fot. PAP/Piotr Nowak

Prezydenckie prerogatywy „solą w oku” rządu

Ciężar zarzutów, jakie premier i jego polityczne zaplecze kierują w stronę głowy państwa, zaczynają przypominać to, co znamy z ostatnich dni kampanii prezydenckiej. Z Pałacu płyną sygnały, że nie ma co liczyć na żadne kompromisy z szefem rządu, bo celem premiera Donalda Tuska nie jest współpraca, a podważenie prezydenckich prerogatyw.

 

Premier oskarża prezydenta, że broni brudnych interesów i przestępców z Zondacrypto, dlatego kompromisu w sprawie kryptowalut nie będzie.

Premier oskarża też współpracownika prezydenta Zbigniewa Boguckiego.

 – Jakiś taki niedojrzały dzieciak – stwierdził Donald Tusk.

 Z pomocą przychodzą mu ministrowie z jego rządu, nie zważając już na ciężar oskarżeń.

– Środowisko pana prezydenta jest przesiąknięte ludźmi absolutnie skorumpowanymi – mówił Piotr Borys, wiceminister sportu i turystyki.

Tu jeszcze padły słowa, że Karol Nawrocki prezydentem jest, bo aby nakarmić skrajne emocje swoich sympatyków, poseł Roman Giertych dalej woli to kwestionować.

„Karol Nawrocki nie uzyskał od SN orzeczenia o ważności wyborów i sprawuje swoją funkcję jakby warunkowo” – napisał polityk KO Roman Giertych.

Premier, w ocenie politologa Piotra Siekańskiego, uznał Pałac Prezydencki za największą konkurencję.

– Gra tak naprawdę bardzo mocno na polaryzację, czyli pokazanie tego, że nie jest w stanie realizować swoich polityk; uwypukla weta prezydenckie – mówił politolog.

Dowodów na to, że działania premiera to nie przejaw emocji, ale świadomej strategii, dostarcza prezydencki minister Marcin Przydacz. Tłumaczy, że na stole było porozumienie głowy państwa z resortem spraw zagranicznych i ustalono nazwiska ambasadorów w najważniejszych stolicach.

– Po czym dwa dni później minister Sikorski wraca z sygnałem, że premier Donald Tusk zmienia zdanie, jednak nie godzi się na żadne porozumienia z prezydentem Nawrockim – relacjonował Marcin Przydacz.

Postawa premiera: zero kompromisu, przypomina coś, co już znamy. W przeszłości była opozycja totalna. Dzisiaj wiele wskazuje na to, że mamy totalny rząd.

– To Donald Tusk naciska na to, żeby był cały czas konflikt – podkreślił Tobiasz Bocheński, poseł do PE.

Nawet weta prezydenckie są odczytywane jako próba zawłaszczania przez prezydenta większych kompetencji od tych, które daje mu konstytucja.

– Nie zrobił nic, co by tę konstytucję naruszało. Gdyby postępował tak jak oczekuje od niego rząd, dopiero byśmy mieli do czynienia z sytuacją naruszenia ustawy zasadniczej – podkreślił prof. Krzysztof Szczucki, poseł Rozwój Plus.

Dr Aleksander Kozicki tłumaczy, że premier wolałby marionetkowego prezydenta.

– Najlepiej by było, gdyby prezydent był wycofany, zachowywał się w sposób pasywny. A jest dokładnie odwrotnie – zwrócił uwagę politolog.

– Każdego dnia udowadnia, że prerogatywy prezydenta zapisane w konstytucji i ustawach są niezwykle silne – dodaje Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP.

I według szefa Gabinetu Prezydenta Pawła Szefernakera prezydenckie prerogatywy są solą w oku rządu, dlatego do Trybunału premier wysłał Macieja Berka.

– Ta władza będzie szukała różnych sposobów na to, żeby umniejszyć rolę prezydenta, umniejszyć rolę prerogatyw prezydenta – wskazał.

Trybunał ma być dla premiera narzędziem – uważa poseł Krzysztof Szczucki.

– On wcale nie chce niezależnego i sprawnie działającego TK – zaznaczył poseł.

Premier oczekuje od prezydenta przyjęcia ślubowania od Macieja Berka Pałac ma wątpliwości, a prawnych argumentów dostarcza mu prof. Krystyna Pawłowicz, gdy wskazuje, że konstytucja powierza prezydentowi suwerenną funkcję czuwania nad jej przestrzeganiem.

„Czuwanie to nakazuje OSOBISTĄ, WŁASNĄ OCENĘ tego przestrzegania prawa przez struktury państwa polskiego. Też przestrzeganie w Sejmie” – podkreśliła prof. Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.

I to Sejm, według Pałacu Prezydenckiego, wybrał na sędziego Trybunału prawnika, który nie spełniał wymogów formalnych.

 

TV Trwam News

drukuj