Co zapamiętał ATM-QAR

Dane znajdujące się w pamięci rejestratora szybkiego dostępu, wciąż
badanego w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych w Warszawie, nie powinny
zasadniczo odbiegać od tych zarejestrowanych w czarnej skrzynce Tu-154M. Polski
rejestrator może zawierać jednak bardziej szczegółowe informacje. Dane z
rejestratora zostaną zestawione z zapisami z czarnej skrzynki (typu FDR) z
Tu-154M pozyskanymi od Rosjan. W kolejnej fazie badań wyniki prac ekspertów od
fonoskopii zostaną połączone z zapisami parametrów lotu. Dopiero wówczas
powinniśmy uzyskać pełny obraz przebiegu lotu Tu-154M.

Rejestrator szybkiego dostępu (ATM-QAR/R128ENC), czyli polska czarna skrzynka
zainstalowana w prezydenckim Tu-154M (wyprodukowana przez warszawską spółkę
ATM PP), wciąż jest analizowany w warszawskim Instytucie Technicznym Wojsk
Lotniczych. – Jest to urządzenie pomocnicze, pozwalające na bezpośredni i łatwy
dostęp do zapisanych danych. Dostęp do właściwej czarnej skrzynki, z racji
tego, że jej zapis musi być zabezpieczony przed skutkami wypadku czy
katastrofy, jest utrudniony – powiedział nam Paweł Jajkowski z ATM. W
przypadku RSD nie ma wymogu zabezpieczenia danych przed zniszczeniem w razie
wypadku. – Nasz rejestrator ma służyć "na co dzień", jeśli
przetrwa wypadek lotniczy, to bardzo dobrze, jeśli nie – trudno – dodał.
Wytrzymałość i łatwość dostępu to właściwie jedyne cechy odróżniające
RSD od tzw. skrzynek katastroficznych. Urządzenie rejestruje bowiem wszystkie
parametry, które standardowo znajdują się w czarnej skrzynce typu FDR (flight
data recorder). – Jest to tzw. dubler. Parametry rejestrowane w czarnej skrzynce
zapisywane są także w RSD. Zdarza się jednak tak, że pewne parametry, może
mniej istotne dla wyjaśniania przyczyn katastrofy, ale istotne z punktu
widzenia eksploatacji maszyny, są rejestrowane z większą częstotliwością –
wyjaśnił Jajkowski. Oznacza to, że niektóre dane zapisane w ATM-QAR mogą być
dokładniejsze (zapisywane częściej) niż te w skrzynkach katastroficznych.
RSD nie rejestruje jednak rozmów w kabinie, a jedynym urządzeniem na Tu-154M
zawierającym te dane jest rejestrator CVR (cockpit voice recorder).
W urządzeniu firmy ATM może znajdować się też więcej danych niż w
skrzynce katastroficznej, gdyż jej pojemność jest ograniczona wyłącznie
wielkością użytego nośnika danych – są to nośniki cyfrowe. Tu przepisy
określają, jaki procent zapisów musi być deszyfrowany. I tak: dla samolotów
powyżej 27,5 tony (masy całkowitej) 100 procent lotów powinno być
deszyfrowanych, aczkolwiek wytyczne nie określają wprost, że deszyfracja musi
zostać wykonana bezpośrednio po każdym locie. – Jeśli RSD ma pojemność np.
25 godzin, na których mieści się – powiedzmy – 10 lotów, to po tym ostatnim
locie powinno nastąpić odczytanie rejestratora i należy przeanalizować
zapisy – podkreślił Jajkowski.
Jak dodał, zapisy RSD zasadniczo nie różnią się od tych ze skrzynek
katastroficznych typu FDR. Jednak dla ułatwienia i przyspieszenia ich obsługi
dane są analizowane za pomocą specjalistycznego oprogramowania opartego na
algorytmach opracowanych dla normalnej pracy poszczególnych urządzeń.
Oprogramowanie wyłapuje np., czy samolot leciał za szybko w stosunku do
konfiguracji, czy podchodził, czy też wznosił się za szybko lub za wolno,
czy przechylał za bardzo, czy też nie, czy obroty silnika w odniesieniu do
poziomu lotu były właściwe. Cały zarejestrowany zapis przepuszczany jest
przez tego typu "reguły", a program automatycznie wychwytuje
przekroczenie wartości dopuszczalnych i informuje, kiedy owe przekroczenia nastąpiły.
– To umożliwia szybką weryfikację takiego odcinka zapisu i stwierdzenie, czy
był to efekt błędnie zapisanych danych, czy też problem jest po stronie
maszyny – wyjaśnił Jajkowski.
W PLL LOT obowiązkowo po każdym locie wszystkie zapisy są poddawane takim
automatycznym analizom i w ten sposób szybko otrzymywana jest odpowiedź, czy
samolot jest w pełni sprawny. Jeżeli anomalie nie zostaną stwierdzone,
samolot może lecieć dalej, jeżeli jednak jakiś zapis odbiega od normy, jest
on dokładnie analizowany i na tej podstawie podejmowana jest decyzja o
dopuszczaniu maszyny do kolejnego lotu.
Prace nad skrzynką z Tu-154M odbywają się nieco inaczej. Dane nie są
przepuszczane przez standardowe oprogramowanie, ale są poddawane szczegółowej
analizie – to kilkadziesiąt parametrów (są to dane zawierające zapisy
analogowe i dwustanowe). W ocenie Jajkowskiego, sama analiza danych z
rejestratora dla eksperta nie jest zajęciem skomplikowanym, jednak ilość
parametrów, które należy prześledzić i zinterpretować, sprawia, że zajęcie
staje się bardzo czasochłonne. Dane z RSD zostaną też zestawione z zapisami
z czarnej skrzynki (typu FDR) z Tu-154M pozyskanych od strony rosyjskiej.
Dopiero w kolejnej fazie badań wyniki prac ekspertów od fonoskopii zostaną połączone
z zapisami parametrów lotu. Wówczas powinniśmy uzyskać pełny obraz
przebiegu lotu Tu-154M. W pracach nad RSD biorą udział specjaliści z ATM. Ich
zadaniem jest odzyskanie zapisów z rejestratorów, deszyfracja danych oraz
przygotowywanie ich prezentacji m.in. w celu odtworzenia przebiegu zdarzeń oraz
przeprowadzenia niezbędnych ekspertyz.
Potrzeba opracowania urządzenia pozwalającego na szybką analizę stanu
technicznego samolotu zrodziła się w latach 80., po katastrofach samolotów Ił-62
należących do LOT. Eksperci uznali wówczas, że gdyby służby techniczne miały
możliwość łatwego dostępu do parametrów maszyny, mogliby wcześniej
wychwycić nieprawidłowości w pracy silnika, którego awaria stała się
przyczyną katastrof. Trzeba było znaleźć rozwiązanie łatwiejsze i szybsze
w obsłudze niż standardowy FDR. Obecnie urządzenia QAR są powszechne w
lotnictwie, a z produktów firmy ATM korzystają m.in. samoloty PLL LOT oraz
statki powietrzne Polskich Sił Zbrojnych.

Marcin Austyn

drukuj