Chiński i arabski rynek nie dla polskich sadowników?

Pomimo zapewnień polskiego rządu, ze względu na zawiłe procedury chińskiego rynku, rolnicy musieliby czekać na eksport aż trzy lata; a przepisów fitosanitarnych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich agencja rządowa nawet nie zna pisze jeden z dzienników.

Rząd nadal twierdzi, że są szanse zwiększenia eksportu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Chin, zaś Komisja Europejska przyznała 5 mln euro na promowanie tam  jabłek. Minister rolnictwa Marek Sawicki wspominał też o Iranie, ale te rozmowy są dopiero w fazie wstępnej. Teza, że już w połowie 2015 r. może dojść do znaczącego wzrostu eksportu do Iranu i Arabii Saudyjskiej jest zatem pustymi obietnicami.

Nowych rynków zbytu trzeba było szukać od dawna, ale rząd wolał uzależniać Polskę od rosyjskiego rynku – komentuje poseł Jan Krzysztof Ardanowski, były wiceminister rolnictwa.

– Teraz się okazuje, że zapowiedzi ministra o tym, że szybko będą uruchomione nowe rynki to absolutna propaganda – chyba przed kolejnymi wyborami. Nie są do końca znane procedury sanitarno-weterynaryjne, otwieranie rynków na poszczególne produkty trwa latami, więc jest to opowiadanie bajek. UE – owszem – przeznacza pewne dodatkowe środki na promocję żywności w krajach poza Rosją, ale żeby z promocji można było skorzystać, żeby przekonać odbiorców w tych krajach, że warto kupować polską żywność, bo jest dobra, bezpieczna, smaczna itd., trzeba mieć dopełnione wszelkie procedury urzędowe. Tego niestety polskie władze nie uczyniły – mówi Jan Krzysztof Ardanowski.

Tymczasem jutro grupa polskich eksporterów i inwestorów pojedzie na Białoruś – zapowiedział minister rolnictwa. Marek Sawicki zaznaczył, że Białorusini zobowiązali się, iż mogą importować ok. 200 tys. ton mleka miesięcznie.

RIRM

drukuj