Aborcja ponad wszystko

Przyjmując wytyczne amerykańskiego Instytutu Medycznego (Institute of
Medicine – IOM), administracja prezydenta USA Baracka Obamy zgodziła się na
włączenie w zakres refundowanych przez państwo świadczeń zdrowotnych oferowanych
przez prywatnych ubezpieczycieli takich procedur, jak chirurgiczna sterylizacja
oraz aborcja z zastosowaniem środków poronnych. Na liście specyfików
rekomendowanych przez państwowy instytut znalazły się także takie medykamenty,
po przyjęciu których śmierć poniosło kilka kobiet.

Sekretarz zdrowia Kathleen Sebelius po ogłoszeniu decyzji Białego Domu
stwierdziła, że wprowadzone przepisy uwzględniają refundację wspomnianych
środków jako pakiet zdrowotnej "opieki prewencyjnej". – Nowe wytyczne, które
zapewniają kobiecie otrzymanie prewencyjnych usług zdrowotnych bez ponoszenia
jakichkolwiek dodatkowych kosztów, zostały wprowadzone dziś przez Departament
Zdrowia i Usług Publicznych USA – stwierdziła Sebelius. Jak poinformowała
sekretarz, nowy pakiet oferuje zwrot kosztów za stosowanie metod
antykoncepcyjnych, jak i za tzw. poradnictwo antykoncepcyjne. Jak zauważają
komentatorzy, w zapisach prawnych pod "metodę antykoncepcyjną" podłączono oprócz
pigułek wczesnoporonnych także sterylizację chirurgiczną.
Nie sposób także nie zauważyć, że nowe przepisy wchodzą w życie po trwającej
długie miesiące kampanii i wywieraniu nacisków przez największego
przedstawiciela przemysłu aborcyjnego na świecie Planned Parenthood. Organizacja
ta niezmiennie domaga się jak najszerszego i najtańszego dostępu kobiet do
"kontroli urodzeń", co, najkrócej mówiąc, sprowadza się do zabijania poczętych
dzieci na każde życzenie kobiety. W odpieranie ataków aborcyjnego giganta
zaangażował się Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych. Przewodniczący
Komisji Pro-Life przy Konferencji Episkopatu USA ks. kard. Daniel DiNardo w
specjalnym oświadczeniu wytknął niegodziwość takich decyzji, które stanowią
pokłosie ideologii traktowania ciąży jako choroby. – Ciąża nie jest chorobą, a
płodność to nie stan patologiczny, który należy zwalczać – mówił arcybiskup.
Podkreślał, że jest wręcz odwrotnie, gdyż, jak mówił, większość Amerykanów
dostrzega, że "aborcja nie jest niczym zdrowym ani nie leczy nienarodzonego
dziecka". – Stwarza natomiast dla zdrowia kobiety zarówno fizyczne, jak i
psychiczne ryzyko, które może być ekstremalnie poważne – przypominał ks. kard.
DiNardo.
Także przedstawiciele świeckich organizacji chroniących życie poczęte wyrażają
głębokie zaniepokojenie wprowadzonymi regulacjami. Arland Nichols, dyrektor
Human Life International America, podkreślił, że decyzja władz rozczarowuje i
została wprowadzona wyłącznie z pobudek ideologicznych. – Mamy już więc
federalny dekret stwierdzający, że ciąża to choroba oraz sprowadzający dziecko
do roli wroga zdrowia i dobrego samopoczucia kobiety – stwierdził Nichols.
Punktuje on także fakt, że oprócz przypadków śmierci kobiet z powodu zażycia
niektórych środków z listy refundowanych wiele preparatów znajduje się w
najwyższej grupie ryzyka, jeśli chodzi o wywoływanie raka, według klasyfikacji
Światowej Organizacji Zdrowia.
Ten sam raport Instytutu Medycznego, na podstawie którego wprowadzono nowe
przepisy, sugeruje ponadto podjęcie kroków o wiele makabryczniejszych niż
finansowanie aborcji. Autorzy proponują, aby w przyszłości każda aborcja na
życzenie stała się obowiązkowym i darmowym świadczeniem zdrowotnym oferowanym
przez wszystkich ubezpieczycieli. Żadna instytucja nie mogłaby się więc uchylić
od jej finansowania.
 

Łukasz Sianożęcki

drukuj