Bomba w górę

Czy wyścigi konne to hazard? Niekoniecznie. Wyścigi to przede wszystkim
próba dzielności dla koni ras czystych. Wyniki gonitw koni pochodzących z
poszczególnych stajni, czy szerzej – hodowli, są jednym z podstawowych ważnych
czynników stanowiących
o kondycji hodowli koni wyścigowych. Dobra organizacja wyścigów konnych jest
zatem podstawą rozwoju hodowli tych zwierząt w państwie. Koń – czempion,
ale także jego potomstwo, które, z dużym prawdopodobieństwem, może odziedziczyć
najbardziej pożądane cechy, również stanowią o uzyskiwanych na aukcjach cenach.
Natomiast
zakłady wzajemne przy okazji gonitw są elementem wtórnym. Niejako dodatkiem,
który – jeśli jest odpowiednio przeprowadzony – daje profity organizatorowi
i jednocześnie podnosi prestiż gonitw. Bez profesjonalnie urządzonych wyścigów
nie można mówić o dobrej kondycji hodowli. A ta dziedzina polskiej gospodarki
rolnej zawsze stała na bardzo wysokim poziomie.
Gdy II RP zaczęła krzepnąć, Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce
w latach 1925-1939 wybudowało nowoczesny tor wyścigowy na Służewcu w Warszawie.
Od 4 czerwca
1939 r. odbywały się tu wyścigi konne. Do tego czasu konie ścigały się na
starym
torze na Polach Mokotowskich. Podczas II wojny światowej i okupacji niemieckiej "Służewiec" był
nieczynny. Po roku 1945 Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni zawieszono, a organizacją
wyścigów zajął się jako kurator gen. Leon Nałęcz-Bukojemski. Pięć lat później
Towarzystwo zlikwidowano, majątek znacjonalizowano i powołano Przedsiębiorstwo
Państwowe Tory Wyścigów Konnych, które było odpowiedzialne za wszystko, cokolwiek
miało związek ze "Służewcem".

W cieniu wielkiego majątku
Taka sytuacja przetrwała aż do 30 grudnia 1993 roku. Tego dnia minister rolnictwa
podjął decyzję o likwidacji Przedsiębiorstwa Państwowe Tory Wyścigów Konnych
i przekazał majątek do Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, której prezesem
był Adam Tański. W maju 1994 r. AWRSP aktem notarialnym powołała spółkę z
ograniczoną odpowiedzialnością pod nazwą "Służewiec – Tory Wyścigów
Konnych (S-TWK). Oczywiście w tej spółce 100 proc. udziałów miał Skarb Państwa,
a dokładniej – AWRSP. Spółka stała się właścicielką wszelkich środków ruchomych
służących do organizacji wyścigów oraz skapitalizowanego czynszu dzierżawnego
za okres ostatnich 15 lat.
Rozpoczęła się restrukturyzacja S-TWK, który tak naprawdę w swojej strukturze
dalej był Przedsiębiorstwem Państwowym Tory Wyścigów Konnych. Przez cztery
kolejne sezony wyniki S-TWK były dodatnie. Gdy w 1998 r. spółka zamiast corocznych
zysków przyniosła straty (1,7 mln zł), nikt jeszcze nie wiedział, że tak będzie
się dziać przez następne lata – z wyjątkiem roku 2000. W tej sytuacji prezes
AWRSP Adam Tański podjął decyzję o restrukturyzacji i prywatyzacji majątku
S-TWK. Jednak w tym samym czasie zmieniły się przepisy, a właściwie interpretacja
przepisów o prowadzeniu tzw. zakładów wzajemnych. Okazało się, że takich zakładów
nie może przeprowadzać podmiot ze 100-procentowym udziałem AWRSP. Może to robić
natomiast podmiot prawa mający minimum trzech udziałowców albo taki, który
jest spółką ze 100-procentowym udziałem Skarbu Państwa.
W myśl nowej sytuacji prawnej AWRSP 4 stycznia 2000 r. zawarła umowę, na mocy
której sprzedała swoje udziały w S-TWK za przysłowiową złotówkę Totalizatorowi
Sportowemu (TS). S-TWK stał się również dzierżawcą na 30 lat nieruchomości,
czyli toru wyścigowego. Wydzierżawiającym była AWRSP.
