Bankiem detalicznym nie będziemy
Z Wojciechem Kuryłkiem, prezesem Banku Gospodarstwa Krajowego, rozmawia Artur Kowalski
Przedsiębiorcy chętniej korzystają z funduszy zarządzanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego niż jeszcze rok czy chociażby pół roku temu?
– Na pewno rośnie świadomość, że takie fundusze umiejscowione przez państwo w Banku Gospodarstwa Krajowego istnieją. Te fundusze są na tyle specyficzne, że stanowią formę pewnej pomocy publicznej. Zawarte w nich są pewne czynniki preferencyjne. Może to być niższe oprocentowanie, mniejsza prowizja w stosunku do pobieranej od kredytów komercyjnych lub też możliwość umorzenia pewnej kwoty kredytu. Są to też środki na kredyty dla grup odbiorców, których przedsięwzięcia nie byłyby sfinansowane przez banki komercyjne na warunkach rynkowych.
Ten wzrost świadomości przedsiębiorców, iż takie fundusze istnieją, jest jednak wystarczający, by dostępność tych środków była lepsza? Wytykano bowiem, że procedura dostępu do funduszy jest zbyt skomplikowana.
– Jeśli chodzi o procedury, to w jednym obszarze dosyć gruntownie się zmieniły. Chodzi o funkcjonowanie Funduszu Poręczeń Unijnych. Nowelizacja ustawy o FPU uprościła procedurę współpracy BGK z innymi bankami. Fundusz jest bowiem dystrybuowany przez sieć banków komercyjnych. BGK nie ma bowiem tak rozległej sieci, by móc te środki efektywnie rozdzielać. Zmiany powodują, że dystrybuowanie funduszu przez banki komercyjne stało się dla nich operacyjnie tańsze, a w wyniku tego banki komercyjne mają też większą zachętę do działania.
A czy przedsiębiorcy muszą teraz wypełnić mniej papierków, by sięgnąć po środki?
– Akurat w przypadku Funduszu Poręczeń Unijnych to nie. Sprawy wyglądają jednak odmiennie w przypadku różnych funduszy. Aby zmniejszyć to skomplikowanie proceduralne, nieraz potrzeba zmian ustawowych, a często też zmian w procedurach wewnętrznych banków. Dla przykładu, w przypadku Krajowego Funduszu Poręczeń Kredytowych pracujemy w tej chwili nad tym, aby te procedury były uproszczone.
Kiedy można oczekiwać wprowadzenia tych ułatwień?
– W przypadku Krajowego Funduszu Poręczeń Kredytowych sądzę, że w ciągu półrocza. Aczkolwiek tutaj jeszcze pewnym elementem, który powinien zaistnieć, są zmiany ustawowe. Jeśli chodzi natomiast o Fundusz Kredytu Technologicznego, to państwo całkowicie zmienia koncepcję jego dystrybucji. Do tej pory przedsiębiorcy musieli po środki z tego funduszu zwracać się bezpośrednio do BGK, a w tej chwili jest dystrybuowany jak pozostałe fundusze – przez sieć banków komercyjnych.
Biorąc pod uwagę, że produkty te dystrybuowane są za pośrednictwem banków komercyjnych, to jedyne, co możemy zrobić z własnej strony, to ułatwić współpracę tych banków z BGK. Nie mamy natomiast wpływu na wewnętrzne procedury, które w tych bankach istnieją.
Co ma zrobić taki przedsiębiorca, który usłyszy, iż może uzyskać jakieś preferencyjne środki, czy też uzyskać poręczenie lub gwarancję, gdzie powinien się zwrócić?
– To zależy od przedsiębiorcy i tego, czego on potrzebuje. Wszelkie informacje na temat funduszy można uzyskać w naszych placówkach, a także na pewno w bankach komercyjnych, które fundusze dystrybuują.
Jeżeli jest to przedsiębiorca, który nie ma odpowiednich zabezpieczeń i chce pozyskać finansowanie z banków, to w zależności, czy chce uzyskać środki na finansowanie projektów unijnych, czy własnych, powinien wystąpić o poręczenie lub gwarancję z Funduszu Poręczeń Unijnych, a jeśli chodzi o środki na inwestycje niewspółfinansowane przez UE, to powinien skorzystać z poręczeń i gwarancji Krajowego Funduszu Poręczeń Kredytowych lub lokalnych czy regionalnych funduszy poręczeń, które funkcjonują coraz aktywniej. Jeżeli przedsiębiorca ma pomysł na skomercjalizowanie jakiegoś patentu, pomysłu naukowego czy wdrożenie nowej technologii, to powinien aplikować po środki z Funduszu Kredytu Technologicznego.
