Spór o konie na trasie do Morskiego Oka
Tzw. obrońcy zwierząt i ekoaktywiści z asfaltów Warszawy tym razem blokowali trasę na Morskie Oko. Protestowali przeciwko wykorzystaniu koni do zaprzęgów na górskiej trasie.
W sobotę na szlaku prowadzącym do Morskiego Oka odbył się protest ekoaktywistów i organizacji uważających się za obrońców zwierząt. Zablokowali oni trasę. Między innymi aktywiści z DIOZ paraliżowali pracę górali, odpoczynek turystów i straszyli konie. Odgrażali się, że chcą przejąć transport nad Morskie Oko.
– Pani taka nafukana z lekkim jeżykiem wydziera japę i mówi, że jeżdżenie fasiągiem to nie jest tradycja. I ona ma rację: to nie jest tradycja – to jest nasze dziedzictwo kulturowe – zaznaczył lek. wet. Maciej Perzyna.
Według informacji prokuratury działalność DIOZ jest przedmiotem śledztwa prokuratorskiego dotyczącego m.in. okoliczności odbierania zwierząt oraz zbiórek pieniężnych, a w jednej sprawie sąd prawomocnie uznał interwencję przedstawicieli organizacji za kradzież psa. Sprawa z przewozem osób na Morskie Oko zaprzęgami ma drugie dno – wskazuje poseł konfederacji Ryszard Wilk. Jak w wielu sprawach, o które walczą ekoterroryści, chodzi o pieniądze. A konkretnie pozbawienie górali pracy i stworzenie własnego prywatnego biznesu.
„W 2025 r. rząd, TPN, samorząd i fiakrzy zawarli porozumienie: konie miały zostać na skróconym odcinku, a obok nich miał funkcjonować transport elektryczny. Fiakrzy twierdzą, że rozmawiano również o wspólnym bilecie i ich udziale w obsłudze elektryków. Tymczasem w przetargu na obsługę pierwszych e-busów pojawił się wymóg 3 lat doświadczenia w samochodowym przewozie osób. Czyli ktoś, kto od kilkudziesięciu lat wozi ludzi do Morskiego Oka końmi, może usłyszeć: przykro nam, ale nie macie doświadczenia w przewozie osób samochodem” – napisał Ryszard Wilk.
Konie są w dobrej kondycji, nie mają źle i nie męczą się. To opinia nie pseudo inspektora ds. ochrony zwierząt tylko lek. wet. Macieja Perzyny z SGGW.
– Przy dwóch koniach w wozie, przy masie określonej jako 1800 kg, to te konie ciągną 30% tego, co mogłyby ciągnąć. One tutaj pracują 2 godziny dziennie, ciągną 1/3 tego, co mogłyby. Trudno mówić nawet o dobrym treningu, a w ogóle nie można mówić o jakimkolwiek obciążeniu czy przeciążeniu koni – wskazał.
Eksperci zgodnie stwierdzają, że w obronie zwierząt najczęściej ważniejsza staje się ideologia niż same zwierzęta.
TV Trwam News


