fot. Przemysław Keler/KPRP

Min. M. Przydacz: Biały Dom dał „zielone światło” dla stałej obecności wojsk USA w Polsce

Mamy „zielone światło” dla stałej obecności wojsk USA w Polsce – powiedział w środę szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta RP, Marcin Przydacz, po rozmowie z sekretarzem stanu USA, Marco Rubio. Zasugerował jednak, że wstrzymana rotacja brygady pancernej do Polski nie zostanie przywrócona.

Jak relacjonował minister Marcin Przydacz podczas rozmowy z polskimi mediami, w trakcie około godzinnej rozmowy sekretarz stanu USA, Marco Rubio, zadeklarował, że jest zwolennikiem zmiany charakteru obecności amerykańskich sił zbrojnych na terytorium Polski z rotacyjnej na stałą.

„Jest absolutnie zielone światło z Białego Domu, także z ust Marco Rubio padła deklaracja” – powiedział minister Marcin Przydacz.

Dodał, że ostateczny kształt tej obecności ma być wypadkową szerszej strategii, nad którą pracuje obecnie Pentagon.

<blockquote class=”twitter-tweet”><p lang=”pl” dir=”ltr”>Bardzo dobre spotkanie w Białym Domu – West Wing z <a href=”https://x.com/SecRubio?ref_src=twsrc%5Etfw”>@SecRubio</a><br><br>Omówiliśmy sprawy bezpieczeństwa, ze szczególnym uwzględnieniem polsko-amerykańskiej współpracy militarnej, a także sytuacji bezpieczeństwa w Europie w kontekście agresywnej polityki rosyjskiej. Dyskusja dotyczyła… <a href=”https://t.co/wujWMHrwEP”>pic.twitter.com/wujWMHrwEP</a></p>&mdash; Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) <a href=”https://x.com/marcin_przydacz/status/2072417842717462925?ref_src=twsrc%5Etfw”>July 1, 2026</a></blockquote> <script async src=”https://platform.x.com/widgets.js” charset=”utf-8″></script>

Według Przydacza, który powoływał się na swojego rozmówcę, decyzja polityczna Białego Domu wynika z kilku czynników. Poza samą amerykańską strategią obecności w Europie ma to być wynik dobrych relacji polsko-amerykańskich, „opartych w dużej mierze na bezpośrednich osobistych relacjach” prezydentów Karola Nawrockiego i Donalda Trumpa.

Sekretarz stanu miał też podkreślić, że Polska jest „modelowym sojusznikiem”, który przeznacza „odpowiednią część PKB” na zbrojenia i inwestuje w sprzęt oraz technologie obronne.

Przydacz zaznaczył też, w rozmowie z Rubio podtrzymał deklarację prezydenta Trumpa o wysłaniu do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy, lecz zaznaczył, że chodzi prawdopodobnie o 5 tys. żołnierzy zamiast, a nie w dodatku do wstrzymanej rotacyjnej brygady pancernej liczącej 4 tys. żołnierzy.

„Tutaj została podtrzymana deklaracja o kwestii dodatkowych 5 tysiącach. Natomiast wcale nie oznacza to, że wstrzymana brygada 4 tys. żołnierzy, która nie rotowała, że ona przypłynie do Polski. (…) Należy już raczej inaczej traktować tę obecność amerykańską jako całościowo nowy koncept obecności amerykańskiej” – powiedział Przydacz.

Ocenił, że kluczowa jest nie tylko liczba żołnierzy, ale również zdolności, zaś znaczenie ma sama zmiana formuły, z rotacyjnej na stałą, jako sygnał „wobec wschodu i wobec zachodu.

Minister wezwał rząd do tego, by swymi działaniami doprowadził do przełożenia deklaracji na konkretne decyzje Waszyngtonu wypracowane w Pentagonie i w polskim resorcie obrony. Dodał, że w czwartek w Pentagonie szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Bartosz Grodecki, ma się spotkać z podsekretarzem obrony USA ds. politycznych, Elbridge’em Colbym, który odpowiada w Pentagonie za opracowywanie nowej formuły amerykańskiej obecności w Europie.