Spółka, czyli S-TWK, której jedynym właścicielem był Totalizator Sportowy,
zajmowała się organizacją wyścigów, natomiast Totalizator Sportowy jako spółka-matka
przyjmował zakłady wzajemne totalizatora wyścigów konnych.
Jednak i ta sytuacja prawna miała okazać się tymczasowa. 1 marca 2001 r. weszła
w życie ustawa z 18 stycznia 2001 r. o wyścigach konnych, która powołała Polski
Klub Wyścigów Konnych (PKWK). Powołany przez ustawę podmiot ma dwa podstawowe
zadania: w imieniu AWRSP zostać właścicielem niezbywalnego prawa własności
majątku nieruchomego i ruchomego. Nadto w gestii PKWK znalazły się wszystkie
sprawy dotyczące selekcji i hodowli koni czystych ras. Przekazany majątek jest
niebagatelny – 138 ha wraz z zabudowaniami wpisanymi do rejestru zabytków i
imponująca przyroda, która na mocy przepisów podlega opiece wojewódzkiego konserwatora
przyrody. Przekazanie majątku nastąpiło 16 października 2001 r., co dokumentują
sporządzone na tę okoliczność protokoły zdawczo-odbiorcze.
I znowu zmiana przepisów o grach liczbowych
Kolejna zmiana przepisów dotyczących totalizatora wyścigowego. Totalizator
Sportowy przekazał swoje udziały w spółce Służewiec – Tory Wyścigów Konnych
do ministerstwa skarbu. Od sezonu 2003 spółka przejęła prowadzenie zakładów
wzajemnych i jako jedyny podmiot w Polsce miała takie uprawnienia. Jednak Totalizator
Sportowy (spółka-matka) nie wywiązywał się z umowy z PKWK i AWRSP, w której
zawarte były punkty dotyczące programu inwestycyjnego. Spółka Służewiec – Tory
Wyścigów Konnych nie płaciła Polskiemu Klubowi Wyścigów Konnych czynszu dzierżawnego,
procentu od obrotów TS, nie mówiąc już o uzgodnionych remontach i inwestycjach.
Dlatego 9 stycznia 2004 r. PKWK wypowiedział dzierżawę torów spółce S-TWK.
Kilka tygodni później, 23 marca 2004 r., firma S-TWK została postawiona przez
Sąd Gospodarczy w Warszawie w stan upadłości. Sąd założył jednak opcję układową
i przekazał zarząd majątkiem zarządcy sądowemu. W 2004 i 2005 r. obowiązki
organizatora wyścigów konnych na Służewcu sprawował zarządca sądowy Tadeusz
Krętkiewicz. Stan upadłości utrzymuje się do dziś, a to ze względu na prawo
o prowadzeniu totalizatora wyścigowego i z braku innego podmiotu zarządzającego
torem wyścigowym na Służewcu. Trwa procedura wyłonienia nowych podmiotów, które
dzierżawiłyby tor i organizowały wyścigi konne.
Wyniki ekonomiczne działalności S-TWK w upadłości w okresie 2004-2005 spadły
z 40 mln w roku 2003 do 14 mln w roku 2005. Sytuacja ta uderza bezpośrednio
w przyszłość wyścigów konnych w Polsce, grozi też likwidacją części hodowli
koni ras szlachetnych. Tylko w latach 2001-2004 spółka S-TWK miała straty o
łącznej kwocie 25 mln zł.
Sprawą fatalnych wyników S-TWK zajmuje się obecnie prokuratura oraz Agencja
Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Za aktualny stan "Służewca" obciąża
się zarząd upadłej S-TWK oraz ministrów skarbu w rządach Leszka Millera i Marka
Belki.

Może inwestor strategiczny
Polski Klub Wyścigów Konnych – czyli podmiot państwa polskiego – mający niezbywalne
prawa własnościowe do majątku ruchomego i nieruchomego podjął intensywne
działania w celu znalezienia dzierżawcy. PKWK, wykonując prawo własności
w stosunku do toru służewieckiego, a równocześnie nadzorując organizację
wyścigów konnych w Polsce, nie może być organizatorem wyścigów.
A sprawa nie była prosta. Kwestię wyścigów konnych regulowały (i regulują)
trzy ustawy i nadzorują trzy ministerstwa, tj. rolnictwa, skarbu i finansów.
