Rolnicy wołają o pomoc. Mocne słowa pod adresem rządu po proteście przed Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi
Rolnicy alarmują – polskie gospodarstwa znalazły się w krytycznym położeniu. Niskie ceny skupu, straty spowodowane przymrozkami i suszą, napływ zagranicznych produktów oraz brak realnych działań ze strony rządu sprawiły, że przedstawiciele różnych branż rolniczych pojawili się we wtorek przed ministerstwem rolnictwa. W programie „Polski Punkt Widzenia” w TV Trwam Tomasz Obszański i Dominik Zawadzki nie szczędzili gorzkich słów pod adresem resortu.
Spontaniczny protest przed ministerstwem rolnictwa zgromadził przedstawicieli różnych sektorów rolnictwa. Pojawili się hodowcy, producenci mleka i sadownicy. Jak podkreślał przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” Tomasz Obszański, rolnicy chcieli przede wszystkim przedstawić swoje problemy ministrowi Stefanowi Krajewskiemu.
– Ministerstwo rolnictwa tak naprawdę nie pracuje na rzecz polskich rolników, tylko po prostu robi sobie chyba takie żarty z rolników, idąc w kierunku Merkosuru, idąc w kierunku Ukrainy, gdzie my nie możemy sprzedać swoich produktów, nie możemy w żaden możliwy sposób zarobić – powiedział Tomasz Obszański.
Zdaniem przewodniczącego sytuacja gospodarstw z miesiąca na miesiąc staje się coraz trudniejsza. Wskazywał na brak pomocy dla producentów rolnych i niespełnione obietnice rządu.
– Nie ma wsparcia do nawozów, nie ma wsparcia do zboża, do niczego. Tak naprawdę rolnicy już mają coraz większe problemy – zaznaczył.
O dramatycznej sytuacji sadowników mówił z kolei Dominik Zawadzki, przewodniczący struktur powiatowych NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” w powiecie grójeckim. Jak wskazał, skutki przymrozków, suszy i upałów odcisnęły piętno na tegorocznych zbiorach.
– Zacznijmy od tego, że sytuacja już teraz się kumuluje. Przymrozki dotykają naszych gospodarstw już przynajmniej drugi sezon. Mamy więc, można powiedzieć zaległości finansowe już za poprzedni rok […]. Jesteśmy już po zbiorach truskawki. One były dotknięte nie tylko przymrozkami, ale częściowo i obfitym deszczem i upałem. Wiemy już, że potężne straty będą w porzeczce. Przez upały można powiedzieć, że porzeczka się po prostu ugotowała. Ucierpiały również maliny i jeżyny – wylicza Dominik Zawadzki.
Jak dodał, problemem nie są już tylko anomalie pogodowe, a brak systemowych rozwiązań na klęski.
– Handel jest na dzień dzisiejszy w rękach koncernów zachodnich. Przetwórstwo także. My jesteśmy tak naprawdę pozostawieni sami sobie i dodatkowo mamy różne zakazy i nie mamy gdzie sprzedać tego towaru […]. Domagamy się, już od kilku lat systemowych rozwiązań. Nie mamy żadnych systemowych rozwiązań dotyczących przymrozków i wszelkiego rodzaju klęsk żywiołowych. Tego dzisiaj po prostu nie ma […]. My nie damy sobie rady z wielkimi koncernami – mówił Dominik Zawadzki.
Goście „Polskiego Punktu Widzenia” zwracali również uwagę na brak opłacalności produkcji rolnej. Dalsza bierność państwa może doprowadzić do całkowitego osłabienie rodzinnych gospodarstw.
– Znika małe rolnictwo. Znikają małe, rodzinne chlewnie, które de facto potrafiły zabezpieczyć żywnościowo nasz kraj […]. To wszystko idzie w tym kierunku, że powstają bardzo duże fermy trzody chlewnej, które nie są polskie. Polak tylko wynajmuje taką chlewnię i jest zwykłym pracownikiem a całość należy do rynku chińskiego albo duńskiego, bo niestety te koncerny dzisiaj dominują w Polsce […]. Nie możemy się poddać, po prostu musimy walczyć o nasze gospodarstwa, bo niestety ponad milion gospodarstw, które są w Polsce to jest duży rynek pracy i to jest duży potencjał produkcyjny – podkreślił przewodniczący NSZZ RI „Solidarność” Tomasz Obszański.
Dominik Zawadzki zwrócił także uwagę, że problemy rolnictwa wykraczają daleko poza samą produkcję żywności. Chodzi już o bezpieczeństwo żywnościowe kraju.
– Kto będzie miał żywność, ten będzie rządził rynkiem – podsumował.
radiomaryja.pl



