Częściej brać do ręki różaniec

Z ks. bp. Janem Szkodoniem, przewodniczącym Komisji Teologiczno-Duszpasterskiej „Pamięć i Troska” działającej w archidiecezji krakowskiej, rozmawia Małgorzata Bochenek


Co Ksiądz Biskup odpowiada, gdy wierni pytają o sprawę lustracji w Kościele?


– Pan Jezus powiedział, że poznacie prawdę, a ona was wyzwoli, uczyni wolnymi. Prawdy, którą jest Pan Jezus, nie wolno oddzielać od miłości. Gdy ktoś mnie pyta o tę sprawę, zachęcam do przypomnienia sobie kazania sługi Bożego Jana Pawła II z pielgrzymki w 1991 roku, kiedy Papież mówił do Polaków o Dekalogu. Przywołuję zwłaszcza tę homilię wypowiedzianą w Olsztynie 6 czerwca na temat ósmego przykazania. Ojciec Święty powiedział wtedy m.in.: „Moje pielgrzymowanie po ziemi ojczystej związane jest w tym roku z katechezą dziesięciu przykazań. Ósme przykazanie Dekalogu w szczególny sposób wiąże się z prawdą, która obowiązuje człowieka w obcowaniu z innymi ludźmi i w całym życiu społecznym: Nie mów fałszywego świadectwa. Tym przykazaniem Bóg Przymierza szczególnie daje poznać, że człowiek jest stworzony na Jego obraz i podobieństwo. Dlatego właśnie całe ludzkie postępowanie poddane jest wymogom prawdy. Prawda jest dobrem, a kłamstwo, fałsz, zakłamanie jest złem. Doświadczamy tego w różnych wymiarach i w różnych układach”.

Mamy prawo i obowiązek poznawać prawdę i ją przekazywać, zawsze trzeba pamiętać o tym, że ma być ona poznawana, głoszona z miłością. Tu trzeba przypomnieć o podwójnym grzechu przeciwko prawdzie i miłości, jest to grzech oszczerstwa i obmowy. Oszczerstwo jest wtedy, kiedy rozpowiadamy o bliźnich informacje nieprawdziwe, natomiast obmowa jest wówczas, kiedy rozgłaszamy prawdę o grzechach bliźniego bez wystarczających powodów. Musi być proporcjonalna racja, aby pewne rzeczy rozgłaszać. To jest bardzo ważne i o tym musimy pamiętać w odniesieniu do lustracji.

Kiedy poznajemy prawdę, należy także zwrócić uwagę na jej źródło, kto ją przekazuje. Jeżeli o Kościele piszą ludzie wrogo nastawieni do wiary, księży, to wówczas istnieje podejrzenie, iż nie wszystko przez nich podane jest prawdziwe.


Czy jeszcze inne kwestie porusza Ksiądz Biskup, analizując ten temat?


– Omawiając ten problem, zw racam uwagę jeszcze na dwie rzeczy. Pan Jezus mówi: po owocach ich poznacie. Trzeba się zastanowić, jakie owoce, gorzkie owoce, przyniosła tzw. dzika lustracja księży. Te gorzkie owoce to podejrzliwość, podziały między starszym i młodszym pokoleniem kapłanów. Złym owocem takiej lustracji jest zniechęcenie wielu ludzi do Kościoła, a nawet do wiary w ogóle.

Tylko taka lustracja jest słuszna, ewangeliczna, która kieruje się prawdą, miłością, miłosierdziem, przebaczeniem. Ona przynosi dobre owoce w postaci oczyszczenia, nawrócenia. Bo prawda w miłości wyzwala. Nieraz przypominam także ostrzeżenie Pana Jezusa – mianowicie, żeby nie przecedzać komara, a połykać wielbłąda. „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” – przywołuje słowa Pana Jezusa św. Mateusz.

W temacie lustracji, nagłaśnianej nadmiernie przede wszystkim przez środki przekazu, komar został nieproporcjonalnie powiększony. Niektórzy księża dali się uwikłać bardziej lub mniej świadomie we współpracę ze służbami bezpieczeństwa, bardziej lub mniej świadomie szkodzili Kościołowi, jednak tych duchownych nie było wielu. W całości oceny życia Kościoła tę sytuację można porównać do małego komara. Obecnie został on niezwykle wyolbrzymiony, a wielbłąd – to, co wielkie, to, co ważne – został przez to zepchnięty na margines.

Nawet w odniesieniu do małżeństwa może się zdarzyć, iż jeden ze współmałżonków jakąś prawdziwą wadę nadmiernie wyolbrzymia przed rodziną, równocześnie nie zwracając uwagi na wiele dobrych przymiotów tej drugiej strony. Tak przedstawiony obraz człowieka przyjmuje jedynie pozory prawdziwości, ponieważ nie została powiedziana o nim cała prawda, nie zwrócono uwagi także na jego dobre cechy, a jedynie wyolbrzymiono wadę.

