Clegg i Cameron się dogadali

Lider Partii Konserwatywnej, która zwyciężyła w zeszłotygodniowych
wyborach parlamentarnych, David Cameron będzie nowym premierem Wielkiej
Brytanii. We wtorek wieczorem królowa Elżbieta II – po wcześniejszej rezygnacji
z tej funkcji Gordona Browna – powierzyła konserwatywnemu politykowi misję
utworzenia rządu. 43-letni Cameron będzie więc najmłodszym brytyjskim premierem
od niemal 200 lat.

– Deputowani i kierownictwo partii Liberalnych Demokratów formalnie
zaakceptowali wymaganą większością dwóch trzecich głosów porozumienie o zawarciu
koalicji rządowej z Partią Konserwatywną – oświadczył wczoraj nad ranem, po
wielogodzinnych rozmowach, rzecznik liberałów. Tym samym po 13 latach
sprawowania władzy Partia Pracy przejdzie do opozycji.
Z nieoficjalnych
informacji podawanych przez brytyjskie media wynika, że porozumienie jest
wynikiem tego, iż liberałowie uzyskali od konserwatystów znaczne ustępstwa m.in.
w sprawach podatkowych. Przystać jednak mieli na żądania torysów odnośnie do
cięć w wydatkach rządowych w wysokości 6 mld funtów jeszcze w obecnym roku
finansowym, przed którymi ostrzegał w kampanii były premier Gordon Brown,
twierdząc, że zaszkodzi to ożywieniu gospodarczemu. W zamian konserwatyści mieli
zgodzić się na postulowane przez liberałów odebranie urzędującemu premierowi
możliwości określania terminu wyborów w momencie, gdy sprzyjają mu notowania
jego partii. Tak więc choć kadencja Izby Gmin nadal pozostanie 5-letnia, to
jednak dokładnie będzie ustalone, kiedy ona upływa.
Zaraz też po wydanym
przez liberałów oświadczeniu rzecznik Davida Camerona poinformował, że liderzy
obu partii uzgodnili, że w zamian za przyłączenie się do tworzenia nowego rządu
koalicyjnego frakcji Liberalnych Demokratów przypadnie w sumie pięć tek
ministerialnych, w tym stanowisko wicepremiera, które obejmie lider ugrupowania
Nick Clegg. Ponadto – jak informują źródła w Partii Konserwatywnej – miało już
zostać ustalone obsadzenie na stanowisku ministra spraw zagranicznych byłego
przywódcy konserwatystów Williama Hague’a, zaś na stanowisku ministra obrony
jego partyjnego kolegi Liama Foxa, który jest zwolennikiem twardej polityki
wobec Iranu i jego programu nuklearnego oraz zdecydowanie popiera utrzymanie
przez Wielką Brytanię nuklearnego potencjału odstraszającego. Prawdopodobnie też
nowym szefem resortu skarbu zostanie konserwatywny deputowany George
Osborne.

Niełatwa koalicja

Na czele tego pierwszego od II wojny światowej konserwatywno-liberalnego
rządu koalicyjnego stanie 43-letni lider Partii Konserwatywnej David Cameron.
Ten najmłodszy od niemal 200 lat brytyjski premier zaraz po przybyciu do swojej
nowej siedziby na Downing Street przyznał, że funkcjonowanie nowego rządu
koalicyjnego „będzie ciężką i trudną pracą”. Dodał także, iż przed Wielką
Brytanią stoją poważne problemy gospodarcze, które wymagają pilnego rozwiązania.
– Mamy poważne i palące problemy – olbrzymi deficyt, głębokie problemy społeczne
i system polityczny wymagający reform. Dlatego moim celem jest doprowadzenie do
pełnej i prawidłowej koalicji między konserwatystami i liberałami – powiedział
Cameron. Swoje przemówienie zakończył jednak optymistycznym akcentem,
zaznaczając, iż ma nadzieję, że „najlepsze dni” jego kraj ma wciąż przed sobą. –
Nick Clegg i ja jesteśmy przywódcami partyjnymi, którzy chcą odłożyć na bok
różnice i ciężko pracować na rzecz wspólnego dobra i interesu narodowego –
zapewnił. Brytyjska prasa zastanawia się jednak, czy koalicja ta jest
małżeństwem z miłości, czy też zapowiedzią szybkiego rozwodu. Obie partie
charakteryzuje bowiem odmienne stanowisko wobec współpracy z Unią Europejską i
jej organami.
Szybki obrót spraw związany z nagłym dojściem do porozumienia
koalicyjnego pomiędzy torysami a demokratycznymi liberałami nastąpił po tym, jak
we wtorek z funkcji premiera ustąpił Gordon Brown, składając swoją rezygnację na
ręce królowej Elżbiety II. Brown zrezygnował także – w trybie natychmiastowym –
ze stanowiska lidera Partii Pracy, biorąc na siebie odpowiedzialność za słaby
wynik jego ugrupowania osiągnięty w zeszłotygodniowych wyborach
parlamentarnych.

Marta Ziarnik

drukuj