fot. PAP/EPA

Rośnie napięcie na linii Izrael-Turcja

Niebezpiecznie na linii Ankara – Tel Awiw. Turcja wydaje nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu. W odpowiedzi premier Izraela nazywa prezydent Turcji „antysemickim dyktatorem”.

W nocy z 17 na 18 sierpnia izraelskie myśliwce bez uprzedzenia przeprowadzają osiem uderzeń na bazę lotniczą Abu al-Duhur w Syrii. Nalot premier Izraela Benjamin Netanjahu nazywa wiadomością wysłaną do Turcji. Powodem ma być rzekome rozmieszczenie wojsk tureckich w regionie.

– Nie będziemy tolerować tureckiej obecności wojskowej, która się ugruntowuje, przesuwając się na południe (…). Wiadomość dotarła, ale wygląda na to, że nie posłuchali, więc zadbaliśmy o to, żeby ją lepiej zrozumieli – powiedział Benjamin Netanjahu. 

Amerykański specjalny wysłannik Tom Barrack, bliski współpracownik Donalda Trumpa, mówił, że „to był fałszywy trop”. Amerykańskie służby sprawdziły – żadnych tureckich wojsk tam nie było. Obie strony – Izrael i Turcja – były „o włos” od otwartej wojny. Izrael mógł świadome prowokować Turków. Zdaniem Toma Barracka był to „katastrofalny paraliż decyzyjny” w Tel Awiwie. Kilka dni później Turcja składa oficjalny wniosek o czerwoną notę Interpolu wobec Beniamina Netanjahu. Zarzuty to: ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i tortury w związku z atakiem na flotyllę humanitarną płynącą do Gazy. 

– Izrael kontynuuje ataki i działania militarne w południowym Libanie, pomimo podpisanego porozumienia ramowego a niedawnymi atakami na Syrię, uderza również w integralność terytorialną, suwerenność i jedność tego kraju. Nie należy tolerować postrzegania izraelskich interwencji wojskowych przeciwko krajom sąsiednim jako normalnych i akceptowalnych – zaznaczył Zeki Akturk, rzecznik tureckiego ministerstwa. 

Benjamin Netanjahu nie daje za wygraną. W odpowiedzi na nakaz aresztowania Netanjahu wydanego przez Turcję, jego kancelaria w oficjalnym komunikacie nazywa prezydenta Erdogana „antysemickim dyktatorem”.

„Erdogan jest antysemickim dyktatorem, który dokonał masakry Kurdów, udziela schronienia terrorystom Hamasu, okupuje połowę Cypru i więzi rekordową liczbę dziennikarzy oraz polityków, którzy się mu sprzeciwiają. Obecnie stara się rozszerzyć swoją agresję przeciwko Izraelowi na Syrię. Izrael tego nie toleruje” – wyjaśniła kancelaria.

W tym samym czasie Turcja systematycznie buduje swoją pozycję w Syrii – nie tylko wojskową, ale gospodarczą. Poszukiwania ropy i gazu, dostawy energii o mocy blisko 900 megawatów, umowy o fosforytach. Izrael widzi w tym zagrożenie i reaguje bombami. Problem w tym, że – jak wynika z izraelskich analiz ujawnionych przez gazetę „Israel Today” – Tel Awiw bada już, jak uderzyć w tureckie wojska w Syrii, nie uruchamiając Artykułu 5. NATO, czyli jak zaatakować sojusznika Ameryki, nie pociągając za sobą całego Paktu.

 TV Trwam News

drukuj