Bez skarbówki ani rusz

Poseł Paweł Graś (PO), rzecznik prasowy rządu, w marcu stanie przed
sejmową Komisją Etyki Poselskiej. Wczoraj jej członkowie zapoznali się z
niejawnymi dokumentami związanymi z niepełnym oświadczeniem majątkowym złożonym
przez ministra. Sprawy jednak nie udało się zamknąć, bo posłowie wciąż nie znają
wyników postępowania od wielu miesięcy prowadzonego w związku z Grasiem przez
oświęcimski urząd skarbowy.

– Komisja ma wciąż wiele wątpliwości, gdyż postępowania organów państwa – mam
tu na myśli głównie organa skarbowe – jeszcze trwają. Dopóki nie poznamy ich
wyników, dopóty komisja nie będzie w stanie sama wypracować stanowiska. Musimy
poznać opinię stosownych urzędów dotyczące tego, czy była korzyść czy też nie –
powiedział nam poseł Sławomir Rybicki (PO), zastępca przewodniczącego sejmowej
Komisji Etyki Poselskiej. W związku z tym komisja postanowiła poczekać na
dokumenty i zaprosić na rozmowę samego zainteresowanego; ma to nastąpić w
marcu.
Komisja zajęła się sprawą oświadczenia majątkowego Pawła Grasia na
wniosek posła Ludwika Dorna, który na podstawie doniesień prasowych zauważył, iż
Graś, od 13 lat zamieszkujący w posiadłości należącej do obywatela Niemiec Paula
Roglera (minister miał zawrzeć z nim umowę, na mocy której opiekował się domem w
zamian za nieodpłatne mieszkanie), powinien tę korzyść wykazać w oświadczeniu
majątkowym. Jak wyliczono, roczne oszczędności Grasia mogły sięgać nawet
kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Wątpliwości Dorna potwierdziła opinia Biura
Analiz Sejmowych. Sprawę bada także oświęcimska skarbówka, która ma ustalić, czy
poseł odniósł korzyści finansowe i czy w tej sytuacji powinien odprowadzić
podatek. Od tego orzeczenia zależy, czy komisja nałoży karę regulaminową na
posła Grasia w formie zwrócenia uwagi, upomnienia lub nagany.

Marcin Austyn

drukuj