Czerwiec 1976

Tak nazwano falę protestów, które przeszły przez Polskę pod koniec czerwca 1976 r., po ogłoszeniu przez władze drastycznych podwyżek cen. Niektóre sięgały 70 procent! Kończył się „cud gospodarczy” Edwarda Gierka (do którego dziś tęsknią pogrobowcy PRL) fundowany na zachodnich kredytach.

Podwyżki uzasadniono potrzebą „zmiany struktury cen” i „wzrostem cen na rynkach światowych”. W rzeczywistości chodziło o niewydolność gospodarki typu sowieckiego. Pomysłowość w okłamywaniu Polaków była nieskrępowana, krytykę eliminowała cenzura.

W tej sytuacji trzeba było protestować. Za protestami szły jednak dotkliwe represje. W ramach „przygotowań” do wprowadzenia podwyżek komuniści przygotowali wolne miejsca w więzieniach i aresztach…

25 czerwca zastrajkowało 97 zakładów produkcyjnych w Radomiu, Ursusie i Płocku. Komuniści brutalnie spacyfikowali strajki. Najostrzej zareagowali mieszkańcy Radomia, wychodząc na ulice miasta. Podpalili budynek komitetu PZPR – tak jak gdańszczanie 6 lat wcześniej. Bezpieka i milicja urządziły „chuliganom” tzw. ścieżki zdrowia, czyli bicie pałami przez ustawionych w szpalerze milicjantów, zachęcanych do aktywności przy pomocy wódki i środków odurzających. Po roku 1990 żaden z nich nie został ukarany.

Opieki duszpasterskiej nad protestującymi podjął się Sługa Boży ks. Roman Kotlarz. Aresztowany i pobity przez SB umarł w niewyjaśnionych okolicznościach 18 sierpnia 1976 roku.

Czerwiec 1976 pokazał, że gospodarki typu sowieckiego nie da się reanimować. To wtedy funkcjonariusze PZPR zaczęli rozmyślać, jak wprowadzić kapitalizm i jak zostać kapitalistą… Po Czerwcu przyszedł Sierpień, po nim stan wojenny, a potem „konsensus” i „transformacja”, którą prof. Alain Besançon, francuski socjolog, nazwał przejściem od komunizmu do „świńskiego kapitalizmu”…

Piotr Szubarczyk

drukuj