Bitwa o rodzinę
BILANS RZĄDOWY
Troska o rodzinę jest jednym z fundamentalnych zadań państwa zapisanym w Konstytucji. Jest ona tym bardziej konieczna, że Polska obecnie doświadcza zapaści demograficznej i ma najniższy współczynnik przyrostu demograficznego w Europie oraz wieloletnie zaniedbania w dziedzinie polityki rodzinnej stawiające nas pod tym względem na ostatnim miejscu w Unii Europejskiej. Sytuację pogarsza masowa emigracja zarobkowa powodująca wyjazd z kraju setek tysięcy młodych, dynamicznych, wykształconych i pracowitych Polek i Polaków.
Powstrzymanie wymierania Polski i starzenia się społeczeństwa to niewątpliwie największe wyzwania na najbliższe lata. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie, grozi nam radykalne osłabienie tempa rozwoju gospodarczego, głęboki kryzys społeczny, załamanie systemu opieki zdrowotnej i systemu emerytalnego. Już wiadomo, że najprawdopodobniej od 2009 r. zabraknie środków na wypłatę emerytur i będziemy płacili obowiązkową składkę pielęgnacyjną, z której będzie finansowany system opieki nad osobami starszymi.
Polityka na rzecz rodziny nie jest więc uprzywilejowaniem kogokolwiek, lecz strategicznym działaniem na rzecz przetrwania Polski w dobie procesów globalizacyjnych. Jest też w interesie państwa, gdyż jej nieprowadzenie oznacza podcinanie gałęzi, na której państwo się opiera. I co ciekawe – choć Polacy są Narodem tradycyjnie rodzinnym, a szczęśliwa rodzina jest uznawana za najważniejszy cel w życiu, to bez względu na to, kto rządził po 1989 r., państwo polskie – poza wyjątkami – było niezmiennie nieprzychylne rodzinie. Prowadziło nawet politykę antyrodzinną, a posiadanie dzieci traktowało jako „luksusową konsumpcję”, karząc rodziców podatkowo za ich posiadanie. Czy ta sytuacja uległa zmianie na przestrzeni ostatnich dwóch lat?
PiS do wyborów w 2005 r. szedł z programem aktywnej polityki prorodzinnej państwa. Również Liga Polskich Rodzin akcentowała bardzo silnie rozwiązania prorodzinne w swoim programie wyborczym. Powstanie koalicji rządowej otwierało zatem szerokie pole do realizacji tych programów. Praktyka funkcjonowania rządu świadczyła jednak, że oba ugrupowania na tym polu czasem zgodnie współpracowały, a niekiedy zdecydowanie rywalizowały pod hasłem, kto lepiej dba o polską rodzinę. Ogłoszony szumnie z udziałem premiera 8 marca 2007 r. „Projekt polityki rodzinnej rządu Jarosława Kaczyńskiego” był bardziej uszczegółowieniem autorskiej wizji programu polityki rodzinnej znanej z feminizujących poglądów minister Joanny Kluzik-Rostkowskiej niż zharmonizowanym programem koalicyjnego rządu. LPR, a także nawet część posłów Prawa i Sprawiedliwości poddała ten dokument krytyce.
Wnikliwa analiza „Projektu” wskazuje, że tak ujmowana polityka rodzinna jest faktycznie wyraźnie inspirowana ideologicznie. W swojej konstrukcji nie opiera się – niestety – na nowoczesnych rozwiązaniach, które dają kobiecie prawo wyboru: czy chce się realizować, łącząc obowiązki zawodowe z wychowaniem dzieci, czy też chce się całkowicie skoncentrować na pracy w domu i wychowaniu dzieci, a ona i jej rodzina nie jest z tego tytułu – jak obecnie – karana przez system emerytalny oraz dyskryminowana ekonomicznie, społecznie i prawnie. W dokumencie rządowym zaproponowane zostały rozwiązania podporządkowane przede wszystkim wytycznym Komisji Europejskiej odwołującym się do feminizmu i dogmatycznej polityki równouprawnienia kobiet. Sztafaż „prorodzinny” jest niejako uzupełnieniem i tłem filozofii myślenia mającej źródło w zideologizowanym gender mainstreaming.
