Biblia to najpełniejsze objawienie
Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, przewodniczącym Stowarzyszenia
Biblistów Polskich, rozmawia Małgorzata Pabis.
Księże Profesorze, w niedzielę rozpoczął się IV Tydzień Biblijny.
Biskupi zwracają się w specjalnym liście do wiernych z prośbą, aby Pismo Święte
nie leżało na półkach, by je czytać każdego dnia. Dlaczego to jest takie ważne?
– Często odczuwamy potrzebę sięgania po Pismo Święte, lecz niemal równie
często mamy także pokusę, by zaniechać tego dobrego postanowienia. Duchowa
przygoda z Pismem Świętym u jednych wiernych trwa dłużej, u innych krócej, a u
jeszcze innych jest zaledwie przelotna. Dlatego potrzebne jest ustawiczne
przypominanie, że Pismo Święte stanowi źródło i normę chrześcijańskiego życia, a
także duszę teologii. Inicjatywa IV Niedzieli Biblijnej i Tygodnia Biblijnego
jest bardzo ważna. Została zapoczątkowana i jest promowana przez Dzieło Biblijne
im. Jana Pawła II, które powstało kilka lat temu. Dobrze, że inicjatywa podjęta
przez to Dzieło, które tworzą wybitni bibliści i miłośnicy Biblii z całej
Polski, została zauważona i dowartościowana przez Konferencję Episkopatu Polski.
Kolejny list biskupów na Niedzielę Biblijną został wydany po to, aby Pismo
Święte, a także duchowość i wiedzę biblijną skutecznie wspomagać, rozwijać i
promować.
Polacy są narodem katolickim, a można powiedzieć, że słabo znamy Pismo
Święte. Jak zachęcić ludzi, by czytali Biblię?
– Czytanie i rozważanie Pisma Świętego nie jest, ani być nie może, celem
samym w sobie. Nie chodzi o jakiś rodzaj bibliolatrii, czyli zradykalizowanej
czci skupionej wyłącznie na Biblii jako tekście. Chodzi o to, żebyśmy sięgając
po Pismo Święte i czytając je, docierali do wydarzeń, na kanwie których ono
powstało, czyli byśmy docierali do historii zbawienia, to znaczy przeszłości
naznaczonej obecnością i życiodajnym działaniem Boga. Historia zbawienia dzieli
się na dwie wyraziste części: Stary i Nowy Testament. Stary Testament dotyczy
czasów, które poprzedziły narodziny, przyjście i działalność Mesjasza oraz Jego
mękę, śmierć i zmartwychwstanie, a więc zawiera obietnice i nadzieje mesjańskie.
Natomiast Nowy Testament opisuje i głosi spełnienie się tych nadziei i obietnic.
Zawiera Dobrą Nowinę głoszoną przez Jezusa, a następnie przez Jego uczniów o
Jezusie, opowiada również o Jego działalności, a także o początkach i niezwykłej
ekspansji Kościoła apostolskiego. Właśnie coraz lepsze i głębsze poznawanie
historii zbawienia jest najważniejszym celem dobrze pojętego czytania i
objaśniania Pisma Świętego. Za tekstem świętym stoi święta rzeczywistość, która
znalazła wyraz w wydarzeniach i losach biblijnych bohaterów wiary. W centrum
całej historii biblijnej znajduje się osoba i dzieło zbawcze Jezusa Chrystusa.
Zatem chrześcijańskie czytanie całej Biblii, w tym też Starego Testamentu, ma na
celu przede wszystkim przybliżanie się do lepszego poznania Jezusa Chrystusa.
Oczekiwany w czasach biblijnego Izraela, spełnił dawne zapowiedzi i nadzieje, a
Jego życie znamy z kart Nowego Testamentu, który jest rozstrzygającym źródłem i
fundamentem naszej wiary.
Można więc powiedzieć, że nieznajomość Biblii jest też nieznajomością
Chrystusa?
– Jeżeli rzeczywiście bywa tak, że wielu chrześcijan nie zna Pisma Świętego, to
trzeba powiedzieć, że nieznajomość Biblii jest nieznajomością Jezusa Chrystusa.
