PŻB na krawędzi? Zadłużenie, problemy z wypłatami i pytania do władz

Polska Żegluga Bałtycka, właściciel marki Polferries, znalazła się w centrum poważnych pytań o swoją przyszłość. Według informacji przedstawianych publicznie zadłużenie spółki może sięgać około 100 mln zł, a pracownicy sygnalizują problemy z terminową i pełną wypłatą wynagrodzeń.

Sprawa jest na tyle poważna, że parlamentarzyści Marek Gróbarczyk, Czesław Hoc i Marek Subocz przeprowadzili działania kontrolne dotyczące sytuacji PŻB i zapowiedzieli zawiadomienie prokuratury. Marek Gróbarczyk w mediach społecznościowych napisał: „100 MLN ZŁ STRATY W POLSKIEJ ŻEGLUDZE BAŁTYCKIEJ! Składamy zawiadomienie do prokuratury!”, dodając, że w jego ocenie sytuacja wygląda na „kolejną, szóstą już próbę sprywatyzowania PŻB przez Donalda Tuska”. Czesław Hoc zwracał natomiast uwagę przede wszystkim na sytuację pracowników. Podczas wrześniowego briefingu mówił o informacjach otrzymywanych od załogi, określając je jako „bardzo powiedziałbym, dramatyczne”, a sytuację PŻB opisywał jako moment, w którym „nasza duma, nasza marka kołobrzeska, zaczyna się chylić ku upadkowi. Rzeczywiście można powiedzieć symbolicznie, że tonie”.

Problemy PŻB mają również wcześniejsze tło finansowe. Z oficjalnych dokumentów wynika, że spółka zakończyła 2024 rok stratą ponad 58,2 mln zł, a w 2026 roku wskazywano na zaległe zobowiązania podatkowe i handlowe. Jednocześnie PŻB otrzymała 45 mln zł finansowania z Agencji Rozwoju Przemysłu. W interpelacji poselskiej wskazano, że środki te miały zostać wykorzystane przede wszystkim na zapewnienie płynności finansowej i regulowanie zobowiązań.

Warto przypomnieć również historię prywatyzacji PŻB. W latach 2008–2014 podejmowano kilkukrotnie próby zbycia akcji spółki, jednak żadna z nich nie zakończyła się sprzedażą. W 2012 roku Skarb Państwa wystawił ponad 91 proc. akcji PŻB za minimalną cenę około 46,6 mln zł. Dwa lata później spółka kupiła prom Mazovia za około 140 mln zł.

Dziś ponownie pojawia się pytanie o przyszłość PŻB, tym bardziej że spółka funkcjonuje w nowym układzie związanym z POLSCA. Parlamentarzyści pytają między innymi o majątek PŻB, przyszłość floty, sytuację pracowników oraz o to, czy istnieje konkretny i publicznie znany plan naprawczy. W dokumentach sejmowych pojawiły się również pytania o ryzyko marginalizacji PŻB i możliwość utraty kontroli nad strategicznymi aktywami.

Dlatego rozsądnym dziś jest kierowanie do władz odpowiedzialnych za nadzór nad Polską Żeglugą Bałtycką bardzo konkretne pytania: jaki jest rzeczywisty poziom zadłużenia PŻB, jaki jest plan naprawczy spółki, kiedy pracownicy otrzymają wszystkie należne im wynagrodzenia i co stanie się z polską flotą promową? Czy państwo zamierza skutecznie uratować PŻB i zachować ją jako polskiego armatora, czy też przygotowywany jest scenariusz dalszego ograniczania jej działalności? I wreszcie — dlaczego mimo wcześniejszego wsparcia finansowego sytuacja spółki nadal budzi tak poważne obawy?

PŻB przez dziesięciolecia była jednym z symboli polskiej żeglugi promowej i ważną częścią gospodarczego krajobrazu Kołobrzegu oraz Pomorza Zachodniego. Dziś pracownicy, mieszkańcy regionu i opinia publiczna mają prawo oczekiwać od właściciela spółki jasnej odpowiedzi: jaki jest plan dla PŻB i czy polski armator ma przed sobą przyszłość?

radiomaryja.pl

drukuj