Ausländer raus!
We wszystkich graniczących z Polską niemieckich miastach i gminach
pojawiły się antypolskie i ksenofobiczne plakaty Narodowo-Demokratycznej Partii
Niemiec. Sąd administracyjny w Graifswaldzie nakazał neonazistom zdjąć ich
część, ale nie ze względu na treść, lecz z powodów formalnoprawnych.
W Meklemburgii-Pomorzu Przednim trwa kampania wyborcza, bowiem 4 września
bieżącego roku odbędą się tam wybory do Landtagu, do nowych rad powiatów oraz
wybierani będą starostowie. Ogromną inicjatywą, jak przy każdych tego typu
okazjach, wykazuje się neonazistowska NPD, która postanowiła zbić kapitał
wyborczy na propagandzie nienawiści do cudzoziemców, w tym przede wszystkim
Polaków. W większości przygranicznych miast i miasteczek jak grzyby po deszczu
pojawiły się plakaty z napisami: "Kryminalni cudzoziemcy precz", "Ojczyzna dla
Niemców", "Tu zostajemy, a was pakujemy" lub "Zatrzymać obcą inwazję". Zdążają
się także bardziej kryminalne ekscesy w rodzaju umieszczania na samochodach z
polskimi rejestracjami swastyk lub odkręcania w nich kół. Po protestach
składanych przez polityków liberalnej FDP i części mieszkańców (w tym także
Polaków) do władz miasta i gminy Loecknitz, te ostatnie skierowały sprawę do
rozstrzygnięcia do sądu administracyjnego w Graifswaldzie.
Dwa lata temu w podobnej sprawie sąd w Goerlitz zabronił usuwania NPD-owskich
plakatów, grożąc ewentualnym sprawcom karą za niszczenie cudzego mienia. Tym
razem sędziowie w Graifswaldzie znaleźli inne rozwiązanie i doliczyli się zbyt
dużej ilości wywieszonych przez NPD plakatów w gminie Loecknitz oraz wykryli, że
część z nich wisi w niewłaściwych miejscach. Dlatego wydali wyrok nakazujący
neonazistom zdjęcie części plakatów. Ale NPD niespecjalnie się tym przejmuje.
Jak dowiedzieliśmy się w biurze prasowym tej partii w Ueckermuende, po pierwsze
będzie się ona odwoływać do wyższej instancji, a po drugie, to dokładnie nie
wiadomo, jakie plakaty należałoby usunąć. Te wskazane przez sąd zostały już
bowiem zdjęte, ale setki innych nadal wiszą w większości miast i gmin, także w
Loecknitz, ale również na wyspie Uznam, gdzie przyjeżdżają tłumy polskich
turystów.
Rasistowskie i antypolskie plakaty partii NPD mają za zadanie wzbudzić niechęć
do wszystkich cudzoziemców, których obwinia się o zabieranie pracy rodowitym
Niemcom, o wzrost przestępczości itd. NPD potrafi wzbudzać strach i na
antypolskich i rasistowskich głosach zmierza do lokalnych parlamentów. Przy
dużym bezrobociu w Meklemburgii-Pomorzu Przednim łatwo wzbudzić nienawiść do
cudzoziemców twierdzeniami, że to oni zabierają pracę prawdziwym Niemcom.
Neonaziści żądają także ponownego zamknięcia polsko-niemieckiej granicy,
twierdząc, że wejście Polski do strefy Schengen spowodowało nagły wzrost
przestępstw kryminalnych we wszystkich niemieckich przygranicznych
miejscowościach. Ich tezy są podważane przez policję, ale wielu Niemców podziela
te argumenty.
Według najnowszych sondaży, Narodowo-Demokratyczna Partia Niemiec w wielu
przypadkach przekroczy 5-procentowy próg wyborczy i wejdzie do lokalnych władz w
Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Oznaczać to będzie nic innego, jak tylko to, że
antypolskie nastroje są powszechne także u dużej części tutejszego
społeczeństwa. Zgodnie z wynikami badań opinii publicznej, NPD ma duże poparcie
głównie w grupie młodych ludzi między 18. a 24. rokiem życia, bo ponad 25
procent.
Waldemar Maszewski, Uznam
