Gospodarcze problemy rządu
Programy społeczne stoją pod znakiem zapytania. Możliwe są także cięcia w budżetówce – alarmuje opozycja. Po tym, jak agencja Moody’s obniżyła rating Polski, Prawo i Sprawiedliwość wskazuje na możliwe skutki i oczekuje wyjaśnień od ministra finansów.
Po raz pierwszy od 24 lat agencja Moody’s obniżyła rating Polski z A2 na A3. Do tej decyzji odniósł się minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański.
„Traktujemy tę decyzję poważnie, ale spokojnie. Polska gospodarka szybko rośnie, a jej fundamenty pozostają mocne. Będziemy konsekwentnie wzmacniać finanse publiczne, ale potrzebna jest do tego współpraca wszystkich instytucji państwa, w tym Prezydenta” – podkreślił Andrzej Domański.
Dziś agencja ratingowa Moody’s obniżyła rating Polski do poziomu A3, jednocześnie podnosząc perspektywę ratingu z negatywnej do stabilnej. Dotąd Moody’s miała najwyższą ocenę Polski spośród trzech głównych agencji – po obniżce dostosowała ją do poziomu agencji Fitch i S&P.…
— Andrzej Domański (@Domanski_Andrz) September 18, 2026
Prawo i Sprawiedliwość wnioskuje o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Finansów Publicznych i wyjaśnień od ministra. Wskazuje, że przez obniżenie ratingu pożyczanie pieniędzy na rynkach będzie trudniejsze i droższe.
– Ta obsługa długu już dziś kosztuje 90 miliardów. W przyszłym roku ma kosztować 107 miliardów. Chcemy zapytać Pana Domańskiego, ile w rzeczywistości będzie kosztować obsługa długu po zmianie ratingu – zaznaczył prof. Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS, kandydat na premiera RP.
Agencja Moody’s obniżyła rating Polski z powodu trwałego pogorszenia kondycji fiskalnej Polski. Wskazała także na ograniczoną gotowość rządu do odbudowy buforów fiskalnych w czasie sprzyjających warunków gospodarczych. Obniżając rating dla Polski, agencja Moody’s dostosowała ocenę do dwóch innych agencji ratingowych. Ocena jest dobra, ryzyko kredytowe jest niskie. Ale Polska znajduje się na dolnej granicy tej oceny. Ekonomista, Marek Zuber, wskazał, że jeśli nie będzie racjonalnego podejścia do finansów publicznych, to kolejne obniżenie ratingu będzie stanowiło problem.
– Wtedy będzie już nieciekawie. Grozi nam w takiej sytuacji scenariusz, który obserwowaliśmy w październiku 2022 roku w Wielkiej Brytanii, zresztą myśmy też w Polsce dostali rykoszetem, kiedy w zasadzie rynki finansowe się załamały, rentowność obligacji wzrosła dwukrotnie w Wielkiej Brytanii, a premier, która chciała obniżać podatki bez cięć wydatków, po prostu musiała się podać do dymisji – wyjaśnił ekspert.
Politycy koalicji rządowej z jednej strony tłumaczą to wydatkami na obronność, z drugiej strony rządzący próbują zrzucić winę na prezydenta.
– Byłoby łatwiej, gdyby podpisał ustawę dotyczącą akcyzy na alkohol, opłaty cukrowej. Można byłoby rozsądnie tę politykę fiskalną prowadzić – wskazała Monika Rosa, poseł Koalicji Obywatelskiej.
Dla zwykłego obywatela rating ma ogromne znaczenie w dłuższej perspektywie. Przeznaczanie coraz większych pieniędzy z budżetu na obsługę długu spowoduje, że w końcu zabraknie pieniędzy na inne wydatki państwa. Już teraz zadłużenie Polski wynosi ponad 53 proc. w relacji do PKB. W przyszłym roku możemy przekroczyć 55-procentowy próg ostrożnościowy. Poseł PiS, Jarosław Wieczorek, wskazał, że w takiej sytuacji uruchamiana zostaje ustawowa procedura naprawcza. Projekt budżetu na następny rok nie będzie mógł przewidywać deficytu.
– Nie będzie można prowadzić żadnych podwyżek dla strefy budżetowej. Nie będzie można podnosić wynagrodzeń, rent, emerytur powyżej poziomu inflacji. Nie będzie można udzielać kredytów i pożyczek z budżetu państwa. Tylko przypomnę, że na przykład wszystkie programy ostrożnościowe czy też pomocowe dla samorządów opierają się chociażby o takie pożyczki – przypomniał polityk PiS.
Rząd będzie musiał także przedstawić, w jaki sposób zamierza obniżyć dług publiczny. Może wprowadzić nowe podatki lub zlikwidować programy społeczne. Wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak, powiedział, że jeśli stan finansów nadal będzie tak opłakany, to będzie trzeba rozważać cięcia, wszędzie po równo.
– Będziemy zmuszeni do tego, by zacząć oszczędzać, ponieważ nie można wiecznie jechać na rekordowych deficytach – podkreślił Krzysztof Bosak w Radiu Zet.
Rząd Donalda Tuska każdego roku generuje rekordowy deficyt. W 2024 wyniósł ponad 210 miliardów. W zeszłym roku – 275 miliardów. W tym roku – zgodnie z ustawą budżetową – ma to być co najmniej 270 miliardów, a projekcie na przyszły rok rząd planuje dziurę budżetową na ponad 282 miliardy złotych – wyliczył poseł PiS Andrzej Kosztowniak.
– Do końca kadencji pożyczą ponad bilion złotych. Dokładniej, bilion i 40 milionów złotych – wskazał polityk PiS.
W lipcu 2024 roku Polska została objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu z powodu przekroczenia trzyprocentowego progu w relacji do PKB. Bruksela dała Warszawie cztery lata na naprawę finansów publicznych. Mimo to, rząd każdego roku zwiększa deficyt.
TV Trwam News



