Arcybiskup chce autolustracji

Pełnomocnik ks. abp. Stanisława Wielgusa mecenas Marek Małecki złożył w Sądzie Lustracyjnym wniosek o autolustrację hierarchy. Sąd ustosunkuje się do tego wniosku w przyszłym tygodniu, ale można się spodziewać jego pozytywnego rozpatrzenia. Małecki stwierdził, że część akt z teczki księdza arcybiskupa została sfałszowana. Z kolei ekspert prawny dr Waldemar Gontarski, działając z upoważnienia byłego metropolity warszawskiego, oświadczył, że niektóre ze słów jego odezwy ogłoszonej przed planowanym ingresem nie były jego autorstwa.

Adwokat Marek Małecki reprezentujący ks. abp. Stanisława Wielgusa złożył wczoraj wniosek do Sądu Lustracyjnego o autolustrację byłego metropolity warszawskiego. Mimo że obowiązujące przepisy nie przewidują lustracji duchownych, mecenas uważa, że ustawa lustracyjna w obecnym kształcie umożliwia arcybiskupowi poddanie się procedurze autolustracji. Wynika to z faktu, że hierarcha pełnił funkcję rektora KUL w latach 1989-1998. W rozmowie z nami przewodniczący wydziału lustracyjnego Sądu Apelacyjnego w Warszawie sędzia Zbigniew Puszkarski przyznaje, że można poddać lustracji osobę, która przed wejściem w życie ustawy, czyli przed 1997 r., pełniła funkcję rektora wyższej uczelni.

W rozmowie z KAI adwokat powiedział, że „po uważnym zapoznaniu się z aktami abp. Wielgusa z IPN oraz po rozmowach z moim klientem mam prawo przypuszczać, że nie był on tajnym współpracownikiem wywiadu czy też służby bezpieczeństwa PRL”. Dodał też, że w świetle obowiązujących ustaleń Trybunału Konstytucyjnego do uznania kogoś za współpracownika tajnych służb PRL muszą być spełnione pewne przesłanki. – W przypadku arcybiskupa Wielgusa one nie występują: z jego strony nie było ani tajnej, ani świadomej współpracy. Według mnie, działania księdza arcybiskupa były podejmowane na rzecz i w interesie Kościoła w Polsce – podkreślił mecenas. Małecki stwierdził też, że część dokumentów z teczki została sfałszowana. Jak donosi wczorajsze „Życie Warszawy”, miał on zlecić przeprowadzenie ekspertyz w jednej z placówek zagranicznych, które to potwierdziły.

Decyzja może być pozytywna

Sędzia Puszkarski poinformował, że Sąd Lustracyjny zajmie się wnioskiem księdza arcybiskupa w przyszłym tygodniu i wówczas zdecyduje, czy przyjąć sprawę do rozpatrzenia, czy też ją odrzucić. Kierując się brzmieniem przepisów, można się spodziewać, że decyzja sądu będzie pozytywna. Wówczas, jak tłumaczył nam Puszkarski, będzie podstawa do wyznaczenia rozprawy i rozpoczęcia gromadzenia materiału dowodowego, ustalania danych i adresów świadków. Procedura ta, przed wyznaczeniem pierwszej rozprawy, może potrwać co najmniej miesiąc.

Małecki zapowiada, że zrobi wszystko, aby proces lustracyjny księdza arcybiskupa rozpoczął się jak najszybciej, by zdążyć pod rządami obecnie obowiązującej ustawy. – Nawet jeśli nie zdążymy, mogę zapewnić, że ksiądz arcybiskup jest zdeterminowany, aby bronić swoich praw i przedstawić opinii publicznej prawdę o swojej działalności w tamtym okresie – stwierdza.

Mecenas już podjął działania w tym zakresie. Na jego prośbę LPR złożyła wczoraj w Sejmie nowelizację październikowej ustawy o ujawnianiu dokumentów bezpieki PRL. Projekt zmierza do przesunięcia daty likwidacji Sądu Lustracyjnego do czasu, aż zdąży on rozpatrzyć wszystkie sprawy wszczęte do końca lutego tego roku. – Uważamy, że w trakcie postępowań nie można zmieniać procedury. Jeżeli ktoś został pomówiony czy oskarżony przez rzecznika interesu publicznego czy też ujawniono dokumenty na zasadzie medialnej, to uważamy, że powinna być stosowana dotychczasowa procedura – mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej w Sejmie wiceszef klubu LPR Robert Strąk. Liga chce, żeby ta nowelizacja została rozpatrzona w trybie przyspieszonym. Także Samoobrona popiera rozwiązania prawne, które prowadziłyby do autolustracji byłego metropolity warszawskiego.

Inne możliwości

Likwidacja Sądu Lustracyjnego nie przekreśla jednak możliwości oczyszczenia się hierarchy z zarzutów, ponieważ według prezydenckiej noweli powstałoby 20 wydziałów lustracyjnych w wybranych sądach okręgowych. Co więcej, zdaniem sędziego Puszkarskiego, ta możliwość byłaby wręcz szersza niż obecnie. Jednak wniosek do sądu mógłby trafić po sporządzeniu przez IPN katalogu osób współpracujących ze służbami specjalnymi PRL, gdzie znalazłoby się nazwisko ks. Wielgusa.

Doktor Waldemar Gontarski, który niedawno ujawnił, że podpisy sygnowane kryptonimem „Grey” w aktach zostały sfałszowane, poinformował wczoraj, że hierarcha upoważnił go do ujawnienia, że niektóre ze słów jego odezwy ogłoszonej przed planowanym ingresem nie były jego autorstwa. Chodzi o akapit: „Samym faktem tego uwikłania skrzywdziłem Kościół. Skrzywdziłem go ponownie, kiedy w ostatnich dniach, w obliczu rozgorączkowanej kampanii medialnej zaprzeczyłem faktom tej współpracy”. Gontarski powiedział, że nie wie, kto je napisał, nie pytał też o to arcybiskupa Wielgusa. Według „ŻW”, list miał powstać w Nuncjaturze Apostolskiej. Ekspert podkreślił, że w interesie „narodowym, społecznym i państwowym leży znalezienie prawdy” w tej sprawie.

Zenon Baranowski
drukuj