fot. TV Trwam

Sędzia K. Borszowska-Moszowska zapowiedziała skargę konstytucyjną na zakaz wykładania na AKSiM i skierowanie sprawy do ETPCz

Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, wykładowca Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, zapowiedziała skargę konstytucyjną oraz skierowanie sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Chodzi o wydany przez prezesa Sądu Okręgowego w Świdnicy zakaz wykładania przez nią na toruńskiej uczelni. Sędzia mówi wprost o dyskryminacji za poglądy.

Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska chciała kontynuować działalność dydaktyczną w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Jak relacjonowała sędzia, 23 września poinformowała prezesa Sądu Okręgowego w Świdnicy o planowanym zatrudnieniu na podstawie umowy zlecenia. Dwa dni później prezes sprzeciwił się podjęciu przez nią dodatkowej pracy.

– Pan prezes po dwóch dniach podjął decyzję o sprzeciwie co do tego mojego zatrudnienia. W uzasadnieniu stwierdził, że powinnam była to zrobić z uprzednim wyprzedzeniem miesięcznym, co nie wynika absolutnie z tego przepisu. Ponadto powołał się na kwestie związane z moją statystyką orzeczniczą – mówiła sędzia.

Kamila Borszowska-Moszowska nie zgadza się z przedstawionym uzasadnieniem. Uważa, że rzeczywistym powodem sprzeciwu jest jej aktywność publiczna.

– Od dwóch lat pan prezes sprzeciwia się prowadzeniu przeze mnie działalności publicznej, dlatego że nie akceptuje tej działalności. Byłam przez niego wzywana na tzw. dywanik – zaznaczyła sędzia.

Kamila Borszowska-Moszowska wskazała również na inny możliwy kontekst konfliktu. Jak relacjonowała, wcześniej zgłosiła prezesowi sądu nieprawidłowości dotyczące losowego przydziału spraw w jej wydziale. Po zgłoszeniu problem nie został rozwiązany. Sprawa ma mieć dalszy ciąg prawny. Sędzia zaznaczyła, że od sprzeciwu prezesa nie przysługuje jej droga odwoławcza.

– Ten przepis w mojej ocenie jest niezgodny z konstytucyjną zasadą niezamykania drogi sądowej, dlatego że ta decyzja jest podjęta na podstawie arbitralnej decyzji pana prezesa. Tak naprawdę to, co jest napisane w decyzji, nijak się ma do tego, jaka jest faktyczna podstawa tej decyzji, bo pan prezes wielokrotnie podkreślał, że jeżeli będę podejmowała dalej taką działalność publiczną, to nie da mi zgody na działalność edukacyjną – mówiła Kamila Borszowska-Moszowska.

Sędzia zapowiedziała skargę konstytucyjną oraz skierowanie sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

– Z uwagi na to, że anarchia i bezprawność w naszym kraju się pogłębia, nie mogę po prostu nagle zaprzestać działalności tylko dlatego, że panu prezesowi się tak życzy, dlatego że ja w swoich działaniach jestem autentyczna, nie boję się tego, co mówię, bo mam prawo do wolności słowa, a nawet, rzekłabym – co potwierdził Europejski Trybunał Praw Człowieka – obowiązek mówienia obywatelom, jak łamane jest w Polsce prawo – stwierdziła sędzia.

Kamila Borszowska-Moszowska zadeklarowała też, że pozostanie wykładowcą Akademii Kultury Społecznej i Medialnej i że zamierza nadal prowadzić zajęcia. W całej sprawie pojawiają się też kompromitujące informacje na temat prezesa świdnickiego sądu. Jak się okazuje, był on studentem Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu. W okresie PRL była to forma ideologicznego kształcenia kadr komunistycznych.

TV Trwam News

drukuj