O wsparciu wprowadzania do gospodarki nowych technologii wiele się mówi, ale czy po stronie przedsiębiorców jest na to wsparcie zapotrzebowanie?
– Zainteresowanie Funduszem Technologicznym jest olbrzymie. Jeśli chodzi o jego wykorzystanie, to w zeszłym roku udzieliliśmy z tego funduszu kredytów na 120 milionów złotych, a wniosków było trzykrotnie więcej. Przedsiębiorcy mają ogromną motywację do sięgnięcia po środki z tego funduszu, gdyż preferencja jest tutaj potężna. To umorzenie 50 proc. kapitału, który bank udostępniał w ramach tego typu funduszu. To jednak sprawia, że po ten kredyt ustawia się znaczna kolejka, w której znajduje się sporo podmiotów niekwalifikujących się do jego otrzymania.
Kto może w takim razie skorzystać z kredytu z Funduszu Technologicznego?
– Skorzystać mogą z niego podmioty, które spełniają dwa warunki: mają wiarygodność kredytową – jest to bowiem pomoc w formie kredytu, więc należy oczekiwać, że ona zostanie spłacona. Drugim warunkiem jest to, by przedsiębiorstwa, które aplikują po taki kredyt, miały pomysł na skomercjalizowanie pewnego rozwiązania naukowego czy jakiegoś patentu. Przedsiębiorstwo musi uzyskać pozytywną opinię jakiejś jednostki badawczo-rozwojowej o tym, że daną technologię można skomercjalizować. Po zakończeniu procesu inwestycyjnego niezbędna jest kolejna opinia, że proces komercjalizacji okazał się skuteczny. Wtedy na tych przedsiębiorców, którzy przedsięwzięcie ukończą z sukcesem, czeka nagroda w postaci umorzenia do 50 proc. kredytu.
Dużym problemem dla przedsiębiorców jest brak posiadania odpowiedniej zdolności kredytowej. To z tego powodu często odchodzą z kwitkiem z banków komercyjnych. Kredyt ze środków z funduszy zarządzanych przez BGK jest łatwiej uzyskać?
– To zależy od funduszu. BGK obsługuje również Fundusz Poręczeń Unijnych czy Krajowy Fundusz Poręczeń Kredytowych. Z tych funduszy udzielane są poręczenia i gwarancje dla przedsiębiorstw, które nie posiadają odpowiedniej jakości zabezpieczeń, aby zaciągnąć kredyty w bankach komercyjnych. Jeżeli przedsiębiorca chce realizować jakiś projekt w oparciu o środki unijne i musi uzyskać finansowanie z banku komercyjnego, to może ubiegać się o poręczenie z Funduszu Poręczeń Unijnych. Wówczas nie angażuje własnego majątku, nie ma hipoteki. Przedsiębiorca aplikujący np. po dotację unijną w przypadku programu operacyjnego „Zarządzanie zasobami ludzkimi” rzadko kiedy potrzebuje środków na prefinansowanie, gdyż zajmuje się sprzedawaniem wiedzy. Ale aby uzyskać dotację ze środków unijnych, potrzebuje dostarczyć pewnych form zabezpieczeń potwierdzających, iż jest instytucją wiarygodną. Często też tego typu firmy szkoleniowe takich zabezpieczeń nie mają. W takim przypadku mogą się udać do banku, który współpracuje z BGK i uzyskać poręczenie, czyli gwarancję realizacji przedsięwzięcia.
Uzyskanie takiej gwarancji przedsiębiorcę coś jednak kosztuje…
– Koszt tego typu gwarancji w porównaniu do takich podstawowych zabezpieczeń jak hipoteka jest stosunkowo niski. Poza tym przedsiębiorca w ogóle nie angażuje w tym przypadku kapitału własnego. Przy hipotece trzeba też przeprowadzać co jakiś czas kolejną wycenę, co jest skomplikowane i uciążliwe.
Jakim powodzeniem cieszą się te fundusze poręczeniowe?
– Widać wzrost zainteresowania FPU. Należy zdawać sobie sprawę, że produkt ten jest przewidziany przede wszystkim na perspektywę finansową 2007-2013. W tej chwili korzystają z niego przedsiębiorcy w ramach perspektywy na lata 2004-2006.
Formułowane były jednak zastrzeżenia do niskiego wykorzystania np. Funduszu Poręczeń Unijnych, co mogłoby wskazywać, że produkt nie jest właściwie przygotowany.
– On do tej pory był słabo wykorzystywany. Wykorzystanie Funduszu Poręczeń Unijnych w 2005 i 2006 r. wyniosło łącznie 170 milionów złotych. W 2006 r. dokonaliśmy zmian – rozszerzyliśmy katalog produktów i podwyższyliśmy kwoty poręczeń. Planujemy, że tylko w tym roku z FPU udzielone zostaną poręczenia i gwarancje na kwotę około 200 mln zł. Będzie to więc dosyć znaczące przyspieszenie. Najistotniejszą sprawą dla wykorzystania funduszu jest jednak to, kiedy sprawnie zacznie działać ta druga perspektywa finansowa, tj. 2007-2013.
