Rząd przyjął projekt ustawy o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych, który jest kopią regulacji skierowanych już do TK przez prezydenta K. Nawrockiego
Rząd naciska na prezydenta w sprawie ustawy o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych. We wtorek przyjął kolejny projekt ustawy w tej sprawie, ale – jak się okazało – bliźniaczy do regulacji już zakwestionowanych przez Karola Nawrockiego. Rząd więcej zyskałby z Orlenu niż dałaby mu ta ustawa – zauważa opozycja.
Ceny na stacjach paliw idą w górę. Litr diesla to koszt już ponad 9 zł. Benzyna 95-tka zbliża się do 8 zł.
Jeśli światowe kryzysy utrzymają się, eksperci przewidują kolejne podwyżki. Wysokie ceny uderzają w rolników. Tegoroczne żniwa są wyjątkowo drogie.
– Ja mam ciągnik, w który 250 [litrów – red.] wchodzi na raz i przy orce to spalę w dzień – zaznacza rolnik.
Od końca marca do końca czerwca obowiązywał rządowy program CPN obniżający VAT i akcyzę za paliwa. Donald Tusk ponownie wprowadził go na ostanie dwa tygodnie wakacji. Po wygaszeniu wsparcia, paliwa podrożały o złotówkę. Rząd obwinił za to prezydenta, który skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Przepisy były jednak wadliwe i były niezgodne z konstytucją.
– Prawo ma wejść w życie w sierpniu, ale podatek miałby obejmować dochody uzyskiwane już od początku marca. Oznacza to próbę opodatkowania działalności z mocą wsteczną – tłumaczył wówczas Karol Nawrocki.
Według prezydenta rządowy projekt doprowadziłby do przerzucenia kosztów nowego podatku na klientów stacji. Rząd bez refleksji przyjął drugi raz ten sam projekt, próbując zrzucić odpowiedzialność za wysokie ceny na głowę państwa.
– Jeśli prezydent wreszcie podpisze złożoną ponownie ustawę o nadzwyczajnych zyskach, to natychmiast po tym podpisie zrealizujemy kolejny wariant CPN – zadeklarował premier Donald Tusk.
Równocześnie premier zaatakował poprzedni rząd, byłe kierownictwo Orlenu oraz prezydenta w związku z ujawnieniem przez zagraniczne media szczegółów rzekomych nieprawidłowości przy zakupie ropy z Wenezueli przez Orlen.
– Możemy mieć do czynienia z siecią brudnych i bardzo groźnych interesów, która bardzo przerosła polityków PiS-u zaangażowanych w te biznesy. I być może stąd także uporczywe trzymanie się złych metod, takich jak blokowanie czy wetowanie w sprawach tak oczywistych, jak Zondacrypto – stwierdził Donald Tusk.
Były prezes Orlenu, Daniel Obajtek, przypomniał, że sprawę od trzech lat bada prokuratura, a rządzącym chodzi o przykrycie bieżących problemów. Polityk wezwał obecny zarząd spółki do wyjaśnień.
– Dlaczego ta transakcja została przerwana, dlaczego została umowa wycofana? Dlaczego ci menedżerowie, którzy mogliby dokończyć tę transakcję, zostali zwolnieni wcześniej? – pytał Daniel Obajtek.
Rzecznik rządu, Adam Szłapka, potwierdził, że nowy projekt jest kopią poprzedniego.
– To jest w zasadzie dokładnie taka sama ustawa, jaka została zablokowana przez pana prezydenta – przyznał Adam Szłapka.
To oznacza, że rząd nie zrezygnował z niekonstytucyjnego mechanizmu wstecznego opodatkowania spółek paliwowych. Poseł PiS, Maciej Małecki, ostrzegł, że spółki paliwowe przełożą te obciążenia na klientów, podnosząc ceny paliw. Polityk nie widzi też podstaw do tak wysokich cen paliw.
– Dzisiaj baryłka ropy to jest nie ponad 120, ale 100 dolarów, a dolar to nie jest 4,40 zł, ale 3,70 zł. Zakup baryłki ropy płaconej w złotówkach jest 30 proc. tańszy niż wtedy – zwrócił uwagę poseł Maciej Małecki.
PiS złożyło projekt, który obniża podatek VAT i akcyzę na paliwa do końca roku. Poseł Zbigniew Kuźmiuk przekonywał, że rząd stać na takie obniżki. Orlen w czerwcu wypłacił swoim akcjonariuszom rekordową dywidendę. Do budżetu państwa z tego tytułu oraz podatku dochodowego trafiło od Orlenu prawie 9 mld złotych. Tymczasem rządowy projekt miał dać państwu 4 mld.
– Mówienie o tym, że państwo jest bezradne i nie ma środków na to, żeby sfinansować obniżkę podatku VAT, jest jednym wielkim kłamstwem – podkreślił Zbigniew Kuźmiuk.
Obniżka cen paliw jest potrzebna – zaznaczył ekonomista Aleksander Rezmer.
– Wysokie ceny paliw za chwilę przełożą się na wyższą inflację – wyjaśnił Aleksander Rezmer.
Inflacja w sierpniu wzrosła w porównaniu do poprzedniego miesiąca o 0,3 procent. To więcej niż przewidywali ekonomiści.
TV Trwam News



