Bez Dekalogu nie będzie ładu

Z ks. bp. Kazimierzem Ryczanem, pasterzem diecezji kieleckiej, która 20
lat temu gościła bł. Jana Pawła II, rozmawia Małgorzata Bochenek

Przeżywamy 20. rocznicę pierwszej pielgrzymki bł. Jana Pawła II do wolnej
Polski, w czasie której Ojciec Święty przypominał nam o Dekalogu. Jakie
znaczenie dla naszego życia ma wierność Bożym przykazaniom?

– Dekalog został przekazany rodzajowi ludzkiemu, by uporządkować relacje między
Bogiem a człowiekiem oraz zaprowadzić ład w życiu wspólnoty ludzkiej. Obowiązek
nauczania Dekalogu, który jest streszczeniem naturalnego prawa moralnego,
spoczywa na wszystkich: rodzicach, nauczycielach, politykach, dziennikarzach i
duszpasterzach. Jak długo na straży przykazań będzie stał tylko sąd i władze
porządkowe, tak długo Dekalog będzie lekceważony. Będą afery, korupcja,
kradzieże, czyny skrytobójcze. Kiedy obywatele staną się ludźmi sumienia,
wówczas Dekalog zacznie być normą każdej dziedziny życia. Życie będzie szanowane
od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Małżeństwa będą czymś więcej niż
wspólnym zamieszkiwaniem partnerów seksualnych. Domy rodzinne będą miejscem
miłości, dojrzewania i przebaczenia. Zakłady pracy przestaną być instytucjami
wyzysku. Życie polityczne przestanie być nieustannym ujadaniem na konkurentów,
lecz służbą. Pierwsze miejsce zajmie Bóg, troska o Ojczyznę i rodzinę.

Ojciec Święty w 1991 r. apelował też o zdrowie moralne i duchowe polskich
rodzin…

– Niestety, w oficjalnych działaniach odrzuciliśmy chrześcijański model rodziny.
W środkach społecznego przekazu prezentowany jest model rodziny liberalnej.
Trudno doszukać się tam zasad wspólnego życia. Pochwała tego, co dzieje się w
krajach Zachodu, pogarda dla umartwienia, wyrzeczenia, dążenie do absolutnej
swobody, ma swoje reperkusje w prawodawstwie stanowionym przez koalicje
lewicowo-liberalne. Jesteśmy na dalszym niż 220. miejsce w świecie pod względem
wysokości wskaźnika przyrostu naturalnego.
Nauczycielem, który najdłużej, bo w ciągu dnia i nocy, oddziałuje na młodych i
starszych, jest telewizor. Jednak obywatel w kraju suwerennym ma prawo
oczekiwać, by z ekranów telewizora emanowała prawda, a nie manipulacja,
rzeczywiste wiadomości, a nie komentarze. Smutno patrzeć, jak programy
refleksyjne znikają z ekranów. Zaczyna obowiązywać niepisana poprawność
partyjno-polityczna. Idzie ideologizacja. Umiera wolność, bo przecież
posługiwanie się demokracją wymaga moralności i odpowiedzialności, a tego
brakuje.

W jakim stopniu Polska idzie drogą wskazaną przez Papieża?
– Jestem daleki od nieuzasadnionego optymizmu. Bronię się też, by nie ulegać
pesymistycznym opiniom lansowanym na temat polskiej religijności. Nie dajmy się
przekonać, że głos Ewangelii jest w Polsce powszechnie lekceważony.
Błogosławiony Jan Paweł II głosił nam nieustannie Jezusa Jedynego Zbawiciela
Świata. Pan Jezus pouczał, że w Królestwie Bożym rosną obok siebie pszenica i
kąkol. Nigdy dotąd duszpasterstwo w Polsce nie zanotowało tak dużego wysiłku
ewangelizacyjnego, jak w okrasie powojennym i współczesnym. Społeczeństwo jest
ubogie, a wznoszone są nowe świątynie. Caritas jest jedną z bardziej znaczących
organizacji charytatywnych. Powstały szkoły katolickie, domy opieki, domy
paliatywne. Polacy cieszą się z unikalnych środków społecznego komunikowania:
Telewizji Trwam, Radia Maryja, utrzymują je i muszą obronić przed atakami
rodzimych i obcych przeciwników. Nie lekceważmy katechizacji w szkole. Jest ona
wielkim głosem Ewangelii skierowanym do dzieci i młodzieży. Kochamy Jana Pawła
II, który od nowa ukazał światu miłosiernego Ojca. Kochamy Jana Pawła II, który
przyciskał krzyż do ust i dziękował Zbawicielowi, że nas odkupił, że szatan
został pokonany. Jestem przekonany, że bł. Jan Paweł II nie powiedział jeszcze
ostatniego zdania. Wierzę w świętych obcowanie.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj