Chcą mieć miejsce, gdzie będą się modlić
Z o. Kazimierzem Piotrowskim, przewodniczącym Sekretariatu
Misji Zagranicznych Warszawskiej Prowincji Redemptorystów,
zajmującego się promocją misji prowadzonych przez Zgromadzenie
Redemptorystów, rozmawia Maria Popielewicz
Ojcowie Redemptoryści posługują między innymi w Borysławiu na Ukrainie, mógłby Ojciec powiedzieć coś więcej o tym miejscu?
– Borysław to niewielkie miasteczko, liczące około 40 tys. mieszkańców, leżące na zachodniej Ukrainie. Od strony południowej już widać Karpaty. Znany był zwłaszcza przed wojną ze względu na złoża ropy naftowej. Do tej pory jest w tych okolicach około tysiąca szybów. Redemptoryści już wówczas prowadzili tam misje, choć nie było tam jeszcze klasztoru. Na początku lat 90. podjęli pracę w Drohobyczu, Truskawcu i właśnie w Borysławiu. Obecnie mieszka tutaj około pół tysiąca Polaków.
Do pewnego czasu Polacy mieli miejsce, w którym mogli się modlić…
– Tak, ale wydarzyła się tragedia. 14 maja 2005 roku w Borysławiu spłonęła kaplica Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W niej do tej pory modlili się i spotykali wierni Kościoła rzymskokatolickiego – przede wszystkim Polacy. Wspólnota parafialna stanęła przed ogromną koniecznością wybudowania nowej świątyni i kompleksu parafialnego.
Jakie są plany dotyczące tego kompleksu, co się w nim będzie mieściło?
– Chodzi nam o to, by było to takie małe centrum religijno-kulturalne. Kompleks będzie składał się z trzech części. Pierwsza to oczywiście kościół – nawa główna, dwie kaplice. Druga – to część edukacyjno-kulturalna, którą będą stanowić 3 sale. Salę dużą przeznaczono na spotkania, tam zostaną też zlokalizowane: aneks kuchenny, kominek, czytelnia. Chodzi nam o to, by można się tam było spotykać z różnych okazji, żeby stanowiło to takie przedłużenie domu rodzinnego. Pragnę zaznaczyć, że Polacy do tej pory nie mają w Borysławiu własnego miejsca, by się móc spotykać. Wszystko, z czego korzystają, jest dzierżawione. Kolejna sala przeznaczona zostanie na potrzeby katechizacji, poza tym powstanie także sala komputerowa. W trzeciej części centrum będzie można gościć kilkanaście osób, np. dzieci podczas wakacji.
Czy z centrum będą korzystali jedynie Polacy?
– Kościół jest otwarty dla wszystkich, więc i centrum będzie otwarte dla każdego, kto zechce.
Na jakim etapie jest budowa?
– Po pożarze kaplicy nastąpiła wielka mobilizacja. Bardzo szybko zostały opracowane plany centrum. Od jesieni trwa budowa. Zdjęcia [zamieszczone obok] pokazują stan budowy z 3 kwietnia br. Chcielibyśmy w tym roku doprowadzić do stanu surowego zamkniętego.
Czy parafia jest w stanie poradzić sobie z tą budową sama?
– Na pewno nie. Wdzięczni jesteśmy wszystkim, dzięki którym ta budowa może być prowadzona. Pragnę dodać, że zaangażowanie miejscowej wspólnoty jest również bardzo duże. Pomagają także osoby, które nie należą do Kościoła rzymskokatolickiego. Miejmy jednak na uwadze fakt, że tego rodzaju inwestycja absolutnie przewyższa możliwości tamtejszych Polaków, którzy zazwyczaj znajdują się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Korzystając z tej okazji, pragnę bardzo zachęcić wszystkich, byśmy tworzyli taki krąg solidarności ze wspólnotą w Borysławiu i z tym dziełem, które ona prowadzi.
Dziękuję za rozmowę.
Jeżeli ktoś zechciałby wesprzeć budowę kościoła i centrum parafialnego w Borysławiu, podajemy numer konta, na które można wpłacać pieniądze:
Klasztor Redemptorystów w Tuchowie
Bank Ochrony Środowiska, O/Tarnów
ul. Piłsudskiego 5
10 1540 1203 2001 4280 4187 0004
z dopiskiem: „Ofiara na budowę kościoła w Borysławiu”