Lecz i na odwrót: jeżeli wiara w Jezusa Chrystusa i przylgnięcie do Niego nie
jest wystarczająco żywe, osobiste i mocne, wtedy potrzeba czytania Pisma
Świętego też jest mizerna. Tutaj istnieje swoista wzajemność. Jeżeli więc
postulujemy szersze i głębsze zainteresowanie Pismem Świętym, w gruncie rzeczy
oznacza to postulowanie ponawianej i głębokiej odnowy wiary w Jezusa Chrystusa
oraz coraz dojrzalszego związania z Nim swego życia. Ta wzajemność umożliwia
prawdziwie owocną chrześcijańską lekturę Pisma Świętego, gdyż w jej centrum jest
Jezus Chrystus. Chrześcijańska lektura Biblii jest specyficznie chrystologiczna,
a nawet – mówiąc językiem teologii – chrystocentryczna, czyli całkowicie
zogniskowana i skupiona na osobie i nauczaniu Jezusa Chrystusa, zarówno Jezusa
historycznego, o którym mowa w czterech Ewangeliach kanonicznych, jak i Jezusa
uwielbionego, o którym mowa na kartach Dziejów i Listów Apostolskich,
przeżywanego i wyznawanego w Kościele.
Księże Profesorze, biskupi we wspomnianym liście napisali także, iż
objawienia prywatne są potwierdzeniem nauczania zawartego w Piśmie Świętym. Jak
więc należy je traktować w świetle wiary?
– List Episkopatu nawiązuje przede wszystkim do Objawienia przez duże "O", o
którym mowa na kartach Pisma Świętego i którego kontynuację stanowi istnienie i
trwanie Kościoła. Wzgląd na to odróżnia je od objawień prywatnych, objawień
przez małe "o", których doświadcza wielu ludzi, zarówno dawniej, jak i dzisiaj.
W każdym razie dzielą się oni swoimi świadectwami o niezwykłych doznaniach
duchowych, które pozostają niedostępne czy nieznane innym osobom. Objawienie
Boże urzeczywistnione w Jezusie Chrystusie ma charakter powszechny, to znaczy
jest skierowane do każdego człowieka i całej ludzkości. Dlatego w istotny sposób
kreuje i buduje więzi między Bogiem a każdym człowiekiem, który odpowiada na nie
z wiarą i ufnością, współtworząc społeczność wierzących. Natomiast objawienia
prywatne są rezultatami osobistych więzi z Bogiem i powinny służyć w pierwszym
rzędzie budowaniu i wzrostowi duchowemu tych, którzy ich doświadczają. Zatem
pierwszym kryterium wiarygodności objawienia prywatnego jest to, czy osoba,
która deklaruje, że go doświadczyła, rzeczywiście wzrasta w życiu duchowym, czy
jej życie na skutek objawień uległo diametralnej zmianie, jak to ma miejsce np.
w przypadku objawień w Lourdes lub w Fatimie. A może mamy do czynienia z
deklaracjami, za którymi nie idzie radykalna przemiana na dobre i wynikająca z
niej odmienność życia, której widocznym przejawem jest nawrócenie albo
pogłębienie życia duchowego. Objawienia prywatne – wtedy, gdy zostaną
uwiarygodnione, służą także, a w każdym razie powinny służyć, również innym.
Zatem doświadczenie duchowe, które jest udziałem jednego człowieka, może być
bardzo pomocne w rozwijaniu duchowości i drogi do Boga wielu innych ludzi.
Przykładowo, objawienia, które miała Siostra Faustyna, były przez Kościół
wnikliwie badane, co zakończyło się pomyślnie, a więc przemawia na ich korzyść i
za ich wiarygodnością. Te objawienia, gdy zostały potwierdzone, stały się
sposobnością do tego, że tysiące chrześcijan wydatnie rozwinęły swoje życie
duchowe oraz cześć do Bożego Miłosierdzia i Jezusa Miłosiernego. Owoce objawień
prywatnych mogą być zatem prawdziwie błogosławione.
Najpełniejsze Objawienie znajdujemy właśnie w Biblii?
– W liście Episkopatu znajduje się również przestroga przed nadmiernym
poszukiwaniem i uganianiem się za objawieniami prywatnymi. To, co dla wiary
chrześcijańskiej jest naprawdę najważniejsze, zostało już powiedziane na kartach
Pisma Świętego i w wielowiekowej Tradycji Kościoła, a więc każdy, kto chce
owocnie karmić swoje życie duchowe i religijne, ma wystarczająco dużo pokarmu,
który pochodzi z Objawienia Bożego. Dzięki niemu nasze życie duchowe jest oparte
na solidnym fundamencie. W liście biskupów mamy z jednej strony uznanie dla tych
nurtów objawień prywatnych, które są źródłem dobra i duchowego wzrostu, ale z
drugiej zachętę do tego, abyśmy polegali na pewności wiary, która pochodzi od
Boga, została już sprawdzona i od wieków wydaje dobre owoce w życiu
chrześcijańskim.
Dziękuję za rozmowę.