Owszem, PKWK usiłował doprowadzić do wypracowania wspólnego stanowiska tych
trzech resortów Przez pierwszą połowę 2004 r. PKWK zabiegał o realizację "Projektu
wspólnego stanowiska w sprawie działań zmierzających do wyłonienia inwestora
strategicznego dla branży wyścigów konnych w Polsce". Negocjacje toczyły
się przez kilka miesięcy, lecz nie doszło do określenia i podpisania wspólnego
stanowiska trzech wyżej wspomnianych resortów.
Terminy rozstrzygnięcia rozpisanego konkursu przesuwane były kilkakrotnie.
9 grudnia 2004 r. złożona została oferta Bogdana Tomaszewskiego, właściciela
spółki "Damis", zawierająca propozycję przejęcia na zasadzie 25-letniej
dzierżawy terenu toru wyścigów konnych na Służewcu w celu urządzania wyścigów
konnych oraz administrowania obiektem. Wraz z ofertą przedstawiona została
koncepcja utworzenia spółki akcyjnej, której udziałowcami byliby przedstawiciele
środowisk hodowlano-wyścigowych.
Oferta Bogdana Tomaszewskiego została zaprezentowana i przyjęta przez Radę
PKWK 10 grudnia 2004 roku. Przystąpiono do rokowań. W istocie rzeczy oferta
złożona przez Bogdana Tomaszewskiego była korzystniejsza od umowy dzierżawy
zawartej wcześniej ze spółką S-TWK. Pojawiła się szansa na zorganizowanie wyścigów
konnych w 2005 r. przez firmę "Damis Tory Wyścigów Konnych", bo taka
byłaby nazwa firmy, gdyby doszło do wydzierżawienia Służewca.
Aby PKWK mógł dokonać zmian prawnych w zakresie rozporządzania składnikami
aktywów trwałych o rynkowej wartości powyżej 50 tys. euro, musiał wystąpić
do ministra Skarbu Państwa. Ten jednak nie wyraził zgody na dzierżawę toru
firmie Bogdana Tomaszewskiego, uzasadniając swoje stanowisko tym, że oferowane
przez "Damis" warunki dzierżawy są zdecydowanie mniej korzystne niż
określone przez PKWK w ogłoszeniach skierowanych do potencjalnie zainteresowanych
inwestorów. PKWK skorzystał z prawa sprzeciwu, lecz ministerstwo skarbu i tym
razem oddaliło sprzeciw. Aby w 2005 r. mogły się odbyć kolejne gonitwy, PKWK
zmuszony był podjąć rozmowy z zarządcą sądowym S-TWK sp. z o.o. będącą w upadłości,
aby ta zorganizowała stosowne wyścigi konne w nadchodzącym sezonie. Na sześć
miesięcy firmie S-TWK użyczono tor wyścigowy, podpisując stosowną umowę.
Polski Klub Wyścigów Konnych w lipcu 2005 r. ponownie podjął próbę znalezienia
inwestora strategicznego. Do 30 listopada 2005 r. wpłynęła jedna oferta od
firmy "Polska Galop" S.A. Po tej dacie przystąpiono do rokowań z
oferentem w sprawie szczegółowych warunków dzierżawy terenów toru wyścigów
konnych przy ulicy Puławskiej 266.

Dzieła sztuki nie poszły pod młotek
Tory wyścigów konnych na Służewcu to 138 ha gruntów. Całość objęta jest ochroną
konserwatora zabytków.
Wartość rynkowa nieruchomości przeznaczonej do dzierżawy została określona
w operacie szacunkowym z 14 lutego 2005 r. na kwotę 100 259 100 zł, tj. 733
424 zł/ha). Jaki jest rzeczywisty majątek? Wielu wie o tym bardzo dobrze. W
niedalekiej okolicy Urząd Miasta Warszawy wystawił na sprzedaż działkę budowlaną
o powierzchni 2076 m kwadratowych za sumę 1 708 000 zł. Natomiast tory wyścigów
konnych na Służewcu nie są terenami przeznaczonymi dla osiągania jednorazowych
zysków (nawet wysokich) Skarbu Państwa poprzez ich wyprzedaż.
