Białoruś się waha, Polacy czekają

Umowa o małym ruchu przygranicznym między Polską a Białorusią, która miała zacząć obowiązywać od początku tego roku, nie weszła jeszcze w życie i nie wiadomo dokładnie, kiedy to się stanie. Z jej przyjęciem waha się strona białoruska, która obawia się m.in., czy przejścia graniczne są odpowiednio przygotowane na obsługę wzmożonego ruchu, co nastąpi po obniżce cen wiz. Na razie Białoruś zamiast zmniejszać – zwiększa cenę wiz dla mieszkańców UE (oprócz Polski, Litwy, Łotwy i Estonii) oraz USA. To odpowiedź Mińska na brak decyzji Brukseli o obniżeniu cen wiz do strefy Schengen.

Mały ruch przygraniczny dla mieszkańców województwa podlaskiego oraz Białorusinów oznacza duże korzyści i ułatwienia w przekraczaniu granicy. Pas przygraniczny został określony jako 30 kilometrów po obu stronach granicy. Wejście w życie umowy spowodowałoby na pewno ożywienie ruchu handlowego, który niemal zamarł wraz z przystąpieniem Polski do strefy Schengen. Wówczas wizy dla Białorusinów tak poważnie zdrożały, iż przestali oni przyjeżdżać do Polski na zakupy. Był to poważny cios dla przygranicznego handlu polskiego, z którego utrzymywało się wiele podlaskich rodzin. Po polskiej stronie granicy, w Białymstoku czy Sokółce, opustoszały bazary, wielu podlaskich handlowców musiało zakończyć działalność gospodarczą. Dlatego handlowcy z nadzieją oczekują wejścia w życie umowy o małym ruchu granicznym z Białorusią, która przewiduje zastąpienie drogich wiz o wiele tańszymi kartami pobytu. Przepisy te miały zacząć obowiązywać od pierwszego stycznia 2010 roku. Strona polska dopełniła wszelkich formalności, wątpliwości dotyczące stanu gotowości infrastruktury granicznej mają jednak władze Białorusi. Nasi wschodni sąsiedzi obawiają się, czy niewielka liczba przejść granicznych zdoła obsłużyć mocno ożywiony po wejściu w życie układu ruch przygraniczny. Chcą również specjalnego załącznika do umowy. Stanowi on, że strona białoruska podaje nie wykaz miejscowości, których mieszkańcy mogą korzystać z bezwizowego ruchu, ale gmin. Okazało się bowiem, iż w białoruskich rejestrach jest, mówiąc wprost, bałagan. Kiedy zaczęto sprawdzać projekt wykazu, wyszło na to, iż sporo miejscowości zostało w nim pominiętych. Dlatego Białorusini nie parafowali jeszcze umowy. Nawet jeżeli zrobią to w najbliższych miesiącach (przewiduje się, że dojdzie do tego w lutym), układ będzie mógł zacząć funkcjonować najwcześniej w wakacje, a być może nawet dopiero pod koniec roku, ponieważ muszą go jeszcze przyjąć parlamenty obu państw.

Porozumienie o małym ruchu przygranicznym między Polską a Białorusią, nad którym prace trwały dwa lata, ma na celu ożywienie gospodarcze pogranicza i ułatwienie kontaktów rodzinnych oraz kulturalnych między dwoma państwami. Negocjacje rządowe Polski i Białorusi zakończyły się sukcesem już w połowie 2009 roku, ale w dalszym ciągu nie zostały one prawnie sfinalizowane. Po polskiej stronie granicy układ dotyczyć będzie mieszkańców ponad 1200 miejscowości, m.in. Supraśla, Czarnej Białostockiej, Michałowa, Bielska Podlaskiego, Suchowoli, Sokółki, Hajnówki (niestety bez Białegostoku – brak na to zgody Komisji Europejskiej). Po stronie Polski na objętym umową 30–kilometrowym pasie przygranicznym zamieszkuje około 800 tysięcy osób. Liczba mieszkańców przygranicznych miejscowości po stronie białoruskiej jest podobna. Pas objąłby tam miasta tak duże jak Grodno czy Brześć.

Tymczasem Białoruś od 1 stycznia podniosła ceny wiz dla obywateli Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Podwyżka ta, na szczęście, nie dotyczy obywateli naszego kraju. Polska obok Litwy, Łotwy i Estonii znalazła się w grupie państw, wobec których obowiązują ulgowe stawki wizowe. Obywatele Europy Zachodniej i USA będą płacić więcej. Jest to odpowiedź Mińska na brak decyzji Brukseli o obniżeniu cen wiz dla Białorusinów chcących wjechać do strefy Schengen. Od Nowego Roku za krótkoterminową wizę białoruską trzeba zapłacić 60 euro. Jeśli ktoś będzie się o nią starać na lotnisku w Mińsku, cena wzrasta do 180 euro. Natomiast długoterminowa wiza z możliwością wielokrotnego przekraczania granicy kosztuje ponad 200 euro.


Adam Białous, Białystok
drukuj