fot. PAP/Leszek Szymański

„Der Spiegel”: W Polsce odbędą się w przyszłym roku wybory parlamentarne. W niemieckim interesie jest wygrana Tuska, a nie krytycznej wobec Europy i wrogo nastawionej do Niemiec prawicy

Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” pisze, że Niemcy mają wobec Polski zobowiązania finansowe za zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej. Zwlekając z decyzją o humanitarnym geście, rząd w Berlinie popełnia moralny błąd, a z politycznego punktu widzenia postępuje głupio. „Przy okazji Berlin mógłby wyświadczyć przysługę Tuskowi. W Polsce odbędą się w przyszłym roku wybory parlamentarne. W niemieckim interesie jest wygrana Tuska, a nie krytycznej wobec Europy i wrogo nastawionej do Niemiec prawicy” – napisał Jan Puhl w komentarzu opublikowanym w środę w portalu „Spiegla”.

„Niemcy są Polsce coś winni za zbrodnie w II wojnie światowej. Fakt, że ciągle jeszcze nie popłynęły (do Polski) niemal żadne odszkodowania, jest wstydliwy dla kraju, który jest tak dumny z rozliczenia się z własną przeszłością” – stwierdza Jan Puhl w komentarzu opublikowanym w środę w portalu „Spiegla”.

Niemiecki tygodnik jest po „Sueddeutsche Zeitung” kolejną gazetą wzywającą rząd w Berlinie do szybkiego udzielenia finansowego wsparcia Polakom poszkodowanym przez III Rzeszę.

„10 000 złotych to po poniedziałkowym kursie równowartość 2332 euro. To śmieszna suma jako odszkodowanie za zbrodnie sprzed 80 lat” – ocenił komentator.

Wyjaśnił, że polski rząd domaga się rocznie takiej kwoty dla Polek i Polaków, którzy podczas II wojny światowej byli aresztowani, torturowani, zamykani w obozach koncentracyjnych i w inny sposób prześladowani.

Puhl zaznaczył, że szkód, jakie Niemcy wyrządzili Polakom, nie da się zrównoważyć za pomocą pieniędzy. Niemcy zabili 6 mln Polaków, jedną szóstą ludności.

„Niemiecki rząd odmawia wypłacenia reparacji. Równocześnie kanclerz Friedrich Merz, podobnie jak jego poprzednik Olaf Scholz, obiecał humanitarny gest wobec jeszcze żyjących ofiar niemieckiego terroru. Na ten gest Polacy czekają daremnie. Postępowanie niemieckiego rządu jest moralnie błędne, a w dodatku politycznie głupie” – ocenił Puhl.

„Rząd Tuska nie domaga się 10 000 zł jako rekompensaty czy reparacji za całokształt bezprawia. Chodzi o gest. Większość Niemców nie ma pojęcia o tym, co ich przodkowie wyrządzili Polakom. Zagłada Żydów? Tak, coś takiego było, ale »akcja przeciwko inteligencji« – systematyczne wymordowanie polskich nauczycieli i profesorów? Nigdy nie słyszeliśmy” – czytamy w „Spieglu”.

Puhl zwraca uwagę na stanowisko Niemców, którzy uważają, że nie ma żadnego powodu, żeby płacić Polakom coś jeszcze za II wojnę światową. Zdaniem komentatora taki powód jak najbardziej istnieje – „Polacy nie mogą pogodzić się z tym, że sprawcy korzystali po wojnie z cudu gospodarczego, podczas gdy oni musieli biedować w komunizmie”.

„Teraz Niemcy mają szansę, żeby pokazać sąsiadom, partnerom w UE i sojusznikom w NATO: tak, przyznajemy się do naszej winy, widzimy was. Potrząsnąć Niemcami, przypomnieć o ich niegodziwościach – o tym marzy także wielu Polaków, którzy nie głosują na prawicę” – pisze Puhl.

„Przy okazji Berlin mógłby wyświadczyć przysługę Tuskowi. W Polsce odbędą się w przyszłym roku wybory parlamentarne. W niemieckim interesie jest wygrana Tuska, a nie krytycznej wobec Europy i wrogo nastawionej do Niemiec prawicy” – tłumaczy dziennikarz „Spiegla”.

Puhl przypomniał, że „narodowi konserwatyści”, jak w niemieckiej prasie określa się PiS, zażądali od Niemiec 6.220.000.000.000 zł, czyli 1,316 bln euro. Komentator przyznał, że ta kwota jest „bliższa prawdziwej wartości strat”, niż 10 000 dla każdej ofiary.

„Jednak nawet inicjatorzy (roszczeń reparacyjnych – PAP) prawdopodobnie nie wierzyli, że te astronomiczne roszczenia zostaną kiedykolwiek zaspokojone. Były one pomyślane jako heroiczny gest – nie ugniemy się przed Berlinem, nigdy więcej”.

Gdyby Berlin zdecydował się teraz na gest i zaakceptował postulat Tuska, to zdaniem Puhla „kilka tysięcy Polek i Polaków w podeszłym wieku dostałoby kilka euro więcej na ostatnie lata życia”. „Tusk mógłby wysłać sygnał: prawicowi populiści głoszą wielkie hasła, ale lepiej żyć można pod rządami liberałów”.

„W pierwszym roku (2027 – PAP) Berlin musiałby wyasygnować 100 mln euro. Potem kwota będzie się ciągle zmniejszała. Żyje jeszcze 50 000 ofiar, ich liczba maleje. Za każdą i każdego, kto odejdzie z pustymi rękami, Niemcy powinny się wstydzić” – pisze w konkluzji Jan Puhl.

PAP

drukuj