Bruksela dotacji nam nie odbierze?

Zakończone wczoraj dwudniowe spotkanie szefów rządów państw unijnych
zdominowała dyskusja na temat pomocy finansowej dla pogrążonej w kryzysie
Grecji. Dla nas najważniejsze jednak było przyjęcie założeń strategii rozwoju
Europa 2020, bo udało się uniknąć niebezpieczeństwa zmniejszenia nakładów z
unijnego budżetu na dotacje do infrastruktury w krajach słabiej rozwiniętych,
takich jak Polska.

Zadowolenia z wyników obrad nie ukrywał premier Donald Tusk. – Pilnowaliśmy,
aby strategia 2020 nie stała się alternatywą dla polityki spójności, tylko wręcz
przeciwnie, aby politykę spójności UE uznała za jeden z kluczowych instrumentów
do skutecznej realizacji nowej strategii – stwierdził premier podczas
konferencji prasowej w Brukseli. To dla nas ważne, bo Polska jest krajem,
któremu przyznano duże fundusze na infrastrukturę (autostrady i inne drogi,
wodociągi, linie kolejowe, sieć gazową itd.). Oczywiście, utrzymanie polityki
spójności było rezultatem dobrego współdziałania krajów członkowskich, zwłaszcza
państw nowej Dwunastki. Strategia 2020 ma być kompleksowym programem rozwoju
krajów członkowskich UE. – Wszystkie wspólne polityki: Wspólna Polityka Rolna,
polityka, spójności będą wspierać tę strategię – zaznaczył premier.
Wczoraj
potwierdzono także, iż Grecja otrzyma wsparcie finansowe nawet w wysokości 20
mld euro, które ma pomóc Atenom uporać się z kryzysem finansowym. Twórcami
kompromisu stali się kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Nicolas
Sarkozy. Mimo to Niemcy nie są skłonni do wyciągania z własnej kieszeni
pieniędzy dla Grecji. Obawiają się bowiem, iż Ateny znowu będą oszukiwać
Brukselę w swoich sprawozdaniach i pomoc zostanie zmarnowana. Dlatego Viviane
Reding, unijna komisarz ds. sprawiedliwości, powiedziała niemieckiej kanclerz,
że problem w jej kraju polega na tym, iż brak w nim zrozumienia dla inicjatywy
podjęcia solidarnej pomocy.
Ale Berlin postawił na swoim i pożyczki będą
udzielane Grekom dopiero wówczas, kiedy ich kraj nie będzie w stanie sam zdobyć
pieniędzy na rynku. Jednocześnie, aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości,
rządy krajów strefy euro postulują wzmocnienie dyscypliny budżetowej, także w
tych państwach, które dopiero aspirują do przyjęcia euro. W związku z tym
kryteria wprowadzenia wspólnej waluty, np. w Polsce, mogą zostać w przyszłości
zaostrzone przez UE. Premier Donald Tusk podczas szczytu w Brukseli zadeklarował
wprawdzie chęć pomocy Grecji, ale dopiero wówczas, gdy będzie to projekt całej
UE. Niewiele to jednak znaczy, gdyż praca nad tym dokumentem obejmuje tylko
kraje należące do strefy euro.

Dawid Nahajowski, Bruksela

drukuj