"
Zespół torów wyścigowych powinien służyć mieszkańcom Warszawy jako miejsce
czynnego wypoczynku, upowszechniania jeździectwa oraz promowania zdrowego stylu
życia. Ten kierunek działania musi być każdorazowo uwzględniony przy planowaniu
inwestycyjnym oraz propozycjach zespołu torów wyścigowych na Służewcu" –
czytamy w jednym z dokumentów Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Służewiec to nie tylko zabytkowe nieruchomości, lecz także cenne ruchomości
– dzieła sztuki, książki itp. Tylko samych obrazów olejnych, sztychów, rysunków,
akwarel, figur jest 234 o wartości przewłaszczenia 2 101 000 zł. Rzeczywista
wartość jest znacznie większa. Wśród służewieckiej kolekcji dzieł sztuki, która
szczęśliwie przetrwała zawieruchę wojenną, znajdują się m.in. dzieła Kossaków
oraz innych autorów polskich i zagranicznych.
Aby dobra kultury nie uległy grabieży czy zniszczeniu, prezes PKWK Jerzy Budny
zwrócił się do ministerstwa kultury z prośbą o objęcie zbioru ochroną i wpisanie
go do rejestru zabytków.
W odpowiedzi ministerstwo kultury wystosowało pismo do prezesa PKWK, informując,
że zachowanie kolekcji leży w interesie społecznym i samego ministerstwa, zatem
minister zapewnia wsparcie dla wszystkich działań mających na celu ochronę
polskiego dziedzictwa kulturowego.
Decyzją Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków z 16 lutego 2005 r. kolekcja
służewieckich obrazów i figur uznana została za zabytek ruchomy. Minister kultury
powierzył zbiór opiece Muzeum Narodowego w Warszawie. W ten sposób z inicjatywy
PKWK kolekcja zabezpieczona została przed zajęciem komorniczym na poczet długów
spółki S-TWK. Zresztą naczelnik Urzędu Skarbowego Warszawa Ursynów pismem z
7 lutego 2005 r. wnosił zapytanie do PKWK, czy zajęta uprzednio kolekcja wchodząca
w skład masy upadłościowej stanowi dobro kultury i dziedzictwa narodowego.
Od 16 lutego odpowiedź brzmi – tak, kolekcja obrazów i innych dzieł sztuki
jest dobrem kultury polskiej. Jak czytamy w piśmie prezesa PKWK Jerzego Budnego
do mazowieckiego konserwatora zabytków, "zbiór (kolekcja) jest jedynym
i unikalnym takim zbiorem tematycznym na terenie Polski, który przedstawia
i dokumentuje ponad 160-letnią tradycję wyścigów konnych w Polsce, a tym samym
– jako całość – posiada wyjątkową wartość dla kultury narodowej. Jedynym miejscem,
w którym stworzony został zbiór (kolekcja) tych dzieł sztuki, są zabytkowe
pomieszczenia kompleksu torów wyścigów konnych na Służewcu".

Piłka w grze
Dlaczego warto utrzymać "Służewiec"? Bo jest to kompleks terenów
zielonych w stolicy i centrum sportów konnych o wielkiej tradycji. Gdyby Polska
ubiegała się o organizację letniej olimpiady, to trudno byłoby ją sobie wyobrazić
bez Toru Wyścigów Konnych na Służewcu.
Po zapoznaniu się z problemami zostawionymi przez poprzednią ekipę, minister
rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztof Jurgiel podjął kroki zmierzające do uporządkowania
sytuacji na Służewcu, choć to nie jego resort czerpałby ewentualne korzyści
z organizowania gonitw.
– Trzeba dołożyć wszelkich starań, aby nie upadł ten stary sektor polskiego
rolnictwa, czyli hodowla koni. Nie możemy pozwolić, aby ponad 200-letnia udokumentowana
tradycja hodowli koni została naruszona, bo od kilku lat trwają zadziwiające
zawirowania przy organizowaniu wyścigów konnych – powiedział "Naszemu
Dziennikowi" minister Jurgiel.
O tym, że konieczne są szybkie decyzje w sprawie organizacji wyścigów konnych,
świadczą kolejne informacje o penetracji obszarów gier hazardowych przez kapitał
polskich mafii, który, przechodząc przez system wygranych, ulega wypraniu.
Coraz częściej przestępcy w wyrafinowany sposób uczestniczą w budowie portali
bukmacherskich, obstawianiu większych czy mniejszych sum. Internetowe zakłady
bukmacherskie stają się już rzeczywistością dominującą w świecie gier liczbowych
i innych.