Dokument rządowy został oparty na założeniu, że można zwiększyć liczbę urodzeń w Polsce i jednocześnie zwiększyć aktywność zawodową kobiet. Trudno go nazwać polityką rodzinną, gdyż jego celem nie jest poprawa jakości życia i kondycji polskich rodzin, a przede wszystkim nakłonienie kobiet do jeszcze większej pracy zawodowej poprzez przedłużenie pracy żłobków, przedszkoli i szkół do 12 godzin oraz zwiększenie ich liczby. Teoretycznie jest pronatalistyczny, ale jednocześnie praktycznie antyrodzinny. Proponowany system nie daje bowiem możliwości wyboru rodzicom, w jaki sposób będą się opiekowali swoim potomstwem, a trud kształtowania nowego człowieka został sprowadzony do uprzemysłowionej hodowli ludzi, co – gdyby zostało zrealizowane – zaowocowałoby negatywnymi skutkami, gorszymi od peerelowskiej praktyki „dziecka z kluczem u szyi”.
Pomysły zawarte w „Projekcie” dają pewną szansę realizacji zawodowej i społecznej kobiet, ale dyskryminują zaangażowanie kobiety w wymiarze macierzyńskim i wychowawczym jej dzieci. Projekt – na co zwróciła uwagę Joanna Krupska, prezes Związku Dużych Rodzin „Trzy plus” – nie bierze pod uwagę, że oczekiwania Polaków w tej dziedzinie różnią się od oczekiwań obywateli starej Unii. Według badań Europejskiej Fundacji Poprawy Warunków Życia i Pracy (Fundacja Dublińska) z roku 2004, o ile dla obywateli starej Unii najważniejsze jest uelastycznienie rozwiązań regulacyjnych tak, żeby łatwiej było godzić obowiązki zawodowe i rodzinne, o tyle w nowych państwach członkowskich (w tym w Polsce) najbardziej pożądane prorodzinne działania władz to: ulgi podatkowe, zasiłki na dzieci, walka z bezrobociem, ulżenie w kosztach edukacji. W państwach starej Unii od lat prowadzi się politykę prorodzinną, są znaczne kwoty wolne od podatku, rozbudowane świadczenia na każde dziecko. Projekt zakłada przeskoczenie pewnego etapu, który Europa ma już za sobą. (Rodziny wielodzietne są dyskryminowane, wywiad z Joanną Krupską, Biuletyn KAI, 20.03.2007.)
Na szczęście niewiele z tych kontrowersyjnych pomysłów zostało zrealizowanych. Z konkretów, które zostały przeprowadzone, należy wymienić (w kolejności chronologicznej) jednorazowe świadczenie z tytułu urodzenia dziecka. Nowelizację ustawy o świadczeniach rodzinnych, mającą na celu wprowadzenie tak zwanego becikowego jako prawa powszechnie obowiązującego na terenie całego kraju, zaproponowała Liga Polskich Rodzin w swoim programie przed wyborami w 2005 roku. Stworzony po wyborach rząd Kazimierza Marcinkiewicza włączył ten projekt do swojego programu w zamian za poparcie LPR-u w głosowaniu o wotum zaufania dla rządu. Zostało przywrócone wydłużenie urlopów macierzyńskich. Przypomnijmy, że za czasów AWS urlop macierzyński został przedłużony z 16 do 26 tygodni i wprowadzono specjalne dodatki dla rodzin wielodzietnych. Oba te korzystne dla rodzin rozwiązania zostały zlikwidowane przez rząd Millera. Koalicja PiS – Samoobrona – LPR wprowadziła dłuższe urlopy macierzyńskie. Wymiary urlopów wzrosły z 16 do 18 tygodni na pierwsze dziecko, z 18 do 20 na drugie i każde następne oraz z 26 do 28 – na bliźniaki, trojaczki itd.
