Zapłacimy za media publiczne i prywatne?
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego chce, by Polacy finansowali działalność misyjną nie tylko mediów publicznych, ale także prywatnych podmiotów.
Pieniądze na ten cel miałyby pochodzić z opłaty audiowizualnej, która ma zastąpić obowiązujący abonament radiowo-telewizyjny.
Zgodnie z założeniami projektu ustawy – opłata audiowizualna byłaby obowiązkowa i powszechna. Roczny koszt blisko 100 zł ponosiłby każdy, kto ma możliwość odbioru programu. Obecnie trwają analizy prawne nowych zapisów.
Takich rozwiązań, jak częściowe finansowanie mediów prywatnych nie ma w krajach europejskich – mówi medioznawca dr Hanna Karp. Dodaje, że celem działania stacji prywatnych jest zarobek, a nie misja.
– W tej sytuacji wspomaganie telewizji komercyjnych, prywatnych, pieniędzmi zebranymi od obywateli (przecież nie należymy do społeczeństwa bogatego, wręcz przeciwnie) jest rzeczą zupełnie niezrozumiałą. Nie wiemy dlaczego i z jakiego powodu mamy wspierać tych, którzy traktują media, jako fabryki do zarabiania pieniędzy. Po drugie, jest też pytanie: co właściwie jest drugim dnem tego typu rozwiązania? Należy spodziewać się, że jeżeli tak rzeczywiście będzie, to z pewnością działały tu jakieś drugie siły, jakiś lobbing, czyli jakieś wpływy tych, którzy są właścicielami mediów prywatnych – stwierdza dr Hanna Karp.
W pierwszym roku obowiązywania opłaty audiowizualnej, minimum 10 proc. dochodów z niej miałoby dofinansować programy misyjne, realizowane przez podmioty prywatne. Kwota ta w przyszłości powinna się zwiększyć.
– Wiemy, że m.in. w mediach brytyjskich tak jest, że firmy prywatne podmioty komercyjne, które ubiegają się o nadawanie, otwieranie swoich stacji, muszą złożyć odpowiednie deklaracje, że część realizowanego programu będzie miał charakter misyjny. Nie oznacza, to że stacje te, czy różnego rodzaju podmioty w Wielkiej Brytanii, korzystają z pieniędzy abonamentowych. Po prostu samo pozwolenie, otrzymanie koncesji warunkowane jest nadawaniem programów misyjnych. Tutaj takie łagodzenie sprawy w taki sposób, że media komercyjne będą otrzymywały część dotacji z pieniędzy państwowych, publicznych a w zamian będą dawać nam programy misyjne jest nieporozumieniem. Takich rozwiązań również nie ma w Europie – zaznaczała dr Hanna Karp.
RIRM
