Chciano nam odebrać dobre imię

O. dr Krzysztof Bieliński CSsR, rektor Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu:



Te dwa lata rządu Donalda Tuska należy ocenić źle, a przede wszystkim sam początek tych rządów, gdy zrobiono wszystko, aby nam utrudnić, a wręcz uniemożliwić szansę na rozwój, jaką był inkubator nowoczesnych technologii. Była to „zagrywka” Ministerstwa Rozwoju Regionalnego we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przy porozumieniu z przedstawicielami Polski w Unii Europejskiej, jak choćby panią Danutą Hübner. Zrobiono wówczas wszystko, aby wykluczyć nas z grona potencjalnych beneficjentów programów unijnych. Posunięto się nawet do wprowadzenia prawa, które w tym wypadku zadziałało wstecz.

Na jednym ze spotkań, w którym uczestniczyła także minister nauki Barbara Kudrycka, miałem okazję z nią porozmawiać. Powiedziałem jej wówczas, że kiedy wracałem do Polski po przemianach 1989 roku, wydawało mi się, że wracam do kraju, w którym panuje praworządność, uczciwość i sprawiedliwość. Jednakże doświadczenie, którego nabyłem jako rektor WSKSiM, pokazało mi, że nie jest to prawda. Polską rządzą dziś w gruncie rzeczy takie same mechanizmy jak za czasów komunistycznych. Przez ostatnie dwa lata staram się więc mieć jak najmniej kontaktów z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Bo jak inaczej niż hipokryzją nazwać zachowanie przedstawicieli tego resortu, którzy po wykluczeniu nas z grona beneficjentów programów UE przysyłają do uczelni pismo, w którym zachęcają wszystkich rektorów szkół wyższych do starania się o unijne dofinansowanie?

Wielokrotnie spotykaliśmy się także z próbami odebrania dobrego imienia naszej uczelni. W ten atak wpisuje się choćby zapowiedź minister Kudryckiej z początku jej działalności, a mianowicie o tym, iż skieruje do naszej szkoły specjalną kontrolę pod pretekstem, jakoby działy się w niej rzeczy niezgodne z prawem. Nigdy te insynuacje nie zostały sprostowane, nigdy też nie doszło do żadnej kontroli, gdyż nie było i nie ma ku temu najmniejszych przesłanek. Nigdy nie usłyszeliśmy słowa – „przepraszam”.

Także w przypadku zeszłorocznej wizyty komisji akredytacyjnej w WSKSiM były kolejne próby zdyskredytowania naszej uczelni. W jednej z gazet można było wówczas przeczytać, że podyplomowe studium polityka ochrony środowiska – kompensacja przyrodnicza prowadzone jest niezgodnie z prawem. Wówczas także przedstawiciele rządu domagali się wyjaśnienia tej sprawy. Także w tym wypadku wszystko okazało się zwyczajnym kłamstwem i – jak widzimy z perspektywy czasu – było jedynie próbą uderzenia w szkołę. Co ciekawe, te ataki następowały zawsze w okolicy września, kiedy to rozpoczynała się rekrutacja. Miały one jasno na celu zniechęcić młodzież i rodziców do wybrania naszej uczelni, wzbudzając w nich podejrzenia, że jest z nią coś nie w porządku.


not. ŁS
drukuj