A jeśli to nie gafy?

Z Antonim Macierewiczem (posłem PiS), szefem Służby Kontrwywiadu
Wojskowego w latach 2006-2007 i ministrem spraw wewnętrznych w latach
1991-1992, rozmawia Paweł Tunia

Bronisław Komorowski zapowiedział "przygotowywanie strategii
naszego wyjścia z NATO". Uznano to za wpadkę. Kandydat na najwyższy
urząd w państwie może pozwolić sobie na tego typu lapsusy?

– Pan marszałek Komorowski, gdy rozpoczynał swoją rządową karierę
polityczną, związany był z formacją, która bardzo ostro krytykowała
stanowisko rządu Jana Olszewskiego dążące do wejścia do NATO na początku
lat 90. Tych pomyłek, wpadek, błędów, wypowiedzi wskazujących na brak
kompetencji jest bardzo dużo, ale w tym przypadku zastanawiam się, czy pan
marszałek nie powiedział jednak tego, co naprawdę myśli. Być może było
to niezręczne z punktu widzenia zewnętrznej kampanii, jaką prowadzi PO,
która nie chce skonfliktować się otwarcie z NATO. Być może jednak jest
taka część PO związana z różnymi środowiskami postkomunistycznymi, która
tak naprawdę chciałaby się wycofać z NATO i pan marszałek trafnie oddał
jej intencje. Ja bym bardzo poważnie traktował tę wypowiedź w sprawie
NATO, dlatego że są takie środowiska postkomunistyczne, które bardzo
zdecydowanie są przeciwne NATO i specjalnie tego nie ukrywają, a przecież
pan marszałek tego nie sprostował, prostują to różni dziennikarze. Mówią,
że to z pewnością gafa, ale ja nie słyszałem wypowiedzi ani sztabu, ani
samego pana marszałka, który powiedziałby: przepraszam, pomyliłem się.
Możliwe jest także, że rzeczywiście się pomylił. Kampania jest męcząca,
skoro więc codziennie się zdarza, to mogło się zdarzyć i tym razem, ale
jeśli tak jest, to jest to sprawa tak poważna i zasadnicza, że musi być
wyjaśniona. To jest za poważna sprawa, on pełni obowiązki prezydenta, to
nie jest człowiek, który może sobie pozwolić na nieodpowiedzialności,
więc on albo jego sztab powinni to wyjaśnić.

A może w ten sposób marszałek wysyła swego rodzaju sygnał do środowisk
zainteresowanych takim wariantem?

– Ostatnio ukazał się duży wywiad z panem Markiem Dukaczewskim, byłym
szefem WSI, który jednoznacznie powiedział, że całe WSI popierają
Komorowskiego. Te związki więc są jasne, a to nie jest środowisko, które
było kiedykolwiek przychylne NATO, raczej odwrotnie.

Te "wpadki" marszałka mają jakieś znaczenie z punktu
widzenia bezpieczeństwa Polski?

– Sprawa łupków jest niesłychanie poważna. Jest to nie tylko kwestia
bezpieczeństwa, ale jest to kwestia fundamentów dobrobytu. Przecież przed
Polską otwiera się naprawdę wielka perspektywa możliwości rozwoju
gospodarczego związanego z eksploatacją tego gigantycznego bogactwa
energetycznego i my nie możemy sobie pozwolić, aby to zmarnować, tak jak
zmarnowano polski przemysł, polskie stocznie i huty. W sprawie łupków też
nigdy pan marszałek nie sprostował swojego stanowiska i jest to rzecz niesłychanie
niepokojąca. Czy mamy rozumieć, że on podtrzymuje swoje stanowisko i że
nie chce eksploatować tego bogactwa, że woli kupować gaz, by polskie
pieniądze płynęły do rosyjskiego skarbca i byśmy nie korzystali z
polskiego gazu? To są sprawy zasadnicze. Jeśli pan marszałek myli
Wikipedię z Konstytucją, to jest to kompromitujące, ale może doradcy w
odpowiednim momencie wskażą mu odpowiedni dokument. Jeśli mówi, że
Norwegia należy do UE, to też można z tym jakoś sobie poradzić. Jednak
w przypadku wypowiedzi na temat gazu łupkowego czy NATO to są to sprawy
zasadnicze i nawet jeżeli była to pomyłka, to ona musi być sprostowana
przez niego lub jego sztab, a nie przez przyjaznych mu dziennikarzy. Jeśli
natomiast nie jest sprostowana, to musimy przyjąć, że wyraża to jego
stanowisko jako kandydata na prezydenta i powinniśmy jako społeczeństwo
się do tego ustosunkować.

Sugeruje Pan, że jest lobby, któremu wypowiedzi Komorowskiego są jak
najbardziej na rękę?

– Wiemy, że Gazprom rozwija wielką kampanię udowadniającą, że gaz łupkowy
niszczy środowisko naturalne. Tutaj pan Komorowski dokładnie powtórzył tę
samą argumentację, która jest fałszywa. Jeśli on jako wpływowa osoba w
państwie rzeczywiście chciałby z tego rezygnować, miałoby to dla Polski
katastrofalne konsekwencje. Powtórzyłaby się zapaść węglowa z czasów,
kiedy przestawialiśmy całą energetykę na gaz, tylko dlatego żeby kupować
gaz z Rosji, a zamykać polskie kopalnie i nie rozwijać technologii
gazowania węgla. Teraz okazuje się, że mamy największe złoża gazowe w
całej Europie i możemy w perspektywie czasu wręcz konkurować w dostawach
gazu z Rosją, możemy z tego czerpać gigantyczne korzyści dla polskiego
rozwoju gospodarczego i naszej pomyślności, a tutaj dowiadujemy się, że
kandydat PO na prezydenta chce to zmarnować tylko dlatego, żeby Rosja
zarabiała na naszych potrzebach energetycznych i odkręcała lub zakręcała
nam kurek w zależności od swojej woli. Mamy prawo oczekiwać od pana
marszałka wyjaśnienia tych kwestii.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj