Akta nie mogą dojść
Prokuratura wojskowa prowadząca śledztwo smoleńskie nadal nie ma kompletu
materiałów sekcyjno-medycznych. Materiały te, zgodnie z przewidywaniami, miały
trafić do Polski wraz z kolejną partią akt z Rosji, ale ich przekazanie zostało
wstrzymane.
– Wszystkiego nie mamy – przyznaje płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej
Prokuratury Wojskowej, pytany o dokumentację sekcyjno-medyczną. Prokuratura nie
potrafi do końca określić, czego dokładnie brakuje, ponieważ cały czas trwa
grupowanie posiadanej dokumentacji dotyczącej poszczególnych ofiar. Według
naszych informacji, udało się to dotychczas wykonać odnośnie do około 20 osób,
spośród 96 ofiar katastrofy.
Rosjanie sporządzili aż 320 protokołów sekcji zwłok, ponieważ badano każdy
fragment ciała znaleziony na miejscu tragedii. Jak podkreślała wcześniej
prokuratura, dane zawarte w przekazanej przez Rosjan "opinii ekspertów"
odpowiadają informacjom znajdującym się w polskich protokołach z sekcji zwłok.
Jednak jak się okazało, po ogłoszeniu raportu MAK w części odnoszącej się do
gen. Andrzeja Błasika nadal brakuje pełnej dokumentacji. W przypadku generała
prokuraturze ma brakować źródła przeprowadzonych badań.
Nie wiadomo do końca, czy do prokuratury trafiły akta zgonu ofiar katastrofy, w
tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wnioskował o to już w kwietniu zeszłego roku
pełnomocnik części rodzin smoleńskich, mecenas Bartosz Kownacki. – Ta
dokumentacja ma istotne znaczenie dla procesu identyfikacyjnego i
rozstrzygnięcia wniosków o ekshumację – podkreśla adwokat. Akta te miały być
dostarczone z ambasady polskiej w Moskwie w październiku, ale nie wiadomo, czy w
odniesieniu do wszystkich ofiar. Przypuszczalnie brakuje nadal pierwotnej
rosyjskiej dokumentacji aktów zgonu. Prokuratura odmawia informacji na ten
temat. – O takich faktach informujemy najpierw rodzinę – mówi płk Rzepa.
W grudniu strona rosyjska zapowiedziała, że kolejna partia 30 tomów akt z
rosyjskiego śledztwa smoleńskiego trafi niebawem do naszego kraju. Polska
prokuratura spodziewa się, że znajdą się w nich dalsze materiały
sądowo-lekarskie. Jednak ich przekazanie się opóźnia. Dokumentacja miała trafić
do Polski już za kilka dni, jednak ich wysyłkę wstrzymano i akta trafiły z
powrotem do komitetu śledczego rosyjskiej prokuratury. Prokuratura, pytana o
przyczyny zwłoki i działania Rosji, nie komentuje tego. – Kontaktujemy się ze
stroną rosyjską, ale na razie tych akt nadal nie mamy – mówi nam Mateusz
Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej. – Cały czas na nie czekamy – dodaje.
ZB