Również Jerzy Budny, prezes PKWK, podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem",
że muszą być podjęte określone decyzje, które uporządkują sprawę organizowania
gonitw i zakładów wzajemnych.
Mając na uwadze trudną sytuację na Służewcu, minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel
wystąpił do Komitetu Rady Ministrów z wnioskiem o zobowiązanie ministra Skarbu
Państwa w porozumieniu z ministrem finansów do podjęcia działań mających na
celu przejęcie organizowania wyścigów konnych z zakładów wzajemnych przez Totalizator
Sportowy Sp. z o.o. Minister przedstawił swoją koncepcję, biorąc pod uwagę
konieczność rozpoczęcia sezonu wyścigowego w 2006 r., który z reguły zaczyna
się ok. 20 kwietnia.
– Objęcie organizacji wyścigów konnych przez Totalizator Sportowy jest czystą
sprawą, bo jest to spółka Skarbu Państwa, firma wiarygodna, znana, która posiada
pieniądze. Oczywiście, trzeba zainwestować, poprowadzić promocję, reklamę,
aby po kilku latach zarabiać na zakładach wzajemnych. Jeśli chodzi o poprzednią
firmę, owszem, działania jako takie były dobre, ale już wykonanie złe – podkreśla
Jerzy Budny. Dodaje, że jest wdzięczny ministrowi rolnictwa, iż ten, mając
tyle trudnych spraw do rozwiązania, jak chociażby ptasia grypa, stara się mobilizować
dwa inne resorty do uporządkowania spraw wyścigów konnych, aby w rezultacie
hodowcy koni nie musieli wywozić swoich wierzchowców na wyścigi organizowane
w Czechach czy innych krajach.
Na posiedzeniu 26 stycznia 2006 r. Komitet Rady Ministrów zobowiązał ministra
rolnictwa oraz ministra Skarbu Państwa do wspólnego przygotowania w trybie
pilnym propozycji rozstrzygnięcia kwestii organizowania wyścigów konnych.
Według koncepcji ministra rolnictwa, to właśnie Totalizator Sportowy posiada
odpowiednie zaplecze techniczne pozwalające na zwiększenie obrotów totalizatora
wyścigów konnych oraz tym samym wzrost zainteresowania wyścigami konnymi.
Z informacji uzyskanych w ministerstwie rolnictwa wynika, że powodzenie tej
transakcji będzie w dużej mierze zależało także od pozytywnego stanowiska ministrów
skarbu i finansów.
Tymczasem podsekretarz stanu Ministerstwa Skarbu Państwa Piotr Rozwadowski
w piśmie do Komitetu Rady Ministrów z 26 stycznia br. podkreśla, że powierzenie
Totalizatorowi zadań organizatora, jak chce tego ministerstwo rolnictwa, "byłoby
możliwe jedynie (…) po odejściu od nieefektywnej, przynoszącej straty formuły,
w której dysponentem obiektu i czerpiącym z niego korzyści jest PKWK".
Ministerstwo Skarbu Państwa uważa, że postulat ministerstwa rolnictwa można
zrealizować poprzez nieodpłatne przejęcie przez Totalizator Sportowy od Polskiego
Klubu Wyścigów Konnych funkcji powiernika mienia Skarbu Państwa, który zachowa
niezbywalną własność oraz inne prawa rzeczowe po zlikwidowanej spółce S-TWK.
Trochę inaczej widzi problem ministerstwo rolnictwa, które broni swojego stanowiska,
tłumacząc, że chociaż Totalizator Sportowy jest jednoosobową spółką Skarbu
Państwa, to w zakresie nieregulowanym w przepisach szczególnych podlega rygorom
prawa handlowego i upadłościowego. Hipotetyczna upadłość spółki skutkowałaby
więc wyprzedażą nieruchomości przez syndyka masy upadłościowej.
Aktualnie toczy się gra o wyścigi konne. Wygrana w tej biurokratycznej gonitwie
wpłynie na obecną i przyszłą kondycję hodowli koni w Polsce. Piłka znalazła
się po stronie ministra skarbu. Dzisiaj w MSP ma zapaść decyzja o przejęciu
organizacji wyścigów konnych przez Totalizatora Sportowego.

Marek Garbacz

drukuj