Bezwzględność czy prawda i dobro?


Dr Łucja Łukaszewicz, wykładowca, była prorektor WSKSiM

Istniejące w poszczególnych uczelniach różnice w klimatach intelektualnym oraz społecznym polegają na tym, czy jest to masowa produkcja, masowa konsumpcja wiedzy, czy też staranna indywidualizacja w nauczaniu i wychowaniu.

Produkcja masowa oznacza przekazywanie ogromu faktów, definicji, nawet nie zawsze dostępujących klasyfikacji, kategoryzacji, nie mówiąc o teoriach wyjaśniających świat człowieka. Istotą problemu staje się tu głównie zapoznawanie ze względnością praw ludzkich. W ostateczności młodzież studiująca dostrzega zamieszanie w przekazywanych opisach rzeczywistości, dostrzega pustosłowie. Wprawiona jest ponadto nie tylko w osłupienie, lecz doprowadzana do tzw. anemii intelektualnej. Eklektyzm, nietrwałość – jak twierdzi Karl Mannheim – to droga do świadomości fałszywej, spaczonego umysłu. Z punktu widzenia prawa stanowionego uczeni – tkwiący w masowej produkcji – nie czują się odpowiedzialni za wprowadzanie zamętu w sprawach, w których krzyżuje się prawda i dobro. Manipulują nimi, pozostając zwłaszcza na szczudłach politycznych, co brutalnie narusza ład moralny, społeczny. Uczony tymczasem powinien być człowiekiem wpływu w wąskiej dziedzinie, bądź – poprzez autorytet, który podlega generalizacji – w wielu płaszczyznach życia.

Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej niewątpliwie stanowi tworzoną wyspę ładu. Prawda, dobro, wybór wartości, norm, zasad (a więc kształtowanie etosu zawodowego polityka, dziennikarza) nie jest tylko jakąś instynktowną reakcją w poszukiwaniu wyjścia z sytuacji, w której ciężar ideologii grup interesów paraliżuje życie. Wykładowcy w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej nie mówią jedynie o sposobach podziału niedostatku w dostosowaniu do wszystkich ograniczeń. Między innymi poprzez dyskusję, mediację, bogate praktyki pobudzają do aktywności, rozwijania zdolności koncepcyjnych. A zatem „nie” dla ideałów technokratycznych, skompromitowanych, „nie” dla obsługiwania ludzi polityki czy drapieżnych interesów międzynarodowych. Dyskusje publiczne na temat WSKSiM zakłócane demagogią władz różnego autoramentu, jadem absurdu, ograniczanie inicjatyw uczelni, są przejawem tępienia tejże uczelni. Podejrzewa się WSKSiM o niewłaściwy bagaż świadomościowy, nielojalną konkurencyjność. W ostatecznym rozrachunku wszystko jest niszczeniem wysokiej jakości pracy przyszłego dziennikarza, polityka, służących ludziom ze zgrzebnych labiryntów ziemi. Nie chodzi o literackie upiększenie, lecz o doświadczających odmowy, o tych, którym się mówi „jesteś niepotrzebny”.

drukuj