Tarnów: Obywatel Bułgarii oskarżony o zmuszanie do prostytucji – swoje ofiary ciężko pobił

Prokuratura Okręgowa w Tarnowie postawiła zarzuty 30-letniemu Mihailowi R., obywatelowi Bułgarii, w śledztwie dotyczącym zmuszania kobiet do uprawiania prostytucji w Niemczech, Bułgarii i Polsce oraz czerpania z tego korzyści majątkowych. Mężczyzna był wyjątkowo brutalny wobec swoich ofiar.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Tarnowie przy współpracy z funkcjonariuszami Straży Granicznej i Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Rzecznik tarnowskiej prokuratury, Mieczysław Sienicki, poinformował, że 30-letniemu obywatelowi Bułgarii postawiono zarzuty popełnienia trzech przestępstw.

Pierwszy dotyczy zmuszania do uprawiania prostytucji i czerpania z tego procederu korzyści oraz uczynienia z niego stałego źródła dochodu. Według ustaleń śledczych Mihailow R. od 2014 r. do stycznia 2026 r. w Berlinie oraz w Lublinie i Dębicy zmusił przemocą dwie kobiety, Polkę i Bułgarkę, do uprawiania prostytucji. Aby do tego doprowadzić, oskarżony bił i ciągnął za włosy kobiety, a także groził im podpaleniem domu.

Ponadto – zgodnie z drugim zarzutem – ciężko pobił Polkę w Berlinie w 2020 r., aby zmusić ją do prostytucji. W wyniku pobicia kobiecie musiano usunąć śledzionę.

Trzeci zarzut dotyczy bezprawnego pozbawienia wolności człowieka połączonego ze szczególnym udręczeniem, a także wymuszenia rozbójniczego. Zgodnie z ustaleniami śledczych podejrzany w 2025 r. w Warnie w Bułgarii uprowadził, bił i groził gwałtem bratu kobiety zmuszanej do prostytucji w Dębicy. Chciał w ten sposób wyegzekwować pieniądze od poszkodowanej.

W śledztwie wykorzystano instytucję świadka incognito. Aktualnie prowadzone są czynności ukierunkowane na ustalenie innych jeszcze kobiet, które mogły być zmuszane do uprawiania prostytucji przez podejrzanego – przekazał rzecznik prokuratury.

Podejrzany trafił na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu od 5 do 25 lat więzienia. Mężczyzna był już karany w Polsce za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu i środków odurzających.

PAP

drukuj