Był jednym z nas, członkiem naszej Rodziny
Andrzej Skąpski, Federacja Rodzin Katyńskich:
W tej chwili trudno jest mi to ogarnąć. Jest to tak wielki wstrząs dla mnie i dla środowiska Rodzin Katyńskich. Myśl, która przyszła pierwsza, to ile my, Rodziny Katyńskie, zawdzięczamy Księdzu Prałatowi – był jednym z nas, członkiem naszej Rodziny. To był człowiek, który tyle zrobił dla naszego ruchu, dla naszej wielotysięcznej społeczności. Można podzielić rolę Księdza Prałata na osobistą, bezpośrednią, wewnątrz naszej Rodziny i jego rolę na zewnątrz.
Zewnątrz odbieraliśmy zawsze Księdza Peszkowskiego jako osobę, która była żywym dowodem tej zbrodni. On tej zbrodni uniknął cudem, patrzyliśmy na niego jak na kogoś, kto znał naszych ojców, naszych pomordowanych krewnych. On był dla nas tym symbolem łączności pomiędzy pomordowanymi a nami. Z drugiej strony, Ksiądz Prałat prowadził szeroką działalność dla upamiętnienia zbrodni katyńskiej. Całe swoje życie poświęcił uhonorowaniu pamięci swoich kolegów, najbliższych przyjaciół, a naszych bliskich. Znany jest życiorys Księdza Peszkowskiego, Jego szlak bojowy z II Korpusem gen. Andersa. Potem przyszło powołanie, święcenia w 1954 roku. Ten człowiek, będąc na Zachodzie, w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, koncentrował się na tym, żeby zachodnim światem wstrząsnąć – żeby ten świat zachodni o tej zbrodni nie zapomniał. Myśmy tu w kraju żyli w poczuciu obywateli drugiej kategorii, podlegaliśmy szykanom. Musieliśmy niejednokrotnie ukrywać, że nasi ojcowie zginęli w Katyniu czy byli jeńcami Starobielska, czy Ostaszkowa, bo w tym czasie nie było jeszcze wiadomo, gdzie zostali zamordowani. Przyszedł 1989 rok, kiedy Rodziny Katyńskie mogły się między sobą porozumieć i wtedy to przyjechał Ksiądz Peszkowski, Ksiądz o autorytecie światowym. To jest ta druga rola Księdza Prałata, on ukierunkowywał nasze działania, mówił, co trzeba zrobić, żeby pamięć o zmarłych nie zaginęła.
Trzeba pamiętać, że był on również kapelanem harcerstwa polskiego za granicą. Utrzymując kontakty z młodymi ludźmi z Polonii, kultywował pamięć o ludziach, którzy swoje życie oddali za Ojczyznę. Trudno mi wyobrazić sobie, w jaki sposób ta pustka po śmierci Księdza Prałata Peszkowskiego zostanie wypełniona.
