Bank w opałach
Spółdzielcy obciążeni z tytułu tzw. kredytów balcerowiczowskich grożą wystąpieniem do Komisji ds. Konkurencji o sprawdzenie, czy przejściowy wykup odsetek od kredytów mieszkaniowych przez budżet państwa nie jest formą niedozwolonej pomocy publicznej dla PKO BP. Sprawę, na wniosek PiS, ma zbadać Najwyższa Izba Kontroli oraz Komisja Nadzoru Finansowego. Skarżący powołują się na ekspertyzy prawne, z których wynika, że mieszkania są już dawno spłacone, a pobieranie i refundacja przez państwo dalszych spłat nie ma podstawy prawnej.
– Stosowane przez bank praktyki znacznie zawyżyły zadłużenie kredytobiorców i naraziły budżet państwa, który świadczy pomoc w spłacie kredytów, na nieuzasadnione koszty – twierdzi poseł Gabriela Masłowska (PiS), która wczoraj pismo w tej sprawie skierowała do Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.
Chodzi o to, że wbrew umowom kredytowym z przełomu 1989 i 1990 r. bank naliczał oprocentowanie kredytów mieszkaniowych jednostronnie ustaloną stopą procentową i kapitalizował odsetki (był to okres hiperinflacji), a po wejściu w życie ustawy o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych – od skapitalizowanych odsetek nalicza odsetki podlegające przejściowemu wykupieniu przez budżet państwa. Tylko w tym roku na spłatę odsetek do PKO BP przewidziano w budżecie 130 mln złotych. – Moim zdaniem, może to być ukryta forma pomocy państwa dla banku i jako taka powinna być notyfikowana Komisji Europejskiej, aby potem bank nie podzielił losów stoczni – twierdzi Masłowska.
„Sprawa jest pilna, ponieważ wiąże się bezpośrednio z prywatyzacją PKO BP i emisją akcji na ok. 5 mld złotych. Kredytobiorcy dowodzą, że aktywa banku są zawyżone na ok. 2 mld zł, tj. o nienależne zadłużenie z tytułu starych kredytów mieszkaniowych” – czytamy w piśmie skierowanym do sekretarza Komitetu Integracji Europejskiej Mikołaja Dowgielewicza.
Wcześniej klub PiS wystąpił do KNF o zbadanie prospektu emisyjnego PKO BP przygotowanego w związku z planowaną nową emisją akcji. Chodzi o sprawdzenie, czy w prospekcie uwzględnione zostało ryzyko związane z aktywami w wysokości 2 mld zł, co do których istnieją wątpliwości, czy przynależą się bankowi. KNF, po początkowej odmowie, po interwencji zdecydowała, że zajmie się sprawą. Spłatę kredytów obiecała też wziąć pod lupę Najwyższa Izba Kontroli zawiadomiona 18 września.
O problemie tzw. kredytów balcerowiczowskich poinformowany został kilka miesięcy wcześniej premier Donald Tusk, ministrowie finansów, skarbu, infrastruktury oraz Narodowy Bank Polski. Prace w Sejmie nad ustawą, która rozwiązywała problem nienależnych spłat, zostały wstrzymane głosami koalicji rządzącej.
Małgorzata Goss
