fot. PAP/Paweł Supernak

Miliard złotych długu dziennie. Pos. Z. Kuźmiuk o budżecie państwa: Deficyt zwala z nóg

Rekordowe wydatki, rekordowe zadłużenie i wątpliwości wokół dochodów budżetowych. Dr Zbigniew Kuźmiuk w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja w mocnych słowach ocenił budżet na przyszły rok. Zdaniem posła PiS, rekordowe wydatki nie idą w parze z efektami.

Sejm przyjął budżet państwa na 2027 rok. Plan zakłada ogromne wydatki i deficyt sięgający 280 mld zł. Rząd przekonuje, że publiczne pieniądze będą napędzać gospodarkę, a wzrost PKB pozostanie na solidnym poziomie. Zbigniew Kuźmiuk nie zakłada jednak tak optymistycznego scenariusza i wskazuje, że deficyt będzie znacznie wyższy.

– Suma samych deficytów budżetowych za te cztery lata przekracza bilion złotych. Bilion brzmi podobnie jak milion, ale to jest zasadnicza różnica, bo to jest tysiąc miliardów, czyli to jest jedynka i 12 zer. A dług publiczny związany z realizacją tych budżetów, to według szacunków – bo na następny rok to może być tylko szacunek – to będzie około biliona czterystu miliardów złotych. Wszystkie rządy od 1990 do 2023 roku włącznie, a więc przez 34 lata, zadłużyły nas na bilion siedemset miliardów, a ta ekipa przez zaledwie cztery lata zadłuży nas na kwotę biliona czterystu miliardów a więc niewiele mniej (…). To tylko pokazuje skalę problemów – mówi poseł PiS.

Jeszcze mocniej wybrzmiewa skala tempa, w jakim rośnie zadłużenie państwa.

– Zadłużamy się w tempie miliarda złotych, czyli jedynki i 9 zer dziennie. Dziennie przybywa tylko tyle długu. Przypominam, że przekop Mierzei Wiślanej kosztował około miliarda złotych, więc dziennie pożyczamy tyle, ile wart jest przekop Mierzei Wiślanej. (…) Tyle pożyczamy w ciągu jednego dnia. (…) Minister nie pilnuje dochodów – dodaje gość „Aktualności dnia”..

Polityk zauważa, że rządzący nie dostrzegają skali problemu i zajmują się ściganiem posłów Prawa i Sprawiedliwości.

– Rozpoczęto ściganie tych tzw. zbrodni Prawa i Sprawiedliwości. Stwierdzono, że ukradliśmy rządząc 100 miliardów złotych. Inspektorzy skarbowi tego szukają już dwa i pół roku i oczywiście nie mogą znaleźć, bo nic takiego nie miało miejsca. A jednocześnie nie pilnuje się zasadniczych strumieni – dodał.

Wątpliwości posła dotyczą nie tylko samego poziomu zadłużenia, ale również tego, czy rekordowe wydatki przyniosą gospodarce wymierne korzyści.

– Mówiąc wprost – nie widać pozytywnego wpływu na polską gospodarkę, a przy okazji – bo mówimy o deficycie, który zwala z nóg – okazuje się, że rządzący oprócz tego planują dodatkowo pożyczyć około 90 miliardów złotych poza budżetem, co jeszcze bardziej zwiększy zadłużenie państwa. Według szacunków opozycji minister finansów zawyżył prognozowane dochody budżetowe o co najmniej 40 miliardów złotych, aby utrzymać deficyt poniżej 300 miliardów złotych. Jeśli rzeczywiste wpływy okażą się niższe od założonych, rząd może być zmuszony do ograniczenia wydatków w trakcie kolejnego roku budżetowego – zauważa.

Ekonomista wyraził nadzieję, że wyborcy w końcu negatywnie ocenią dotychczasowe działania rządu i w kolejnej kampanii wyborczej rozliczą m.in. politykę finansową. Jako przykład podaje wybory w Krakowie.

– Wybory w Krakowie pokazują, że Polacy się jednak budzą. Nawet w Krakowie, który jest przyjazny tej ekipie rządowej, to jednak ludzie bardzo negatywnie oceniają te dwa i pół roku i miejmy nadzieję, że tak właśnie będzie w nadchodzącej kampanii wyborczej, że te tzw. dokonania zostaną jednak odrzucone i Polacy wybiorą tych, którzy dobrze rządzili Polską i pilnowali finansów publicznych, jak mam na myśli Prawo i Sprawiedliwość – mówi Zbigniew Kuźmiuk.

Cała rozmowa ze Zbigniewem Kuźmiukiem dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

print