Black hawk zjedzie z linii

W połowie marca z linii montażowych PZL Mielec zjedzie pierwszy
egzemplarz śmigłowca Black Hawk, a drugi już znajduje się na linii produkcyjnej.
Plan zakłada montaż kilkudziesięciu maszyn tego typu rocznie.

Zaletami śmigłowca produkowanego w Polsce są m.in. jego wielozadaniowość i
10-tonowa masa startowa. Również cena, przy jego wysokich parametrach, ma być
porównywalna z mniej zaawansowanym technologicznie śmigłowcem o udźwigu 6-8 ton.
Docelowo PZL Mielec będzie produkował rocznie 36 śmigłowców w wersji
podstawowej.
Jak wynika z analiz rynkowych, zapotrzebowanie na międzynarodową
wersję śmigłowca S70i Black Hawk wynosi ok. 500 egzemplarzy. Realizacja projektu
(oprócz prestiżu dla mieleckiego producenta) to pewny byt dla przedsiębiorstwa.
Montaż black hawka oznacza wzrost produkcji, wiąże się z napływem nowych
technologii, a także z tworzeniem nowych miejsc pracy.
PZL Mielec produkuje
też kabiny do tego typu helikopterów. Nie rezygnuje również z produkcji
samolotów M28 Skytruck, M28 Bryza i M18 Dromader. Jak podkreśla Janusz Zakręcki,
prezes PZL Mielec, niewykluczone, że produkty PZL będą sprzedawane w parach,
śmigłowiec plus jeden z samolotów. Przygotowania do produkcji black hawka trwały
ponad dwa lata, kiedy na początku 2007 roku PZL Mielec stał się częścią
amerykańskiego koncernu Sikorsky Aircraft Corporation. Według założeń
Amerykanów, Mielec ma być centrum przemysłowym i zapleczem dystrybucyjnym
śmigłowców w Europie.
Wzrost produkcji przy jednoczesnym zmniejszeniu kosztów
ma zagwarantować konkurencyjne ceny śmigłowców. Aktualnie firma zatrudnia ok.
1,8 tys. osób.

Mariusz Kamieniecki

drukuj