kieruje się do komisji (badania wypadków lotniczych) – mówi – a jeśli
jest to tylko jakieś wgniecenie czy inne, ale małe uszkodzenie, to wtedy zespół
techniczny analizuje to samodzielnie i podejmuje decyzję o dalszej
eksploatacji. Wyjaśnia, że w lotnictwie wojskowym i cywilnym procedura jest
podobna.
Wprawdzie będąc w powietrzu, piloci nie mogą dokładnie stwierdzić, co się
stało, to jednak, według pilota LOT Janusza Więckowskiego, sami po usłyszeniu
odgłosu uderzenia oceniają sytuację i decydują, czy lecą dalej, czy wracają.
– Jest czterech członków załogi i każdy słucha, potem wymieniają się poglądami
i podejmują wspólną decyzję – mówi Więckowski. Wyjaśnia, że uszkodzenie
osłony radaru nie zawsze musi mieć wpływ na jego pracę. – Radar służy do
wykrywania jąder burz, które trzeba omijać, bo są tam silne prądy wstępujące
i zstępujące i potrafią wystąpić silne opady gradu. Radar jest po to, by
nie wejść w jądro burzy – dodaje.
Co uderzyło w kadłub tupolewa? Nie wiadomo. Nie precyzuje tego meldunek do dowódcy
36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego o treści: "Ślady
uderzenia w dolną powierzchnię nosową części kadłuba samolotu (osłona
radaru) – odpryski powłoki lakierowej w miejscu uderzenia", opisany przez
wczorajszą "Rzeczpospolitą". Dowództwo pułku twierdzi, że maszynę
po wylądowaniu w Warszawie sprawdzono i nie stwierdzono jej uszkodzeń.
Jeśli w kadłub samolotu uderzył np. ptak, skutki takiego zdarzenia mogą być
groźne. – Ptak może wywołać zamieszanie w przypadku, gdy wpadnie w silnik,
może go nawet wyłączyć – tłumaczy. Inne niebezpieczeństwa, które samolot
może napotkać w powietrzu poza zderzeniem z innym samolotem, to grad. – Poza
ptakami zdarzają sie opady gradu, które także mogą być niebezpieczne, bo
mogą wpłynąć na zmianę profilu lotu, ale można sobie z tym poradzić, zwiększając
prędkość – tłumaczy pilot. Uszkodzenie pokrycia samolotu po zderzeniu z
ptakiem może doprowadzić do awarii układu sterowania.
– O incydencie nic nie wiem. Kwestie techniczne wciąż są wyjaśniane. Ta
okoliczność na pewno wymaga wyjaśnienia – twierdzi mecenas Rafał Rogalski,
pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy. Na pytanie, czy rząd Donalda Tuska mógł
nie chcieć być dysponentem dowodów w śledztwie, by trudniej było dowieść
zaniedbań w przygotowaniu do tragicznego lotu tupolewa, mecenas Rogalski ucina:
"Nie komentuję". "Nasz Dziennik" próbował ustalić
wczoraj, czy Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało Kancelarię Prezydenta
RP o uderzeniu w kadłub samolotu podczas lotu z Pragi. Rzecznik resortu odesłał
nas do Dowództwa Sił Powietrznych RP. Podpułkownik Robert Kupracz, rzecznik
SP, poprosił o przekazanie pytania mailem i oświadczył, że udzieli
odpowiedzi w przyszłym tygodniu. 10 kwietnia do Katynia miał lecieć z
prezydentem szef MON Bogdan Klich, ale w ostatniej chwili zrezygnował.
Paweł Tunia