Zwracamy uwagę na to, że było wiele bohaterskich, heroicznych postaw, że ogromna większość duchowieństwa była wierna Kościołowi i nie szła na żadne tajne układy z wrogami Kościoła. Jednak w praktyce te pozytywy zostały przysłonięte przez zbytnio wyolbrzymione słabości, informacje nierzadko nie do końca sprawdzone. W Memoriale, dokumencie przyjętym przez Episkopat Polski, zwrócono uwagę na rażącą dysproporcję w ukazywaniu prawdy o minionej epoce – prawdy o katach i o ofiarach. „Tysiące funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa łamało sumienia swoich rodaków, pełniąc haniebną służbę i otrzymując za to wynagrodzenie. Na przestrzeni lat setki tysięcy osób pełniło wyższej czy niższej rangi funkcje partyjne, utrwalając narzucony Narodowi system komunistyczny. Dziś otrzymują oni za to emeryturę i są nietykalni. Natomiast rozliczane są ich ofiary, z których część rzeczywiście uległa presji i poszła na współpracę, wyrządzając krzywdę innym, ale przede wszystkim zniewalając siebie i łamiąc własne sumienie, własną godność, własne życie”.


Jaki wpływ ma temat inwigilacji Kościoła na postawę wiernych?


– Każda trudna sytuacja – tak było zawsze – z jednej strony mobilizuje, oczyszcza ludzi, a z drugiej strony wywołuje u nich zniechęcenie. Wiele osób, przeżywając różne trudne sytuacje nagłaśniane w środkach przekazu, coraz więcej się modli, więcej pokutuje, pamięta o tym, że zło trzeba dobrem zwyciężać. Obserwujemy także, że nadmiernie rozgłaszane zło niektórych ludzi zniechęca. Zdarza się, że ludzie poprzez złą postawę innych usprawiedliwiają swoje grzechy. Skoro duchowni tak postępują, to cóż dopiero ja, biedny, prosty człowiek.

Każde zło, a zwłaszcza przesadnie nagłaśniane, powoduje, że szatan zniechęca ludzi. Ileż czasu niektórzy poświęcają rozmowom o lustracji, a przecież mogliby ten czas poświęcić dla dobrych spraw, dla chwały Bożej, dla pożytku człowieka. Dziś jest wiele zniechęcenia do nas, duchownych.

Trzeba zawsze pamiętać, że Pan Jezus działa przez każdego kapłana, nawet gdyby niegodnie sprawował sakramenty święte, one są ważne, owocne.


„Sprawa współpracy duchowieństwa z władzami wrogo nastawionymi wobec Kościoła i religii nie jest sprawą tylko jednostek ani sprawą tylko niektórych duchownych, którzy zgodzili się na różne formy współpracy, ale dotyczy całego Kościoła katolickiego w Polsce, tak duchownych, jak i świeckich” – czytamy w ostatnim punkcie Memoriału…


– Tak jak każda sprawa, każde zadanie postawione przed nami, każde cierpienie jest naszą wspólną sprawą, bo przecież jesteśmy Mistycznym Ciałem Chrystusa. Tak samo grzech. Nie sądźcie, nie będziecie sądzeni – mówi Pan Jezus. Nie usprawiedliwiajmy siebie cudzymi grzechami, ale zło – jak uczy św. Paweł – dobrem zwyciężajmy. Im więcej widzimy zła, tym bardziej otwierajmy się na Bożą prawdę, miłość. Tym bardziej starajmy się czynami miłosierdzia, modlitwą, postem zło zwyciężać. Lustracja jest naszą wspólną sprawą, tak jak każda inna – jak katechizacja, obrona małżeństwa, trzeźwość Narodu.

Lustracja jest poważnym problemem, jednak zbytnio nagłośnionym, nieraz tendencyjnie przedstawianym. Wystarczy wspomnieć, że wielkie akcje w tej sprawie były podejmowane zaraz po wizycie Ojca Świętego Benedykta XVI w Polsce. Tak jakby chciano odwrócić uwagę od tego, co było piękne, i jakby chciano zniszczyć owoce tej wspaniałej pielgrzymki.

Kiedyś zapytano mnie: Księże Biskupie, co teraz robić? Odpowiedziałem, co ja staram się robić i do czego zachęcam innych: częściej wyłączać telewizor, a brać do ręki różaniec, sięgać po Pismo Święte. Czym się karmimy, tym jesteśmy.


O czym nie wolno nam zapominać?


– Nie wolno nam zapominać o tym, jak trudne były to czasy. Różne były sytuacje, różne motywy podjęcia przez niektórych księży współpracy ze służbami bezpieczeństwa. Oczywiście nie wolno nam usprawiedliwiać zbyt łatwo, ale równocześnie musimy być ostrożni. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że dobro zostanie pomniejszone, usunięte na margines.

Jest tyle do zrobienia. Nie możemy przez lustrację w Kościele odwrócić się od Pana Boga, od tego, co przekazał nam także przez sługę Bożego Jana Pawła II. Podczas homilii na Błoniach wygłoszonej w przeddzień pogrzebu Ojca Świętego przywołałem rozważanie Papieża Polaka przygotowane na Niedzielę Miłosierdzia Bożego, a które zostało odczytane już po Jego śmierci. Teraz także pragnę przywołać te słowa: „Zmartwychwstały Pan ofiaruje nam dar swojej miłości, która przebacza, przynosi pojednanie i ponownie otwiera ducha na nadzieję, która nawraca serca i obdarza pokojem”.

Bóg zapłać za rozmowę.

drukuj