Tuż przed samorozwiązaniem Sejmu została uchwalona ulga na każde dziecko pozostające na utrzymaniu rodziców w wysokości prawie 1200 zł rocznie. Należy podkreślić, że głosowanie z 6 września 2007 r. jest jednym z największych dokonań Sejmu V kadencji. Trzeba też jednak przyznać, że gdyby nie kampania wyborcza, taka wysokość ulgi nie zostałaby przyjęta. Po pierwsze, z woli premiera Jarosława Kaczyńskiego nowelizacja w ogóle została skierowana pod głosowanie na przedostatnim posiedzeniu izby w tej kadencji. Gdyby nie to, sprawa rozmyłaby się na niepewny czas powyborczy. Po drugie, Prawo i Sprawiedliwość proponowało ulgę w wysokości 572 zł, przeszła jednak – dzięki większości opozycji – poprawka zgłoszona wbrew rządowi przez Prawicę Rzeczypospolitej i LPR zwiększająca tę kwotę dwukrotnie. Zyta Gilowska i Joanna Kluzik-Rostkowska skrytykowały wysokość ulgi i sugerowały, by Senat obciął ją o połowę. Senatorzy jednak się nie ugięli i niemal jednomyślnie poparli rozwiązanie w wysokości 1200 zł, które ma wymiar historyczny, bo po raz pierwszy po 1989 roku rodzina została w takim wymiarze dostrzeżona przez państwo.
Obok tych trzech niewątpliwych osiągnięć zmierzających do tworzenia w Polsce tak potrzebnej polityki rodzinnej (które jednak nie zmieniają faktu, że Polska ma nadal najniższe standardy wspierania rodziny przez państwo ze wszystkich krajów UE i gorsze niż w Rosji czy na Ukrainie) jest i łyżka dziegciu. Trzeba wspomnieć o sprawie, która została zaniedbana. Otóż poza skasowaniem dłuższych urlopów macierzyńskich rząd Millera zwiększył stawkę VAT na towary dziecięce z 7 do 22 proc., co bardzo uderzyło w budżety rodzin. Poza tym w 2004 r. doprowadził do znowelizowana ustawy o świadczeniach rodzinnych, w taki sposób, że opłacalne stały się rozwody, gdyż osoby samotnie wychowujące dzieci uzyskały przywilej w postaci wspólnego opodatkowania z dzieckiem, a pełne rodziny wychowujące dzieci są dyskryminowane, ponieważ nie mogą się rozliczać wspólnie ze swym potomstwem. Niestety, ta jawna niesprawiedliwość, która zaowocowała zwiększoną liczbą rozwodów (tak zwane rozwody socjalne), nie została zmieniona, a ponadto przywracając przed kilkoma tygodniami Fundusz Alimentacyjny, wpisano zasadę dzielącą w Polsce dzieci na „lepsze” i „gorsze”. Bowiem dzieci wychowywane przez samotnych rodziców są uprzywilejowane – mają znacznie korzystniejsze kryteria dochodowe, od których zależy zasiłek, niż dzieci w rodzinach pełnych. Trudno taką praktykę uznać za przejaw państwa sprawiedliwego i solidarnego.
Polityka prorodzinna
Co się udało:
– wprowadzenie jednorazowego świadczenia z tytułu urodzenia dziecka, tzw. becikowego
– wydłużenie urlopów macierzyńskich
– uchwalenie ulgi podatkowej na każde dziecko w wysokości 1200 zł
Co się nie udało:
– zarzucenie prac nad projektem ustawy o zakazie rozpowszechniania pornografii
– utrzymanie 22-procentowego podatku VAT na towary dziecięce zamiast przywrócenia 7-procentowej stawki
– brak możliwości rozliczania się rodziców wspólnie z dziećmi, w przeciwieństwie do osób samotnie wychowujących dzieci
– odrzucenie projektu ochrony prawnej kobiet po powrocie z urlopów macierzyńskich i wychowawczych
Skutki zmiany układu politycznego na lewicowo-liberalny:
– ogólnonarodowe referendum w sprawie liberalizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży
– powrót do projektów legalizacji związków homoseksualnych i zrównania ich z małżeństwami, z możliwością adopcji dzieci