W środę prezydent Nawrocki rozmawiał również z wicepremierem i szefem Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, by – jak mówił Przydacz – „skonsolidować polskie stanowisko” w tej sprawie przed zbliżającym się szczytem NATO.

Zapytany o zapowiedziany przez sekretarza obrony USA, Pete’a Hegsetha, kilkumiesięczny przegląd amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, minister ocenił, że pełny kształt nowej formuły „prawdopodobnie dopiero gdzieś w okolicach jesieni ujrzy światło dzienne”. Dodał, że w tej chwili kluczowe jest pilnowanie, „aby decyzja z kierunku Białego Domu została odpowiednio implementowana”.

Jeszcze przed spotkaniem Rubia z Przydaczem szef ambasady RP w USA, Bogdan Klich, przekazał doradcy sekretarza stanu USA dokumenty MON na temat planów przyjęcia w Polsce na stałe amerykańskiego kontyngentu.

Rozmowa z Rubio obejmowała nie tylko obecność wojskową, ale też szersze kwestie bezpieczeństwa – Rosję, Ukrainę, sytuację w Europie Środkowej i na Bliskim Wschodzie. Osobnym wątkiem była sytuacja w Wenezueli i na Kubie oraz – istotna dla strony amerykańskiej – potencjalna rola Polski wobec „zmieniającej się sytuacji wewnętrznej w Wenezueli”. Minister podkreślał, że Polska jest modelowym przykładem transformacji z systemu komunistycznego.

Przydacz wcześniej w Waszyngtonie wziął udział w spotkaniu przedstawicieli delegacji państw uczestniczących w tegorocznym szczycie G20. Jak przyznał, Warszawa została zaproszona na tegoroczny szczyt ze względu na sprawowaną przez USA prezydencję, ale dodał, że utrzymanie tej pozycji w kolejnych latach „nie jest tak oczywiste”. Minister zaapelował do polskiej dyplomacji o przekonywanie sojuszników i partnerów z G20 do decyzji o stałej obecności Polski w tym formacie.

Zapytany, czy podczas szczytu może pojawić się przywódca Rosji, Władimir Putin, odparł, że nie ma o tym informacji, lecz dodał, że jego przyjazd byłby „z całą pewnością” problemem dla prezydenta Nawrockiego.

Osobno Przydacz odniósł się do zapowiadanej wizyty ministra spraw zagranicznych Ukrainy, Andrija Sybihy, w Warszawie, w trakcie której szef ukraińskiej dyplomacji ma zaproponować kompromis dotyczący kwestii historycznych w postaci uwzględnienia generała Marka Bezruczki, obrońcy Zamościa z 1920 r. w tworzonym przez Ukrainę „panteonie”.

Minister przyznał, że postać Bezruczki jest „na pewno pozytywna z zakresu relacji polsko-ukraińskich” i strona polska od wielu lat mówiła, że można odwoływać się do takich postaci. Zastrzegł jednak, że jeśli w tym samym panteonie mieliby zostać umieszczeni „mordercy i ideologowie związani z OUN i UPA, to nie jest odpowiednia konstelacja”.

„Ukraina w żaden sposób nie może być z tego okresu dumna, wręcz przeciwnie – powinna odciąć się od tamtej historii” – stwierdził.

Ocenił, że działania strony ukraińskiej „wydają się mieć na celu podgrzewanie atmosfery”.

„Być może po to, aby odwrócić uwagę od skandali korupcyjnych, być może chodzi o to, aby poszukać jakiegoś wroga zastępczego” – dodał minister.

Podkreślił, że najlepszym sygnałem dialogu ze strony ukraińskiej byłoby wycofanie „złej decyzji o nadawaniu jednostkom nazwy w oparciu o bandytów z UPA”.

PAP

drukuj