Chorzy na raka umierają w kolejce
Sytuacja jest dramatyczna szczególnie w przypadku chorych
onkologicznie, którzy nie mogą czekać w kolejce po szansę na życie. Taka
sytuacja dotyczy Rzeszowa, gdzie właśnie skończyły się kontrakty na
leczenie białaczki.
Tegoroczny kontrakt Wojewódzkiego
Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie, gdzie znajduje się wojewódzki
ośrodek onkologiczny, na leczenie onkologiczne i hematologiczne jest
znów zbyt niski. Chcąc pomóc pacjentom, szpital po raz pierwszy może
wpaść w spiralę zadłużenia. Łączna kwota tzw. nadwykonań za 2009 rok to
11 mln złotych. Szpital w obawie przed bankructwem najpierw wystąpił z
pismem o zapłatę za nadwykonania i sfinansowanie leczenia
onkologicznego, a wobec odmowy pozwał NFZ do sądu. Placówka domaga się
natychmiastowej zapłaty 5 mln złotych. Jak powiedział „Naszemu
Dziennikowi” dr Bernard Waśko, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala
Specjalistycznego w Rzeszowie, wobec straty, jaka za ubiegły rok
wyniosła ponad dwa miliony złotych, szpital nauczony doświadczeniem
zaczął obecnie limitować przyjęcia na wszystkich oddziałach. Dotyczy to
również pacjentów, którzy mają mieć drogie kuracje, a którzy z
konieczności zostali ustawieni w kolejce. – My walczymy nie tylko o
przetrwanie szpitala, ale o życie naszych pacjentów, dla których zwłoka w
leczeniu oznacza wyrok. To nie są ludzie, którzy mogą czekać, a
tłumaczenia NFZ, że leczenie tych pacjentów jest bardzo drogie i nie ma
pieniędzy, są w tym wypadku nie na miejscu – wyjasnia dr Bernard Waśko.
Skończyły się m.in. pieniądze z tegorocznego kontraktu na leczenie
chorych np. na białaczkę, i szpital nie ma jak im pomóc. W tej sytuacji
chorzy onkologicznie z Podkarpacia będą zmuszeni szukać ratunku w
najbliższych ośrodkach specjalistycznych, np. w Lublinie czy Krakowie. –
Paradoks polega na tym, że jeśli pacjent, który szuka pomocy poza
województwem, tam zostanie przyjęty i wdrożone zostanie leczenie, to
podkarpacki oddział NFZ ma obowiązek zapłacić za tego chorego w ramach
tzw. funduszu migracyjnego. Nie ma natomiast obowiązku zapłacenia za
tego samego chorego przyjętego do naszego szpitala i nie płaci –
bulwersuje się dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w
Rzeszowie. – Liczę na refleksję NFZ i zastanowienie się, do czego
prowadzi polityka, jaką uprawia. Jeżeli słyszymy o trosce, żeby
pieniądze na migracje nie wypływały poza dane województwa, a
jednocześnie mamy do czynienia z takim postępowaniem, to wygląda to
nielogicznie – dodaje dr Waśko. To już kolejny pozew podkarpackiego
szpitala przeciwko NFZ za niezapłacone nadwykonania za ubiegły rok.
Podobne wnioski skierowały już szpitale w Krośnie, Przeworsku i Szpital
nr 2 w Rzeszowie, a kolejni dyrektorzy przymierzają się do skierowania
pozwów przeciwko NFZ. Tymczasem jak powiedział „Naszemu Dziennikowi”
Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału NFZ, oddział
na bieżąco realizuje swoje zobowiązania wynikające z umów ze
świadczeniodawcami. Natomiast za nadwykonania w latach ubiegłych płaci w
miarę posiadania wolnych środków. Po niedawnej zmianie planu
finansowego NFZ na uregulowanie nadwykonań na Podkarpaciu za 2008 rok
fundusz przeznaczył ok. 20 milionów złotych. – Staramy się ze szpitalami
podpisywać ugodę, oczywiście nie są to pieniądze w wysokości żądanej
przez szpitale, ale niektóre placówki się na to decydują – wyjaśnia
Marek Jakubowicz. Zdecydowanie gorzej wygląda sprawa regulacji za
nadwykonania za rok 2009, na co oddziały NFZ nie mają jeszcze pieniędzy i
nie bardzo mają z czego zapłacić. – W tym roku analizujemy sytuację,
wykonane świadczenia i staramy się efektywnie zarządzać posiadanymi
środkami. Tam gdzie są niedowykonania, przesuwamy środki, gdzie są
najpilniejsze potrzeby. Tak łatamy dziury, nie jesteśmy jednak w stanie
zabezpieczyć potrzeb wszystkich placówek – dodaje rzecznik
podkarpackiego NFZ. Z nieoficjalnych informacji wynika, że
przyszłoroczny budżet podkarpackiego NFZ ma być wyższy o blisko 190
milionów złotych. Jeżeli się to sprawdzi, przynajmniej w części pozwoli
to na zwiększenie kontraktów ze szpitalami i pokryje koszty nadwykonań.
Mariusz Kamieniecki