Często zdarza się jednak tak, że przedsiębiorca ma pomysł, a nie posiada zdolności kredytowej i pieniędzy. W tej sytuacji trudno też pozyskać gwarancję czy poręczenie…
– Jeżeli przedsiębiorca ma pomysł, a nie ma zdolności kredytowej, to będzie mógł skorzystać ze środków Krajowego Funduszu Kapitałowego. To jest fundusz, który dysponuje obecnie jeszcze stosunkowo małą kwotą, bo ok. 23,8 mln zł. Ale tak naprawdę zacznie on funkcjonować dopiero w tym roku. W tej chwili czekamy jeszcze na notyfikację pewnych rządowych dokumentów z Brukseli w tej sprawie. W perspektywie finansowej na lata 2007-2013 do Funduszu wpłynie ok. 180 mln euro. KFK zasili z kolei prywatne fundusze venture capital w środki, które będą mogły być przez nie zainwestowane w nowe technologie.
BGK zarządza również funduszami dla samorządów…
– Jednostki samorządu terytorialnego stanowią dla nas bardzo ważny segment klientów. Dla nich w perspektywie finansowej na lata 2004-2006 BGK był głównym partnerem, jeśli chodzi o prefinansowanie projektów unijnych. W banku rząd umiejscowił linię kredytową, która dostarczała samorządom bardzo preferencyjnego prefinansowania, nawet połowę tańszego niż na rynku. W ciągu dwóch lat obsłużyliśmy ponad 1800 gmin, udostępniając im prefinansowanie na realizację projektów unijnych na kwotę 3 mld 404 mln zł.
Jeśli chodzi o produkty dla samorządów, to dysponujemy jeszcze Funduszem Rozwoju Inwestycji Komunalnych. To fundusz, który działa na znacznie mniejszą skalę. Jest skierowany do gmin, które mogą z niego sfinansować przygotowanie dokumentacji pod małe projekty współfinansowane ze środków unijnych.
Jak Pan ocenia aktywność samorządów w pozyskiwaniu funduszy?
– Jako bank nie widzimy całego pola aktywności samorządów. Widzimy je jedynie w obszarze kontaktów z bankiem. Można jednak powiedzieć, że świadomość samorządów, jeśli chodzi o próbę pozyskania środków z Unii Europejskiej, a tym samym środków z naszych funduszy cały czas rośnie. Ta maszyna pozyskiwania środków z Unii coraz bardziej się rozpędza, a wynika to z tego, że ludzie cały czas się uczą. Z jednej strony – świadomość samorządów rośnie, z drugiej – rząd podejmuje inicjatywy, aby uprościć procedurę absorpcji środków z funduszy unijnych.
Bank Gospodarstwa Krajowego obsługuje bezpośrednio osoby fizyczne?
– Bankiem stricte detalicznym nie będziemy, bo nie taka jest nasza rola. Dlatego strony kredytowej, jeśli chodzi o detal, nie będziemy rozwijali, ale co możemy oferować, to bezpieczne i korzystnie oprocentowane produkty lokacyjne. Zresztą w naszym banku pokaźne środki lokują osoby starsze, które mają zaufanie do naszego banku kontrolowanego przez państwo, który nie może być sprywatyzowany.
Z naszych usług korzystają także przedsiębiorcy, którym z różnych względów zależy, by obsługiwał ich bank w 100 procentach państwowy.
Niedawno uruchomiony został rządowy program „Rodzina na swoim” zakładający dopłaty do oprocentowania kredytów mieszkaniowych. Dotychczasowe inicjatywy rządów, jeśli chodzi o dopłaty do kredytów mieszkaniowych, zbytnim powodzeniem się nie cieszyły, żeby tylko wspomnieć kredyt z dopłatą nazywany potocznie kredytem ministra Pola. Czy uważa Pan, że kredyt w tej wersji ma szansę się przyjąć?
– Zdecydowanie tak. Wszelka pomoc państwa, która jest oparta na tym, że nie angażuje się kapitału, tylko dopłaca do odsetek, jest bardziej efektywna.
Jestem przekonany, że dzięki zastosowaniu mechanizmu dopłaty do odsetek państwo jest w stanie obsłużyć dużo więcej osób, niż gdyby angażowało kapitał. Z drugiej strony, jestem przekonany, że będzie popyt na tego typu produkt, gdyż statystycznej rodzinie pochodzącej spoza wielkiej aglomeracji przyniesie w ciągu pierwszych ośmiu lat ulgę w postaci 300-400 zł mniejszej spłaty raty kredytu. Sądzę, że znajdzie się szereg osób, które wykorzystają okazję przez zwykłą oszczędność.
Ten kredyt z dopłatą nie jest jednak dla wszystkich…
– Skierowany jest do rodzin i osób samotnie wychowujących dzieci, mieszkających przede wszystkim poza wielkimi aglomeracjami. Istnieją bowiem pewne ograniczenia co do ceny i metrażu domu lub mieszkania, na który kredyt z dopłatą będzie można zaciągnąć. Powierzchnia mieszkania nie może przekroczyć 75 m kw., a domu 140 m kw. Jednocześnie cena metra kwadratowego nie powinna być wyższa od średniego kosztu budowy w danym województwie lub mieście wojewódzkim. Tego typu mechanizm przestaje działać w dużych miastach, gdzie ceny mieszkań są wysokie. Jest to więc kredyt dla osób, które będą chciały kupić mieszkanie przeciętnej wielkości o umiarkowanym standardzie.
Czy można już coś powiedzieć na temat powodzenia tego kredytu?
– Niedawno podpisaliśmy dwie pierwsze umowy na dystrybucję tego produktu: z PKO BP i Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowo-Rozliczeniowymi. Z informacji, które do nas dotarły, wynika, że PKO BP był zaskoczony liczbą wniosków, które po taki kredyt do banku wpłynęły. Na większe spopularyzowanie kredytu będziemy musieli poczekać do czasu kampanii medialnej, która nastąpi, gdy więcej banków podpisze z BGK umowę na udzielanie takiego kredytu.
Które banki będą następne?
– Zainteresowanie dystrybucją tego typu dopłat wyraża wiele banków. Problem polega na tym, że muszą one przystosować swój systemy informatyczny, by zapewnić odpowiednią transmisję danych z BGK. Udało się to wykonać w PKO BP i SKOK-ach, a teraz czekamy na następne banki. Najbardziej zaawansowane prace są pod tym względem w Pekao SA.
W zeszłym roku toczyła się dyskusja nad kwestią dokapitalizowania BGK. Czy bank ma wystarczający kapitał na bezpieczne prowadzenie działalności?
– Bank powinien zostać dokapitalizowany, jeśli ma brać aktywną rolę w finansowaniu polskich samorządów czy przemysłu. Bo jeśli chodzi o samą potencjalną obsługę administracyjną absorpcji środków unijnych jako instytucja wdrażająca, to jego kapitały są wystarczające. Natomiast jeśli chodzi o bardziej efektywne wspieranie finansowania tzw. projektów unijnych, to BGK napotyka ograniczenia kapitałowe. Możemy mówić o dwóch sposobach rozwiązania tej sprawy. Pierwszym z nich jest dokapitalizowanie, które byłoby wskazane. Drugim – doprowadzenie do pewnych zmian w prawie bankowym, które inaczej traktowałyby tę działalność zleconą nam przez państwo. Do tej pory taka działalność w świetle prawa bankowego traktowana jest jako działalność komercyjna, a to oznacza, że odpowiednio wysokie powinny być kapitały na pokrycie ryzyka z nią związanego.
O jakiej kwocie dokapitalizowania mówimy?
– Aby znacząco wzrosły nasze limity koncentracji, to sądzę, że należy mówić o dokapitalizowaniu kwotą jednego miliarda złotych.
Dlaczego właściwie to zwiększenie kapitału jest tak istotne?
– Przy obecnych kapitałach limit koncentracji, w ramach którego możemy udzielić kredytów jednemu podmiotowi lub grupie podmiotów ze sobą powiązanych, to 250 mln zł. W przypadku wielu samorządów, zwłaszcza tych dużych, bądź też dużych przedsiębiorstw, może okazać się on zbyt mały. Druga kwestia to współczynnik wypłacalności. Bank wykonuje pewne operacje lokacyjne, które powodują wahania tego współczynnika. Aby móc wykonywać tego typu operacje w długim okresie i oprócz tego zwiększać działalność własną i zleconą, potrzebuje odpowiednio wysokiego kapitału. Zwiększanie rozmiaru działalności powoduje bowiem spadek tego współczynnika, gdyż zwiększają się aktywa banku, a z tym ryzyko działalności.
Dokapitalizowanie nastąpi jeszcze w tym roku?
– W tym roku może to być trudne. W tegorocznym budżecie państwa na tego typu działania środki nie są wprost przewidziane. Sądzę, że dokapitalizowanie byłoby możliwe w 2008 roku. Jednak jest to uzależnione od roli, jaką Bank Gospodarstwa Krajowego miałby pełnić w systemie absorpcji środków unijnych.
